Fotoplastikon – co to takiego?

        Fotoplastikon ::  Fot:   Magda Pater

 

Czasy świetności tego wynalazku to połowa XIX w., kiedy to wynaleziono fotografię stereoskopową, czyli trójwymiarową. Potrzebne było urządzenie do ich oglądania. I takie powstało. 
Nazywano je początkowo różnie – np. Panoramą Cesarską czy salonem stereoskopowym, aż przyjęła się nazwa fotoplastikon. Ale wyglądały podobnie, różniąc się tylko dekoracjami i gatunkiem użytych materiałów. To zawsze wieloboczna budowla z drewna z podwójnymi wizjerami w każdej ściance. Przesuwające się co kilka sekund fotografie mogło oglądać nawet 25 osób jednocześnie. Ponieważ potrzebne było światło – używano palników gazowych, z czasem elektryczności. Pomysł na mechanizm poruszania zdjęć zaczerpnięto z wież zegarowych. Pierwszy fotoplastikon powstał w 1866 roku, prezentowano tam 25 „stereoskopów”.

Jeździł po niemieckich jarmarkach oraz innych zgromadzeniach. Fotoplastikony cieszyły się ogromną popularnością, były czymś w rodzaju kroniki. Prezentowano tam bieżące wydarzenia, zdjęcia z egzotycznych krajów, pokazywano znane osoby ze świata polityki i sztuki. Odwiedzano je regularnie, a właściciel musiał dbać o aktualność fotografii i częste zmiany. Wraz z rozwojem prasy, radia, kina, w końcu telewizji atrakcyjność fotoplastikonów malała. Już w latach 30 ub.w. pozostały pojedyncze egzemplarze, traktowane jako zabytki minionej epoki. W Polsce mamy ich kilka, m.in. w Muzeum Kinematografii w Łodzi, w Muzeum Powstania Warszawskiego w stolicy. Kilka lat temu w Poznaniu przestał działać fotoplastikon funkcjonujący tam od 1923 roku.

Fundacja Koncept Kultura, która nazywa siebie „twórczym perpetuum mobile napędzanym energią kreatywnych pasjonatów” postanowiła przypomnieć i pokazać, co to jest za urządzenie. Zbudowali fotoplastikon, łącząc nowoczesność z tradycją. Dlatego urządzenie, które do końca stycznia stoi przed wejściem do Archiwum Państwowego przy ul. Marii Skłodowskiej-Curie 2, wykonali ręcznie, z użyciem drewna, stali, urządzeń optycznych. Ale trójwymiarowość osiągają innym sposobem, zaś ruchem fotografii steruje komputer. Jak kiedyś – to konstrukcja modułowa, można ją szybko rozmontować i postawić w nowym miejscu. Ten fotoplastikon posiada pięć stanowisk, na każdym oglądamy przez wizjery inny zestaw fotografii. 
Do Koszalina zawitał w ramach projektu „Polska w fotoplastikonie – zaproś nas do swojego miasta”. W każdym stoi około czterech tygodni i jak dawniej, wędruje dalej. Nowością jest to, że w każdym mieście prezentuje fotografie z danego regionu. Toteż u nas, oprócz życia w Ciechocinku czy kadrów z życia II RP możemy zobaczyć sceny rodzinne z okresu przedwojennego, takież widoki Koszalina, Mielna, Sarbinowa, Połczyna Zdroju. Archiwum użyło tu zdjęć i materiałów ze zbiorów rodzinnych Stanisława Ossowskiego, Wacława Domisiewicza, Kazimierza Szajdka, Hanny Śniegockiej, Beaty Mech oraz Zbigniewa Wojtkiewicza.

– Przychodzi dużo osób, nawet więcej, niż się spodziewaliśmy – podkreśla Joanna Chojecka, dyrektorka AP. – Są grupy zorganizowane, które bardzo chętnie potem gościmy i zapraszamy na zwiedzanie archiwum.

Dana Jurszewicz

Dodaj komentarz


Kod antysapmowy
Odśwież

Oglądasz teraz: Start