Rycerze, nimfy i znaki Zodiaku

    ::  Fot:  Magda Pater

Do 9 lutego można oglądać w galerii Ratusz (I piętro) prace koszalinianki Bernadety Pewniak. Autorka zatytułowała swoją pierwszą indywidualną wystawę „Bukiet rozmaitości”.
Maluje od 20 lat, jest samoukiem. Zapewnia, że interesuje ją szeroki wachlarz tematów – od martwej natury, przez pejzaże i akty. Ale na wystawę wybrała to, co chyba lubi najbardziej i najchętniej maluje – portrety. Wśród 28. prac zaledwie cztery to kompozycje kwiatowe. Pozostałe, nawet te z nowego cyklu „Znaki Zodiaku” są portretami. I są różne. Uwagę zwraca wizerunek, obecnego zresztą na wernisażu, Mikołaja Kobusa, który patrzy na widza przenikliwie.

Bernadeta Pewniak maluje portrety, posiłkując się fotografiami, dlatego możemy się spotkać np. z Einsteinem czy Marlonem Brando albo rycerzami, którzy zajrzeli do nas z kart Trylogii. Ale maluje je także z fantazji, ozdabiając głowy panien, nimf i wróżek kwiatami z własnego ogrodu. Tworzy też portrety osób starszych, znajdując w tych twarzach zapisaną zmarszczkami przeszłość. Bernadeta Pewniak jest członkiem Zespołu Pracy Twórczej Plastyki i dotychczas brała udział w wielu wystawach zbiorowych, także w tej galerii. Prace wysyła na konkursy malarskie i... wygrywa je! Po raz pierwszy zaprezentowała się sama. – Jestem szczęśliwa – mówiła do licznego grona przyjaciół zgromadzonych podczas wernisażu w ratuszu 9 stycznia. – Obiecuję, że prac będzie jeszcze więcej. I cieszmy się życiem, bo jest takie kruche.

Artystka ma pełne prawo tak mówić, bowiem w swoim środowisku jest znana nie tylko z pracowitości, ale przede wszystkim z radosnego nastawienia do życia i problemów, jakie czasem niesie. Toteż koleżanki i koledzy po pędzlu uważają, że z jej obrazów bije pozytywna, gorąca energia. I czasem mówią, iż na smutki „Pewniak jest najpewniejsza”.
Podczas wernisażu członkowie ZPTP przekazali dwie prace na licytację podczas finału Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. (dj)

Dodaj komentarz


Kod antysapmowy
Odśwież

Oglądasz teraz: Start