Być amazonką, być kobietą

 Aby wesprzeć amazonki, wystarczy wpisać w zeznaniu podatkowym numer KRS: 0000031902 :: Fot: Magda Pater

W siedzibie Stowarzyszenia Koszaliński Klub „Amazonka” czuć wiosnę. Panie pozują w kolorowych, zwiewnych sukienkach, bluzkach w kwiaty, jasnych spodniach. Obowiązkowo w butach na obcasie. Pokazują, że kobieta może być atrakcyjna mimo poważnej choroby i jej skutków.

Rak piersi dotyka przede wszystkim kobiety, nawet te bardzo młode, dwudziestokilkuletnie. Amazonki działające w koszalińskim stowarzyszeniu wspierają się psychicznie, uczą się niezbędnych ćwiczeń, poprawiających krążenie limfy w ręce po operowanej stronie. Operacja oznacza odjęcie piersi, jednej lub dwóch. A przecież to piersi są, oprócz włosów, ważnym atrybutem kobiecości. Dojrzewające dziewczynki nie mogą się doczekać, kiedy będą mogły założyć pierwszy biustonosz, kiedy ich kształty staną się kobiece.

Ten widok jest trudny

Kiedy w wyniku choroby te kształty się traci, traci się pewność siebie i poczucie wartości, u kobiet bardzo silnie związane z ich fizyczną atrakcyjnością. Na szczęście od pewnego czasu panie mogą wykonać operacje rekonstrukcji piersi. Czasem jest ona robiona tuż po amputacji, jako niemal jeden zabieg. Dostępne są także protezy piersi, umieszczone w specjalnych biustonoszach. Muszą być jednak właściwie dopasowane. Dobór ubrań dla kobiet po amputacji piersi może przysparzać problemów tym paniom, które jeszcze nie przeszły rekonstrukcji. NFZ raz na dwa lata refunduje zakup protezy, ale to nie wystarczy. Kobiece ciało się zmienia szybciej: - Raz tyjemy, raz chudniemy, więc piersi też zwiększają się lub zmniejszają, a proteza nie – tłumaczy Wanda Szuster. – Proteza musi być odpowiednio dobrana, aby nie powodować skrzywienia kręgosłupa. Dlatego ważne jest właściwe dopasowanie ubrania. Mimo trudów leczenia chcemy pokazać, że po leczeniu onkologicznym możemy dalej wspaniale funkcjonować, żyć aktywnie i być atrakcyjnymi kobietami. Prawda jest taka, że po operacji jest bardzo trudno przyzwyczaić się do braku piersi, zwłaszcza gdy były duże.

Celebrują swoją kobiecość
W siedzibie stowarzyszenia przy ul. Morskiej 9 amazonki spotykają się z psychologiem, kosmetyczką, wizażystką. Mają tam potrzebny sprzęt rehabilitacyjny, bo po operacji panie dotyka problem z usprawnieniem ręki po stronie operowanej, więc potrzebują stałego usprawniania. Mogą wymienić się nie tylko doświadczeniami dotyczącymi choroby, ale wielu innych spraw. Celebrują swoje urodziny i imieniny, jeżdżą na wycieczki, organizują spotkania z ciekawymi osobami, np. lekarzami, artystami. Teresa Banaszak amazonką jest od kilku lat. Przyznaje, że pierwszą reakcją na informację o raklu piersi był szok. W głowie przewijały się tysiące pytań, na czele z podstawowym: „Dlaczego ja?” Z czasem pacjentka oswaja się z sytuacją i idzie naprzód. - Bardzo źle się czułam bez piersi, dlatego zrobiłam jej rekonstrukcję – przyznaje pani Teresa, która na spotkaniu z okazji Dnia Kobiet świętowała także swoje urodziny. – Fajnie jest być kobietą. Trzeba dążyć do tego, żeby się czuć kobieco, zadbać o siebie. Poza tym trzeba wyjść do ludzi, pojechać gdzieś, a nie siedzieć w domu i sprzątać. Dobrze, że są stowarzyszenia amazonek. Niedługo wybieram się na ich ogólnopolski zjazd, który odbędzie się w Grzybowie.

Wyjątkowe modelki
Z okazji Dnia Kobiet panie ze stowarzyszenia przygotowały pokaz mody. Stroje pochodziły z butiku Magdy Dul, która prowadziła cały pokaz. Omawiała zasady doboru ubrań do poszczególnych sylwetek. Ona była też pomysłodawczynią pokazu. Wanda Szuster, przewodnicząca stowarzyszenia, zaznacza, że panie po amputacji piersi muszą dobierać stroje dla siebie uważniej, niż zdrowe kobiety. - Chodzi o to, aby ubrania nas nie uciskały, zwłaszcza w ramionach, bo wtedy źle się czujemy – wyjaśnia. – Na wtorkowym pokazie dwie panie miały obrzęk limfatyczny ręki, ale dzięki luźnym rękawom nie było tego widać. Poza tym możemy zobaczyć i założyć ubrania, w które normalnie byśmy się nie ubrały. Dzięki różnym kombinacjom strojów stajemy się bardziej odważne, a przy okazji poprawiamy swój wizerunek i stan psychiczny. To jest właśnie najważniejsze: czuć się dobrze fizycznie i psychicznie, nie przejmować się drobiazgami. To nie był pierwszy pokaz mody u amazonek. Sześć lat temu 24 panie z Koszalina, Szczecinka, Darłowa i Gryfic wzięły udział w trzymiesięcznym programie „Metamorfozy”. Zajęły się nimi kosmetyczka, fryzjerka, dietetyczka i stylistka. - Tym razem przygotowania trwały tylko dwa tygodnie, bo już umiemy poruszać się odpowiednio na wybiegu – przyznaje szefowa koszalińskich Amazonek.

W klubie nie ma narzekania
Amazonki przyznają, że wspaniałą cechą koleżanek jest solidarność, która pozwala wierzyć, że z chorobą można wygrać. Świadomość, że w trudnych chwilach nie są same, ma ogromne znaczenie terapeutyczne, pomaga znieść z godnością tę przewlekłą chorobę, jaką jest nowotwór. Dlatego na spotkaniach w klubie nie słychać narzekań ani płaczu. Jest za to śmiech, gwar. Nie może zabraknąć kawy, herbaty, ciasta. Klub przy ul. Morskiej 9 tętni życiem i zaprasza w swoje progi wszystkie zainteresowane panie, a także panów, w każdy wtorek o godz. 17.

(ejm)

Dodaj komentarz


Kod antysapmowy
Odśwież

Oglądasz teraz: Start