Miasto - Tygodnik Koszaliński

Tną w całym mieście

   Tną w całym mieście      ::  Fot:  Mariusz Czajkowski

Od kiedy weszła w życie ustawa, pozwalająca na wycinkę drzew bez zezwolenia, w całym kraju słychać było, i słychać nadal, dźwięk mało optymistyczny – wwiercający się w głowę odgłos pracującej piły.

Mieszkańcy, ci, którzy nie wycinają, są czasem oburzeni i do redakcji przysyłają zdjęcia z wycinki. Zapytaliśmy w ratuszu, czy Koszalin stanie się niebawem betonową pustynią.

Pytanie może wydać się retoryczne, przecież każdy turysta, który pierwszy raz znajdzie się w naszym mieście, zachwyca się zielenią. Fakt, zielono jest, ale znacznie mniej niż jeszcze rok czy dwa temu. Bo wycinka trwa. Niedawno zaniepokoiło koszalinian cięcie w parku, nieopodal Koszalińskiej Biblioteki Publicznej.
– Musieliśmy tam wyciąć uszkodzone drzewa, na które zawaliło się inne, zmiecione przez wiatr – tłumaczy Robert Grabowski, rzecznik ratusza. – Wiadomo, szkoda każdego drzewa, ale te stwarzały zagrożenie.
O zagrożeniu nie można mówić na ulicy Krakusa i Wandy, gdzie trwa budowa nowej drogi i ścieżki rowerowej. – Ta ścieżka powstaje kosztem pasa drogowego – mówi rzecznik ratusza. – Konieczne było usunięcie drzew, tego nie dało się uniknąć. Czasem jest tak, że na etapie projektowania wydaje się, że drzewa mogą zostać, jednak gdy prace ruszą, okazuje się, że trzeba je wyciąć. W mieście powstają dwa duże ronda w okolicy ulicy Zwycięstwa, tam też musieliśmy zdecydować się na wycinkę.
W sumie w mieście, właśnie przez modernizacje i remonty dróg, wycięto kilkadziesiąt drzew.
– Szkoda każdego – powtarza rzecznik i uzupełnia: – Prowadzimy nasadzenia, staramy się za każde wycięte posadzić kilka kolejnych. Wiadomo, drzewa rosną długo, a te świeżo nasadzone trzeba pielęgnować i prowadzić kontrolę, czy się przyjmą, to właśnie robimy.
O kontrole prosili też mieszkańcy, którzy chcieli porządkować swoje posesje. – Od momentu wejścia w życie nowych przepisów pracownicy Zarządu Dróg i Transportu otrzymują dziesiątki telefonów z prośbą o sprawdzenie, czy mieszkańcy mogą wyciąć drzewa. I faktycznie sprawdzają – informuje rzecznik.
Cięcie cięciem, ale są takie miejsca, w których przydałoby się wkroczyć z piłą. Suche drzewo straszy na ulicy Projektantów, do wycięcia nadaje się też wiele z tych, które rosną przy ulicy Lubiatowskiej, mieszkańcy ulicy Obrońców Tobruku, jak nas poinformowali pisemnie, już rok temu złożyli do Zarządu Dróg i Transportu pismo z prośbą o zlikwidowanie umierającego kasztanowca. Wizja lokalna ponoć potwierdziła, że drzewo należałoby wyciąć, ale na tym się skończyło, bo kasztanowiec stoi i straszy suchymi konarami.
– W ciągu kilku najbliższych dni ten kasztanowiec zostanie wycięty – mówi Robert Grabowski. – Czasem procedury trwają długo – tłumaczy. – Nie dało się szybciej, bo najpierw szło pismo do marszałka województwa, potem do Rady ds. Ochrony Środowiska, a jeszcze później trzeba było czekać ze względu na okres lęgowy ptaków. Ulicą Projektantów Zarząd Dróg i Transportu zajmie się jesienią, podobnie jak ulicą Lubiatowską. Drzewa na ulicy Batalionów Chłopskich zostały wycięte, żeby przygotować grunt pod budowę nowej ścieżki rowerowej. Choć były w oddaleniu od tej starej, ich korzenie, sięgające aż przez ścieżkę, uniemożliwiały jazdę rowerem.
(aw)

Dodaj komentarz


Kod antysapmowy
Odśwież

Oglądasz teraz: Tną w całym mieście