Miasto - Tygodnik Koszaliński

Zapracowany jak... radny?

Jest ich dwadzieścioro pięcioro. Spotykają się co miesiąc na sesjach, ale też pracują w komisjach i zapraszają mieszkańców do spotkań podczas dyżurów.

Przed koszalińskimi radnymi dwa miesiące wakacji. Czy zasłużyli na wolne? Przeanalizowaliśmy aktywność samorządowców z ostatniego roku.Dla koszalińskich radnych sprawowanie mandatu nie jest głównym źródłem zarobku. Mają swoje biznesy, pracują na etacie, część z nich – choć na emeryturze – udziela się społecznie.

Czy te wszystkie „główne” zajęcia pozwalają im aktywnie wypełniać misję, powierzoną im przez wyborców? Sprawdzamy to w przededniu dwumiesięcznej przerwy w pracy radnych i na nieco ponad rok przed kolejnymi wyborami.

Mrówcza praca
Przyjęło się, że koszalińscy radni spotykają się raz w miesiącu. Wtedy podejmują wszystkie ważne uchwały przedłożone przez uprawnione do tego osoby i instytucje. To oni decydują o zmianach planu zagospodarowania przestrzennego i miejskim budżecie, a więc i o tym, na co przeznaczone zostaną pieniądze z naszych podatków. Radni mają również ostatnie słowo w kwestii zmian nazw lub nadawania ich nowym ulicom. Zgodnie z trójpodziałem władzy pełnią funkcję uchwałodawczą. Prezydent miasta należy do władzy wykonawczej i gdyby nie sprzyjająca mu rada – podejmowanie wielu decyzji nie szłoby tak łatwo.
Na 25 radnych do klubu Platformy Obywatelskiej należy 13 osób. Ponieważ prezydent Piotr Jedliński wywodzi się właśnie z tego obozu – większość uchwał, które przedkłada radnym, przechodzi bez względu na ewentualne protesty opozycji. Ale zanim uchwały trafią na sesję, radni procedują nad nimi w komisjach. W Koszalinie jest ich siedem: spraw społecznych, kultury, budżetu i finansów, gospodarki komunalnej, edukacji, sportu i turystyki, rewizyjna oraz porządku prawnego i publicznego. Radni mogą pracować w kilku komisjach jednocześnie i znaczna większość z nich korzysta z tej możliwości (w dwóch komisjach jednocześnie zasiada 21 radnych, a tylko w jednej – Miłosz Janczewski i Artur Wiśniewski z Prawa i Sprawiedliwości oraz Sergiusz Karżanowski i Artur Wezgraj z Lepszego Koszalina).

Sprawy ważne…
Miarą aktywności radnych może być nie tylko praca w komisjach, ale też składanie interpelacji oraz wniosków i zapytań. Interpelacja jest pytaniem dotyczącym istotnych i zasadniczych spraw dla miasta. Natomiast zapytanie ma mniejszy ciężar i dotyczy spraw mniejszej wagi lub nawet może dotyczyć spraw jednostkowych.
Od pierwszej wrześniowej sesji w 2016 roku do sesji majowej w 2017 roku (ostatniej przedwakacyjnej sesji nie uwzględniamy w zestawieniu, ponieważ w chwili zamykania tego wydania „Miasta” jeszcze trwała) złożone zostały 122 interpelacje. Dotyczyły najróżniejszych spraw – od inwestycji (np. Inteligentny System Transportowy, budowa dróg, przebudowa przystanku autobusowego), przez sprawy związane z bezpieczeństwem (słabe oświetlenie na ulicach, badania profilaktyczne dla młodzieży), aż po sprawy bardzo różne (brzydki zapach przy ul. Słowiańskiej, godziny otwarcia obserwatorium astronomicznego, nielegalna produkcja zapałek czy toaleta w Sportowej Dolinie).
Najwięcej interpelacji złożyli: Joanna Dworaczyk (16), Mariusz Krajczyński (16) i Krzysztof Sławiński (14) – wszyscy z klubu Lepszy Koszalin. Żadnych pytań dotyczących spraw miasta nie mieli: Małgorzata Hołub, Krystyna Kościńska, Jakub Kowalik, Sebastian Tałaj, Ryszard Tarnowski i Marek Reinholz z klubu PO oraz Miłosz Janczewski z PiS.

… i mniej ważne
Znacznie mniej niż interpelacji radni złożyli zapytań oraz wniosków. Biuro Rady Miejskiej gromadzi je w jednym rejestrze. Od lipca 2016 roku do końca maja 2017 wpłynęło ich 64. Radni prosili stosowne wydziały i jednostki Urzędu Miejskiego o udostępnienie dokumentacji przetargowej, zajmowali się też niską temperaturą wody w aquaparku, Młodzieżową Radą Miasta, organizacją ruchu na niektórych osiedlach, gwarancją zniszczonej zimą br. fontanny na Rynku Staromiejskim czy uwagami do monografii Koszalina, w której nie uwzględniono osiągnięć sportowych.
Najwięcej zapytań złożyli: Mariusz Krajczyński (27) z Lepszego Koszalina, radna niezrzeszona Żaneta Kwapisz (8) oraz Tomasz Bernacki z PO (7). Żadnych zapytań o sprawy miasta i mieszkańców nie mieli: Barbara Grygorcewicz, Małgorzata Hołub, Krystyna Kościńska, Jakub Kowalik, Leopold Ostrowski, Marek Reinholz, Łukasz Sendlewski, Sebastian Tałaj i Marcin Waszkiewicz z PO, Miłosz Janczewski, Anna Mętlewicz i Oliwia Skórka z PiS oraz Sergiusz Karżanowski i Krzysztof Sławiński z LK.

Bilans
Najwięcej interpelacji i zapytań wpłynęło od radnych klubu Lepszy Koszalin – 88, co w przeliczeniu na jednego radnego z klubu, a jest ich pięcioro, daje 17,6 interpelacji od jednej osoby. Ze strony obozu rządzącego w mieście wysunięto 38 interpelacji i zapytań, ale w przeliczeniu na jednego rajcę daje to najsłabszy wynik, bo tylko 2,92 na każdego z trzynaściorga radnych PO. 37 wniosków wpłynęło od radnych niezrzeszonych (jest ich troje), co w przeliczeniu na osobę daje wynik 12,33. Najmniej interpelacji i zapytań złożyli radni PiS – 23, co daje liczbę 5,75 na osobę.
Biorąc pod uwagę te łatwe do zmierzenia kryteria, a więc liczbę interpelacji oraz wniosków i zapytań, możemy stwierdzić, że najaktywniejszymi radnymi w obecnej kadencji są: Mariusz Krajczyński, Joanna Dworaczyk, Żaneta Kwapisz i Tomasz Bernacki.
Ile za swoją pracę dostają radni? Wysokość ich diet określona jest uchwałą Rady Miejskiej w Koszalinie z 24 listopada ubiegłego roku. Wtedy to radni dali sobie podwyżki, które obowiązują od początku bieżącego roku. Przewodnicząca rady otrzymuje 2.684,13 zł brutto, wiceprzewodniczący po 2.470 zł, przewodniczący Komisji Rewizyjnej – 1.826 zł, przewodniczący pozostałych komisji po 1.638 zł, członkowie Komisji Rewizyjnej po 1.423 zł, a szeregowi radni po 1.235 zł. Radnemu pełniącemu kilka funkcji w radzie przysługuje tylko jedna dieta w najwyższej
wysokości.
Tekst powstał w oparciu o dane dostępne na stronie www.koszalin.pl oraz w Biuletynie Informacji Publicznej.

Marcin Napierała

Dodaj komentarz


Kod antysapmowy
Odśwież

Oglądasz teraz: Zapracowany jak... radny?