Miasto - Tygodnik Koszaliński

Śmieci pod ziemię

   Śmieci pod ziemię   ::  Fot:  MARIUSZ CZAJKOWSKI

W ciągu trzech lat w Koszalinie pojawi się około stu nowych pojemników na odpady. Ich wyjątkowość będzie polegać na tym, że część śmietników znajdzie się pod ziemią.

Dzięki nim na osiedlach ma być czyściej i ładniej. Ale mieszkańców czeka więcej segregowania.Takie pojemniki od kilku lat są stosowane w innych krajach. Pojawiły się one też w kilku miastach Polski, np. w Toruniu i Katowicach. Korzyści z ich zamontowania jest wiele.

Nie tylko zajmują mniej miejsca, niż tradycyjne osłony śmietnikowe. Wrzucane do nich odpady lądują pod ziemią. Znika więc problem nieprzyjemnego zapachu, brudu i śmieci rozrzuconych wokół pojemników. Wrzucone odpady nie będą narażone na niekorzystne działanie temperatur i opadów, co spowolni zachodzące w nich procesy gnilne. Mieszkańcy zaś nie będą musieli ćwiczyć wrzucania worka ze śmieciami do kosza, w przypadku, gdy najbliższy pojemnik jest zapełniony, a wejście do osłony śmietnikowej budzi niechęć.
Piotr Jedliński, prezydent Koszalina, podkreśla, że dzięki pojemnikom półpodziemnym nie będzie już można wyrzucać śmieci na zewnątrz. Tak robią osoby szukające surowców wtórnych. – Trzeba by było wejść do pojemnika – zaznacza włodarz miasta.

Miliony na śmietniki
Obecnie w Koszalinie odpady można wyrzucać do 700 pojemników. Inwestycja budowy stu nowych będzie kosztować miasto 5,68 mln zł. Pieniądze samorząd pozyska z Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej. Połowa kwoty będzie dotacją, a połowa – pożyczką. Miasto będzie miało 10 lat na jej spłacenie.
– Już dwa lata temu zapytaliśmy zarządców nieruchomości, czy weszliby w ten program gospodarki odpadami – przyznaje Andrzej Kierzek, zastępca prezydenta Koszalina. – To oni bowiem będą musieli podjąć pewien wysiłek związany z instalacją pojemników. Chodzi o utwardzenie terenu pod ich ustawienie, uzyskanie zgody na dysponowanie terenem, na którym one staną, a także zgodę na rozbiórkę obecnych osłon. Nowe pojemniki nazwiemy, dla odróżnienia od starych, ekopunktami.

Lepsza segregacja, niższe koszty
Dla mieszkańców zmiana kontenerów na odpady oznacza konieczność jeszcze dokładniejszej ich segregacji. Musimy nie tylko oddzielnie wyrzucać tworzywa sztuczne, szkło, papier, urządzenia elektroniczne, baterie, stare ubrania. Zostaje wciąż duża część śmieci zmieszanych, np. odpady kuchenne i wszystkie te, które zostały po segregacji.
– W niedługim czasie będziemy musieli rozdzielać także odpady biodegradowalne, które do tej pory trafiały do pojemników ze śmieciami zmieszanymi – przestrzega Tomasz Uciński, prezes Przedsiębiorstwa Gospodarki Komunalnej w Koszalinie. – To dość uciążliwe, ale takie są wymagania odgórne. Trzeba będzie oddzielnie wyrzucać resztki owoców, chleba czy obierki.
Z roku na rok wskaźniki selektywnej zbiórki śmieci są coraz wyższe. Dlatego miasto będzie jeszcze bardziej radykalne w wymaganiu od mieszkańców segregacji. Dotyczy to zwłaszcza osób z budynków wielorodzinnych. Tam, gdzie poziom segregacji będzie za niski, miasto podniesie opłaty za odbiór i zagospodarowanie odpadów.
– Tylko takie działania przynoszą efekt – zaznacza Andrzej Kierzek. – Mają też walor edukacyjny. To nie jest tak, że my sobie coś wymyśliliśmy, ale takie są kierunki na całym świecie. Warto pamiętać, że im więcej śmieci posegregujemy, tym mniej ich znajdzie się na składowisku, co oznacza nie tylko czystsze środowisko. Mniej składowanych śmieci to także mniejsza opłata, wprowadzona przez Urząd Marszałkowski, co oznacza niższe koszty gospodarki odpadami.

Wkomponowane w otoczenie
Nie wiadomo jeszcze, gdzie dokładnie pojawią się pierwsze pojemniki. Na pewno stanie się to pod koniec obecnego roku.
Kazimierz Okińczyc, prezes Koszalińskiej Spółdzielni Mieszkaniowej „Przylesie”, przyznaje, że najlepsze są pojemniki, które w znacznej części znajdowałyby się pod ziemią.
– W tym tygodniu prześlemy do ratusza wybraną lokalizację i będziemy czekać na dalsze ruchy miasta – dodaje. – Chciałbym, że wszystkie pojemniki na terenie spółdzielni zostały wymienione. Z tego, co wiem, w tym roku na naszych gruntach stanie od pięciu do piętnastu nowych pojemników. To bardzo mało.
Dotychczas używane kontenery mają pojemność najwyżej 1100 litrów, a nowe pojemniki mogą być kilka razy większe i głębsze. Mimo to zajmują mniej miejsca. Można je wyposażyć w czujniki napełnienia czy system otwierania. Ich opróżnienie wymaga jednak zastosowania innego środka transportu niż ten, który używany jest do oczyszczania tradycyjnych kontenerów.
– Dlatego teren wokół pojemników musi być taki, aby umożliwić dojazd i manewrowanie dużym pojazdem – przyznaje Tomasz Uciński. – Trzeba to wziąć pod uwagę przy projektowaniu i lokalizacji takiego półpodziemnego pojemnika. Na pewno jest to dobre rozwiązanie w miejscach wąskich, przy ciasnej zabudowie, a także przy obiektach zabytkowych czy użyteczności publicznej. Takie pojemniki nie odbiegają standardem od architektury i estetyki otoczenia.
Dla PGK wprowadzenie nowych pojemników oznacza konieczność zakupu większych śmieciarek. Na razie firma posiada dwa takie pojazdy, mające dodatkowy dźwig, który wyciąga odpady ze środka pojemnika. Pozwala to na zmniejszenie liczby osób obsługujących takie pojazdy, z trzech do dwóch.
Spora liczba pojemników na odpady w Koszalinie oznacza, że ich wymiana potrwa kilka lat.

 

Ewa Marczak

Dodaj komentarz


Kod antysapmowy
Odśwież

Oglądasz teraz: Śmieci pod ziemię