Jestem dumna z mojego dziadka

 Obchody Narodowego Dnia Pamięci Żołnierzy Wyklętych :: Fot: Magda Pater

W Narodowy Dzień Pamięci Żołnierzy Wyklętych przed pomnikiem rotmistrza Witolda Pileckiego zebrała się grupa mieszkańców. Wspominali tysiące żołnierzy podziemia komunistycznego, którzy walczyli i ginęli za wolność, także współczesnego pokolenia.

Symbolem wszystkich żołnierzy niezłomnych, zwanych „wyklętymi”, bo władze komunistyczne zrobiły z nich państwowych wrogów, był rotmistrz Witold Pilecki. Walczył w obu wojnach. Od listopada 1939 r. należał do Tajnej Armii Polskiej, której był współzałożycielem. W 1940 r. dał się hitlerowcom złapać i wywieźć do niemieckiego obozu koncentracyjnego w Auschwitz. Chciał przekazać światu, jak tragiczne warunki w nim panują i zbudować wojskową konspirację. Uciekł z obozu w 1943 r. Władze komunistyczne aresztowały go w 1947 r. za nienawiść wobec PRL-u i rzekomą zdradę narodu. W więzieniu był brutalnie torturowany. Sąd wojskowy skazał rotmistrza na karę śmierci w 1948 r. roku. Sąd Najwyższy uniewinnił Witolda Pileckiego we wrześniu 1990 r.

– To był jeden z największych Polaków, jeden z najdzielniejszych żołnierzy – uważa pani Maria, uczestniczka uroczystości 1 marca. – Takich nam brakuje współcześnie, bo czasy są bardzo niespokojne. Bardzo czekam na odnalezienie szczątków rotmistrza, żeby mógł być pochowany tak, jak na to zasługuje. Musimy więcej mówić o naszej chwalebnej historii. Pedagogika wstydu była czymś okropnym. Mieliśmy najlepszych żołnierzy, najlepszych lotników na świecie. Traktuję rotmistrza Pileckiego jako kogoś bardzo bliskiego. Co tydzień przychodzę pod jego pomnik, zostawiam kwiaty. Każdy Polak powinien pamiętać o tych, którzy za nas ginęli.

Pora organizacji oficjalnych obchodów Dnia Pamięci Żołnierzy Wyklętych nie sprzyja licznej frekwencji. Większość koszalinian przebywa w szkole lub w pracy. Dlatego przed popiersiem rotmistrza Witolda Pileckiego zgromadziło się jedynie kilkanaście osób, łącznie z byłymi żołnierzami Armii Krajowej. Jednym z nich jest Edward Mucha, który walczył m.in.między Garwolinem a Stoczkiem. – Przyszedłem na te uroczystości, bo razem z nieżyjącym już rzeźbiarzem Zygmuntem Wujkiem, stawialiśmy pomnik rotmistrza Pileckiego – przypomina. – To pierwszy jego pomnik w Polsce. Jesteśmy zobowiązani, żeby uczcić pamięć Pileckiego, bo to jeden z największych Polaków, który zginął z rąk komunistycznych katów.
Podczas oficjalnych uroczystości Wojciech Kasprzyk, zastępca prezydenta Koszalina, zaznaczył, że działalność żołnierzy wyklętych miała być na zawsze zapomniana. – Tego chciały władze minionej epoki – zaznaczył. – Żołnierze niepodległościowego podziemia zbrojnego mieli zostać całkowicie wymazani z pamięci historycznej Polaków. Obecnie czcimy tych, którzy ponieśli najwyższą ofiarę – oddali swoje życie. Żołnierze wyklęci traktowali służbę wojskową jako coś dozgonnego. Z odwagą i determinacją walczyli o wolną Polskę wbrew wszystkiemu, bez zaplecza własnego państwa i armii. Zasługują na cześć i szacunek.

„Usiłował przemocą zmienić ustrój”
Maria Glasner o konspiracyjnej działalności swego dziadka, Romualda Waldemara „Delfina” Glasnera , dowiedziała się od babci. – Jej opowieści potwierdziły dokumenty z Instytutu Pamięci Narodowej, które dostałam kilka lat temu – wspomina koszalinianka. – Wynika z nich, że dziadek z kolegami walczył pod Strzelnem w ówczesnym województwie poznańskim. Dostał kilka wyroków więzienia, zamienionych na łączną karę dziesięciu lat pozbawienia wolności za działalność od października 1945 roku do kwietnia 1946 roku. Zarzucono mu, że „usiłował przemocą zmienić ustrój państwa polskiego”. Miał tego dokonać z siedmioma kolegami, posiadając kilka pistoletów. Dziadek został też skazany na utratę praw publicznych i obywatelskich przez pięć lat. Moim zdaniem Dzień Pamięci Żołnierzy Wyklętych jest potrzebny, żebyśmy nie zapomnieli o takich ludziach jak mój dziadek. Dla mnie jest on bohaterem i jestem z niego dumna.
W Koszalinie nie brakuje miejsc, którym patronują żołnierze wyklęci, m.in. Danuta „Inka” Siedzikówna, Zygmunt „Łupaszka” Szendzielarz, dowódca V Wileńskiej Brygady Armii Krajowej, walczącej także na Pomorzu Środkowym. Odwrotnie jest w Warszawie, gdzie obecne władze miasta zmieniają nazwy ulic, wracając do komunistycznych patronów. – Prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski prezentuje bardzo określoną ideologię – komentuje Jan Kazimierz Adamczyk, współorganizator koszalińskiego Marszu Żołnierzy Wyklętych. – Ten człowiek nie powinien piastować takiego stanowiska.

Ewa Marczak

Dodaj komentarz


Kod antysapmowy
Odśwież

Oglądasz teraz: Start