Nakrętki na wagę złota

Gabryś ma cztery lata, lubi się przytulać, pomagać mamie podczas sprzątania i gotowania. Ma swoje ulubione potrawy, wśród których króluje zupa buraczkowa i kanapki z chleba tostowego z szynką konserwową. Na pierwszy rzut oka – zwykły czterolatek. Ale jest jeszcze coś. U chłopca stwierdzono autyzm. Rodzina nie ma pieniędzy na rehabilitację, dlatego o zdrowie Gabrysia walczą mieszkańcy. Od października prowadzona jest zbiórka nakrętek. Za pierwszą tonę mama dostała 700 złotych i bardzo się z tego cieszy.
Korytarz w siedzibie Telewizji Kablowej Koszalin bywa zasłany workami z nakrętkami. Odzew na prośbę o ich zbieranie zaskoczył chyba wszystkich. Nie ma dnia, żeby nie zawitał na Kotarbińskiego 3 ktoś z kolejnym workiem. Lubimy pomagać, ale też chcemy wiedzieć, do kogo trafia pomoc. Pytają Państwo, dla kogo te nakrętki. Dla Gabrysia. Bo bardzo ich potrzebuje. Wszystko zaczęło się rok temu. Choroba przyszła nagle, nikt nie był na nią przygotowany. Mamę Gabrysia zaczęło niepokoić nerwowe, momentami agresywne wręcz zachowanie. Chłopiec zaczął coraz częściej bić, kopać i szczypać wszystkich wokół. Zmieniła się także jego tolerancja snu, jest nadwrażliwy słuchowo – obecnie śpi maksymalnie pięć godzin. – Jak był mały, to spał. Ja mogłam odkurzać, nawet muzyki głośno posłuchać. Teraz – nie. Musi być kompletna cisza, żeby on usnął. Telewizor, radio – wszystko musi być wyłączone, wszystko mu przeszkadza – opowiada Anna Sobczak, mama Gabrysia. Chłopiec ma także wysoki próg bólu. – On się wyłoży na chodniku, zedrze sobie kolana, jak to było w wakacje, wstaje, otrzepuje się i idzie dalej. Nieważne, że krew leci. Jego to nie boli. – mówi mama.
Chłopiec wciąż nie ma pełnej diagnozy. Ta częściowa wskazuje na autyzm w stopniu lekkim z elementami afazji. Po długim wywiadzie wśród krewnych, jaki przeprowadziła mama chłopca, okazało się, że schorzenie to występuje dziedzicznie, czyli jej synek nie jest pierwszym przypadkiem. To jednak nie jedyne dolegliwości zdrowotne Gabrysia. Jego jelita nie wytwarzają pełnej flory bakteryjnej, co w rezultacie powoduje problemy z wypróżnieniem. Ma także niedobory witaminy D.
Chłopiec cierpi również z powodu skazy białkowej, a ostatnio doszły problemy z tarczycą. Mama Gabrysia robi, co może, aby mu pomóc. Nie jest jednak w stanie zapewnić mu wszystkiego, czego chłopiec potrzebuje. Pani Ania pracuje, ale w domu się nie przelewa, a wydatki rosną. Obecnie miesięczny koszt leków to około 100 zł. Do tego dochodzi jeszcze kosztowna rehabilitacja w zakresie integracji sensorycznej – trzy sesje w tygodniu po 100 zł za każdą. Gabryś ćwiczy także w domu. Tak ustawione leczenie daje poprawę. Chłopiec nieco się wycisza i potrafi bawić się już z dziećmi.
Dodatkowe koszty to częste wyjazdy na badania do specjalistycznych placówek w Szczecinie, Połczynie Zdroju oraz w Warszawie. Co więcej, chłopiec jest także na diecie bezglutenowej, co jest bardzo drogie. – Porównując: zwykła mąka kosztuje 2 zł, a bezglutenowa 6 zł. I tak ze wszystkim – mówi Anna Sobczak.
Mama chłopca nie ma wsparcia z organizacji czy instytucji, jednak cały czas stara się, aby to się zmieniło. – Właśnie będę Gabrysiowi załatwiać fundację, żeby był 1% z podatku – mówi. Akcja zbierania nakrętek, która trwa od października, to jedyna pomoc, na jaką może liczyć kobieta.
Oddano już tonę do skupu i zebrano kolejne pół. Cena to 70 groszy za kilogram, co daje 700 złotych za tonę. Niestety, od tej kwoty należy odliczyć koszt transportu (około 170 zł), ponieważ najbliższy skup nakrętek znajduje się w Szczecinie. Z tego powodu tak ważne jest zaangażowanie wszystkich osób, które chciałyby pomóc.
Obecnie Gabryś coraz częściej się uśmiecha. Najwięcej radości sprawiają mu zabawy z psami i spacery. Z dziećmi widuje się jednak wciąż jedynie na podwórku lub u znajomych. – Muszę mieć orzeczenie o niepełnosprawności, żeby go dać do specjalnego przedszkola. Gabryś bardzo odstaje od rówieśników, więc do normalnej placówki go nie mogę zapisać – tłumaczy mama chłopca.
Kobieta nie tylko boryka się z trudnościami związanymi z rozwodem, ale także z poważnymi problemami zdrowotnymi. Nie ma jednak czasu, aby zadbać o siebie, bo Gabryś jest jej priorytetem. – Kto ma walczyć, jak nie ja? – pyta retorycznie. W codziennej opiece nad chłopcem wspiera ją mama.
Mama Gabrysia dziękuje wszystkim, który włączyli się do akcji zbierania nakrętek i prosi o jeszcze. Dostarczać je można do siedziby Telewizji Kablowej Koszalin, ul. Kotarbińskiego 3. Jeśli ktoś chciałby pomóc rodzinie w inny sposób – wystarczy, że zgłosi się do redakcji Tygodnika „Miasto”, a otrzyma kontakt do rodziny.
(at)

Dodaj komentarz


Kod antysapmowy
Odśwież

Oglądasz teraz: Start