Miasto - Tygodnik Koszaliński

Poczuć wieś w środku miasta

  Tak ma wyglądać odnowione miejskie targowisko.       ::  Fot:  Urząd Miejski w Koszalinie

Nie róbcie z miejskiego targowiska trzeciego centrum handlowego – proszą kupcy handlujący przy ul. Połczyńskiej.

– Budowa hali może zniszczyć klimat tego miejsca, które klienci odwiedzają także po to, aby poczuć trochę wsi. Spotkanie w ratuszu z architektami, którzy zaprojektowali targowisko na nowo, wywołało emocje także okolicznych mieszkańców.
Władze miasta podkreślają, że celem modernizacji jest poprawa warunków pracy kupców. Mają temu służyć odwodnienie terenu, podłączenie wody i prądu, budowa toalet i budynku administracji.

Miejsca z pawilonami będą zadaszone membraną z tworzywa sztucznego, które jest tańsze i lżejsze od szkła. Teren targowiska zyska nowe ogrodzenie, ale nie będzie zamknięty. Zakupy żywności, ubrań, mebli czy staroci będą łatwiejsze także dzięki podziemnemu parkingowi na 120 miejsc postojowych. Inwestycja ma rozpocząć się w przyszłym roku i potrwać trzy, cztery lata, a jej koszt jest szacowany wstępnie na ok. 6 mln zł.
Koncepcję przygotowała Autorska Pracownia Architektoniczna Jacek Bułat z Poznania. Jej założenie przedstawił zebranym Michał Bułat:
– Targowisko podzielimy na trzy części: w pierwszej z nich, między ulicami Połczyńską a ul. Płowce powstanie 40 pawilonów lub straganów – opisywał. – W głównej części, wzdłuż ulicy Legnickiej, powstanie budynek administracyjny, toalety i wjazd do parkingu podziemnego z windami. Będzie też tam rząd 33 stoisk.

Targowisko czynne bez przerw
Niektórzy z uczestników spotkania w ratuszu wyrażali niezadowolenie z rozmachu planowanej przebudowy targowiska: – Nie chcieliśmy, żeby była ona taka gruntowna – przyznaje Tomasz Najda, przedsiębiorca. – Liczyliśmy na lekkie odświeżenie. Nie róbcie nam trzeciego centrum handlowego, a budowa parkingu to miejsce do centrum handlowego zbliża. A targowisko to specyficzne miejsce. Klienci przybywają tu, żeby poczuć się w mieście trochę wsi. Poza tym zastanawiamy się, gdzie, jak długo i w jakich warunkach będziemy pracować podczas tej modernizacji? Nie wiadomo, czy wrócimy na to miejsce. Boimy się utraty klientów.
– Przez okres remontu targowisko będzie cały czas funkcjonować – zaznacza Piotr Jedliński, prezydent Koszalina. – Nie zamierzamy kupców nigdzie przenosić. Po zakończeniu modernizacji opłaty targowe nie wzrosną.
– Czy ktoś pomyślał jak my, mieszkańcy okolic targowiska, mamy żyć? – dopytywała jedna z uczestniczek spotkania. – Po przebudowie wzrośnie ruch ciężarówek, a tym samym zwiększy się poziom hałasu i spalin. Ta część miasta jest już i tak najbardziej zanieczyszczona. Czy ktoś z władz miasta chciałby mieszkać w takim miejscu?
Inny z handlowców postulował przeniesienie targowiska na stare miejsce, czyli wzdłuż obecnej ul. Stawisińskiego.
– To byłaby tańsza inwestycja, możliwa do wykonania w znacznie krótszym czasie, niż planowana modernizacja, no i nie przeszkadzałaby mieszkańcom – argumentował. – Po co się mamy ścieśniać na obecnym terenie w trakcie przebudowy? Parking już w okolicy jest. Przecież sami handlowcy chcieli tam wrócić. Obecna lokalizacja miała być tymczasowa.
Andrzej Kierzek, zastępca prezydenta Koszalina, zapewniał, że przebudowa targowiska w obecnym miejscu nie sprawi, że zwiększy się liczba handlowców, a więc liczba aut, którymi będą tam przyjeżdżać. – Poza tym pierwsze słyszę, żeby handlowcy chcieli wrócić w tamto miejsce wzdłuż Dzierżęcinki – mówił zastępca prezydenta. – Ale jeśli tego chcecie, wpiszcie to na listę uwag do koncepcji architektonicznej. Owszem, były plany przeniesienia targowiska w inne miejsce, nawet na obrzeża, ale w większości miast są one w centrach.

Nie chcą parkingu podziemnego
– Po co tam ten parking podziemny? – chciał wiedzieć inny handlowiec i mieszkaniec okolicy targowiska. – Nie daj Boże znajdziemy tam jakiś stary but, trzeba będzie zrobić badania archeologiczne, a to wydłuży całą inwestycję. Tam nie potrzeba cudów. Wystarczy polbruk, zadaszenie, odwodnienie i tyle. Przecież wokół są inne parkingi. Ten pod targowiskiem będzie wykorzystywany nie tylko przez kupców i klientów, ale przez jakieś podejrzane osoby. Zaczną się tworzyć meliny, trzeba będzie zamontować tam kamery. Nie zapominajmy, że targowisko znajduje się na terenie tzw. trójkąta bermudzkiego. Pan prezydent będzie musiał na tym parkingu postawić strażników miejskich. Zaczną się problemy. Aby umożliwić kupcom i klientom parkowanie wokół targowiska, wystarczy na pół dnia zamknąć dla ruchu ulicę Legnicką albo zrobić parking przy rzece. Pomysł przeniesienia targowiska na dawny teren, wzdłuż Dzierżęcinki, jest wart rozważenia.
– Pierwsze słyszę, żeby ktoś nie chciał parkingu – dziwił się Piotr Jedliński. – On jest tam potrzebny, bo obecnie klienci i sprzedawcy parkują auta gdzie popadnie. Wszystkie uliczki wokół są zablokowane. Parking umożliwi dotarcie na targ większej liczbie osób, a trzeba pamiętać, że wielu klientów robi tam spore zakupy, które trzeba gdzieś załadować. Co do zanieczyszczonego powietrza, to bierze się ono z tego, że mieszkańcy lokali komunalnych palą w piecach nie wiadomo czym. A teren targowiska trzeba ucywilizować, bo to miejsce nie tylko zarabiania pieniędzy, ale i część miasta. Musi więc jakoś wyglądać. Lada moment po sąsiedzku stanie czterogwiazdkowy hotel z widokiem na targowisko.
– Musimy spełniać wymagania prawa budowlanego – dodaje Andrzej Kierzek. – Jeśli chcemy wystąpić o pozwolenie na budowę, to przepisy prawa wskazują, ile miejsc parkingowych ma powstać i musimy wskazać miejsce na ich lokalizację.
Kupcy z targowiska mają czas do końca miesiąca na pisemne zgłoszenie uwag do projektu architektonicznego. Dokumentacja techniczna ma powstać do połowy przyszłego roku. W jego drugiej części planowana jest budowa obiektu administracyjnego i toalet.

 

Ewa Marczak

Dodaj komentarz


Kod antysapmowy
Odśwież

Oglądasz teraz: Poczuć wieś w środku miasta