Miasto - Tygodnik Koszaliński

Wiele problemów w centrum

  Wiele problemów w centrum    ::  Fot:  MARIUSZ CZAJKOWSKI

Po raz pierwszy w nowej kadencji rad osiedli z władzami Koszalina spotkali się mieszkańcy osiedla Śródmieście. Frekwencja nie była duża, mimo to prezydent miasta wysłuchał wielu skarg i pytań.
Piotr Jedliński wyliczył prace remontowe i budowlane w centralnej części Koszalina:
- Przebudowa skrzyżowania ulic Zwycięstwa i Stawisińskiego powoli dobiega końca – mówił. – Ronda na nich będą gotowe pod koniec czerwca. Przepraszam za nocne hałasy na skrzyżowaniu ulic Zwycięstwa Krakusa i Wandy, ale musimy w najbliższych dniach wymienić magistralę wodociągową, jedną z największych w mieście.

Nie chcemy z jej powodów wstrzymywać ruchu, a musimy ją wymienić przed wpuszczeniem tam wykonawcy przebudowy odcinka między Zwycięstwa a Armii Krajowej. W tym roku będzie trudno się jeździło przez centrum miasta, ale musimy zrobić remont ulic, które są w ciągu drogi krajowej 11, aby nie blokować prac związanych z budową drogi ekspresowej S11. Takie były warunki dofinansowania inwestycji z Ministerstwa Infrastruktury i Budownictwa.

Podwórza pełne aut
Przedstawicielka BUDMAR-u, zarządcy nieruchomości w ścisłym centrum miasta, pytała w imieniu mieszkańców o podwórka uliczek za ratuszem.
- Parkują na nich osoby, które nie mieszkają w tamtych budynkach. Każdy może na to podwórko wjechać. Swoje samochody parkują tam nawet pracownicy Urzędu Miejskiego. Postawiliśmy znaki ograniczenia wjazdu, ale w zeszłym roku dostaliśmy odpowiedź od właściciela podwórek, że te tereny to tereny miejskie i wspólnoty mieszkaniowe nie mogą na nich stawiać żadnych znaków. Dlatego wszyscy mogą z nich korzystać. Czy tak jest naprawdę?
- Jeśli to jest teren miejski, to jest otwarty, więc nie możemy nikomu zakazywać stawiania tam auta – przypominał Piotr Jedliński. Po raz kolejny przekonywał, aby wspólnoty mieszkaniowe z budynków wokół jednego podwórka wykupiły je za jeden procent wartości. Wtedy będą mogły zagospodarować je według własnego uznania, a więc także ogrodzić, zbudować parking.
- W Wydziale Gospodarki Komunalnej i Ochrony Środowiska mamy specjalny zespół, zajmujący się zagospodarowaniem podwórek, który państwu w tym pomoże – podpowiada. –Wykup podwórka nie jest drogi, a pozwala na kontrolowanie tego, co się na nim dzieje. Inaczej podchodzi się do jego pilnowania, bo każdy dba o teren, za który się zapłaciło kilka złotych. Rocznie utrzymanie metra kwadratowego terenu każdego z mieszkańców kosztuje grosze. Teren miejski to według ludzi teren „niczyj”, więc nie dba się o niego. Wiem, że czasem trudno się porozumieć wspólnotom, ale to jest możliwe.
Mieszkaniec ul. Modrzejewskiej 39 narzekał na stan podwórzy przed swoim domem i sąsiednim budynkami:
- Droga dojazdowa do śmietnika jest tak rozjeżdżona, że leżące tam płyty betonowe odpadają – twierdzi. – Kiedy ostatnio jechałem tamtędy rowerem, pod deszczu, wpadłem w dziurę i przewróciłem się. W dzień targowy przez podwórka stale jeżdżą samochody. Poza tym przed naszym budynkiem jest bardzo wąski chodnik. Dwie osoby się na nim nie mieszczą. Chciałbym, żeby go zlikwidować.
Lucyna Sitarczyk, dyrektor Zarządu Budynków Mieszkalnych, informowała, że
przed remontem kamienic przy ul. Modrzejewskiej teren za nimi był utwardzony. Po zakończeniu prac budowlanych trzeba poczekać, aż ziemia znów stwardnieje.
- Jednak mieszkańcy też nie są bez winy w niszczeniu tych podwórek, bo podjeżdżają samochodami pod same drzwi wejściowe - twierdziła. – Planujemy posiać tam trawę i posadzić żywopłot. Chcemy też poprosić wspólnoty mieszkaniowe o uczestnictwo w kosztach zagospodarowania tego miejsca. Wtedy zbudujemy ładny parking.

Zastawione garaże
Mieszkaniec ul. Andersa skarżył się na problem wyjazdu z garażu, który ma przy ul. Szpitalnej, koło Polikliniki:
- Wszyscy, którzy tam przyjeżdżają, upychają samochody, gdzie mogą. Nie możemy wyjechać z garaży. Straż Miejska tłumaczy, że nie ma specjalnych możliwości interweniowania. Drugi problem to stan nawierzchni podwórka, przy którym są garaże. Są tam straszne doły.
Piotr Simiński, komendant Straży Miejskiej, wyjaśniał, że ul. Szpitalna jest faktycznie zapchana przez auta pacjentów Polikliniki, także spoza Koszalina.
- Znamy ten problem, ale droga przy garażach jest publiczna - tłumaczył. - Nie ma tam znaku drogowego „zakaz zatrzymywania się” ani „zakaz postoju”. Proponuję państwu o wystąpienie z wnioskiem do zarządcy tej drogi o postawienie tam znaku „Strefa ruchu”, wtedy będziemy mogli wystawiać mandaty i nakładać grzywny za łamanie prawa o ruchu drogowym.
Ewa Marczak

Dodaj komentarz


Kod antysapmowy
Odśwież

Oglądasz teraz: Wiele problemów w centrum