Nowe szaty katedry

  Nowe szaty katedry        ::  Fot:   Mariusz Czajkowski

Ciepła podłoga i dobre oświetlenie świątyni nie są najważniejsze dla chcących wielbić Boga, ale na pewno wpływają na czas pobytu w niej. Stare, średniowieczne mury nie są przyjazne dla osób starszych czy chorych. Od tegorocznego adwentu będzie inaczej.
Katedra to największy, choć nie najstarszy, zabytek Koszalina. Od kilku lat najważniejsza świątynia diecezji przechodzi gruntowny remont. Świątynia ma odnowioną elewację i prezbiterium, łącznie z ponad pięćsetletnim tryptykiem w ołtarzu głównym. Prace konserwatorskie przeszły niektóre witraże. Wyjątkowym wydarzeniem w historii parafii było poświęcenie nowego ołtarza i chrzcielnicy.

W marcu br. zaczęła się renowacja wnętrza kościoła. Remontowane będzie niemal wszystko: od podłóg po sklepienia. Prace konserwatorskie obejmują żebra, sklepienia, ściany i elementy metalowe. Powstanie także nastawa dla bardzo cennego historycznie obrazu Ostatnia Wieczerza z Łękna, Znajdujący się na nim apostołowie mają twarze książąt pomorskich. Obraz także przechodzi renowację. Po jej zakończeniu zawiśnie przy kaplicy adoracji Najświętszego Sakramentu. Obecny tryptyk Jezusa Miłosiernego zostanie przesunięty na ścianę boczną, obok tej kaplicy.
Renowacja obejmuje też oporowy mur ceglany od ulicy Bolesława Chrobrego. Wymieniona zostanie instalacja elektryczna.
Remont potrwa do końca listopada. Po jego zakończeniu XIV-wieczna katedra ma jeszcze lepiej służyć nie tylko wiernym, ale także turystom. W tym celu pojawią się tablice informujące o historii budowli i znajdujących się w nich zabytkach w języku polskim, angielskim i niemieckim oraz w języku Braille’a w charakterystycznych punktach świątyni.
Wartość tej inwestycji to 3,4 mln zł. Parafia otrzymała na ten cel 2,9 mln zł dofinansowania z Regionalnego Programu Operacyjnego Województwa Zachodniopomorskiego na lata 2014-2020.
Gmina Miasto Koszalin przekazała 300 tys. zł dotacji. Taką samą kwotę przekazała diecezja koszalińsko-kołobrzeska.

Wspomnienie po ołtarzach bocznych
Umowę na otrzymanie dotacji w styczniu podpisał i początków prac doglądał poprzedni proboszcz katedry ks. Dariusz Jastrząb. Latem tę funkcję objął ks. Henryk Romanik, diecezjalny konserwator zabytków. - Katedra zyska nową szatę kolorystyczną, a także lepsze oświetlenie, od sklepień do części przyziemia – mówi proboszcz. - Doświetlimy nawy boczne, tryptyki i stacje drogi krzyżowej. Więcej światła w kościele to także efekt wymiany posadzki w prezbiterium na wapień estoński. Pojawiał się on już w średniowiecznych kościołach na terenie północnej Europy. Posadzka w prezbiterium pokryta jest innym rodzajem wapienia. Około 70 cm pod nią odkryto fragment posadzki świątyni, którą archeolodzy datują na XIV wiek, czyli okres budowy katedry. Ten zabytek będzie zasłonięty szybą, aby każdy chętny mógł go obejrzeć.
Przy południowej nawie, od strony ul. Chrobrego, konserwatorzy odsłonili pięć nisz, w których znajdowało się wyposażenie bocznych ołtarzy. - Było ich około dwudziestu sześciu – dodaje ks. Henryk Romanik. – Ołtarze – niektóre duże, inne bardzo małe - wypełniały kościół do czasów Reformacji. Te nisze to tzw. szafki armaria. Ołtarze boczne fundowały różne bractwa, rody, cechy. Każdy z nich miał swoje naczynia liturgiczne, księgi, szaty. Ksiądz altarzysta miał obowiązek modlić się przy danym ołtarzu kilka razy w roku za fundatorów. Niestety, o tych ołtarzach bocznych nie wiemy właściwie nic, poza tytułami patronalnych świętych i kwotami, które dostawał ksiądz altarzysta.
Pod nową posadzką w prezbiterium i w nawach zamontowana jest płyta grzewcza, podłączona do Miejskiej Energetyki Cieplnej. Dzięki temu poprawi się komfort przebywania wiernych i turystów w kościele, zwłaszcza w zimie. Katedra zyska też nowe nagłośnienie i instalację alarmową.

W kościele pojawiły się cztery grobowce, dla pochówków biskupów ordynariuszy. W jednym z nich spoczywają szczątki ks. bp. Czesława Domina.

Organy zabrzmią na Wielkanoc
Konserwację przechodzą także XIX-wieczne organy. Na ten cel parafia pozyskała 70 tys. zł dotacji z Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego i 96 tys. zł dotacji z Urzędu Miejskiego. Parafia wyłożyła też 4 tys. zł z własnego budżetu. Ogólna wartość inwestycji to 370 tys. zł.
Te organy to zabytek niezwykły, bo zachowany w całości. Warto się nimi chwalić, choćby podczas festiwali organowych. Do końca roku zakończą się prace wnętrza organów. Na pewno wierni usłyszą je w czasie przyszłorocznych świąt wielkanocnych.

Korona w katedrze?
Do przywrócenia przedwojennego wyglądu katedry brakuje wielkiego świecznika, zwanego „koroną piwowarów”, pochodzącego z 1607 r. Ufundował go dla koszalińskiej świątyni ówczesny biskup. Świecznik wisiał w katedrze do końca II wojny światowej. Znajduje się on obecnie w podominikańskim kościele pw. św. Jacka w Słupsku, jako depozyt. Jego sprowadzenie do Koszalina zależy od decyzji pomorskiego konserwatora zabytków. Ks. Henryk Romanik jest dobrej myśli.
- Gromadzimy dokumentację, poświadczającą, że świecznik jest nasza własnością – zaznacza. – Chcemy, aby świecznik trafił w bezterminowy depozyt, bo jest to własność skarbu państwa. Jesteśmy gotowi złożyć oficjalne pisma z prośbą o zwrot do Muzeum Pomorza Środkowego w Słupsku i do pomorskiego konserwatora zabytków. Są pewne trudności, ale nie postrzegamy tego jako problem. I tak w tym roku nie dalibyśmy rady go przywieźć.

 

Ewa Marczak

Dodaj komentarz


Kod antysapmowy
Odśwież

Oglądasz teraz: Start