Miasto - Tygodnik Koszaliński

Obiad, nauka, praca

W tym mieście jest praca dla ludzi z każdym wykształceniem. Podobno. W Koszalinie zanotowano bardzo niskie bezrobocie. Według danych Powiatowego Urzędu Pracy jego wskaźnik wynosi pięć i pół procent.

Z płacą sytuacja wygląda znacznie gorzej – pracodawcy oferują średnio dwa i pół tysiąca złotych brutto. Adaś Miauczyński nazwałby to po imieniu – bida i rozczarowanie, a potem beznadzieja i starość pariasa. Recepta jest jedna. No może trzy. Sensowne wykształcenie, znajomości i dużo, dużo szczęścia.
Korzyści dla obu stron i wymiana doświadczeń.

Koszalińscy studenci będą ćwiczyć pod okiem trenerów polskiej kadry paraolimpijskiej. Ta współpraca to efekt podpisanego porozumienia Państwowej Wyższej Szkoły Zawodowej oraz Stowarzyszenia Sportu Osób Niepełnosprawnych „Start”. Studenci poznają nowe metody kształcenia przyszłych nauczycieli wychowania fizycznego oraz treningu sportowców niepełnosprawnych. Zyskają na tym dwie strony. Zawodnicy oraz trenerzy skorzystają z wiedzy i doświadczenia wykładowców uczelni.
Rozchwytywany zawód, matura i praktyczne życiowe umiejętności. Te argumenty przekonały Wojtka Parchetę z Koszalina do wyboru technikum o profilu technik żywienia. Uczeń koszalińskiego „ekonoma” przywiózł ze Szczecina II miejsce zdobyte na Wojewódzkim Konkursie Sztuki Kulinarnej. Chociaż dopiero w przyszłym roku przystąpi do egzaminu maturalnego i zawodowego, już teraz w weekendy pracuje w znanej restauracji. Nic dziwnego. Jurorzy nagrodzili jego pstrąga łososiowego pieczonego w glazurze z piwa i miodu gryczanego. Do tego tatar z jabłka, sos holenderski i popcorn z kaszy gryczanej. Na deser tarta z kremem z owoców leśnych ze świeżymi owocami i granolą z migdałów.
Takie szczegóły są ważne. Jesteśmy tym co jemy, z kim jemy i gdzie jemy. W minioną sobotę w Koszalinie ponad 100 osób skorzystało z zaproszenia bp. Edwarda Dajczaka, Domu Miłosierdzia i diecezjalnej Caritas. Po wspólnej modlitwie wszyscy zasiedli do wspólnego, uroczystego obiadu. Był to symboliczny wstęp do obchodzonego po raz pierwszy w całym kościele Światowego Dnia Ubogich. Pierwszy raz miałem reporterskie uczucie, że w tym czasie i miejscu medialne towarzystwo kamer, aparatów i mikrofonów było wręcz niewskazane. Może nie przeszkodziliśmy nikomu w zaspokojeniu głodu fizycznego. Nie mogę jednak tego powiedzieć o przeżywaniu namiastki normalności w często poplątanych życiorysach – chwili wspólnoty, uśmiechu i rozmowy przy dobrym, polskim tradycyjnym obiedzie.
Arkadiusz Wilman

Dodaj komentarz


Kod antysapmowy
Odśwież

Oglądasz teraz: Obiad, nauka, praca