Miasto - Tygodnik Koszaliński

Odliczanie na skrzyżowaniach

   Odliczanie na skrzyżowaniach  ::  Fot:   Mariusz Czajkowski

Są. Odmierzają czas do zmiany sygnału świetlnego na trzech koszalińskich skrzyżowaniach. Dla niektórych gadżet, dla innych istotny drogowskaz poprawiający przepustowość na ulicach.

Co istotne, pojawiły się dzięki wsparciu mieszkańców miasta, którzy głosowali za pojawieniem się „odliczników”, oddając głosy w ramach budżetu obywatelskiego.

Pierwsze odliczanie obok szkoły muzycznej
Przypomnijmy: Paweł Mondroń, Bartek Lisaj i Jakub Kowalik zgłosili swój projekt do koszalińskiego budżetu obywatelskiego. Zagłosowało na niego aż 7.500 osób (to koszaliński rekord poparcia inicjatywy społecznej). Radość nie trwała długo, bo montowania urządzeń zabroniło Ministerstwo Infrastruktury i Budownictwa, sugerując się głosami inżynierów ruchu, którzy sekundniki pogardliwie nazywali... czasoumilaczami. Na szczęście zmiana nastąpiła w tym roku. Późną wiosną informowaliśmy, że liczniki pojawią się. Oto niedawno, 16 listopada, zamontowano i uruchomiono sekundniki na pierwszym ze skrzyżowań: ulicy Fałata z Wańkowicza i Kopernika. Pojawiły się również na skrzyżowaniu 4 Marca ze Zwycięstwa i Traugutta oraz na centralnym: Zwycięstwa, 1 Maja z Młyńską.

To „przydatna sprawa”
Poprosiliśmy kierowców, aby wyrazili swoje zdanie, podzielili się spostrzeżeniami na temat nowych urządzeń.
Jarek W.: – Sekundniki pomagają ocenić czas, kiedy ruszę. Wiem czy zmienić CD w odtwarzaczu, czy już nie ma na to czasu. Gdy dojeżdżam do skrzyżowania, także wiem jak operować gazem lub hamulcem. Bardzo mi się podoba to rozwiązanie. Uważam, że nie ma ono złych stron, jeśli   pominiemy ewentualnych kierowców, którzy z 300 m widzą jeszcze tylko 5 sekund „zielonego”, przekraczają prędkość, by zdążyć na nim.
Jarek G.: – Sekundniki to bardzo przydatna sprawa. Codziennie pokonuję to skrzyżowanie (Fałata, Wańkowicza, Kopernika – dop. red.) w drodze do i z pracy, i zauważyłem, że ruch na nim zrobił się bardziej płynny i jest ono mniej zakorkowane. Jadąc już z daleka widzę ile mam sekund do zapalenia się zielonego i wtedy wiem, czy spokojnie mogę hamować silnikiem czy dojadę do krzyżówki tak, że nie będę się musiał zatrzymać do zera i płynnie przejadę przez skrzyżowanie. A jak już się muszę zatrzymać, to wiem ile czasu mam do ruszenia i gdy zapali się zielone nie tracimy cennego czasu na włączenie „jedynki”.
Kierowca (nazwisko do wiadomości redakcji): – Na razie miałem okazję skorzystać z sekundników zamontowanych na skrzyżowaniu Fałata i Wańkowicza. Jestem rozczarowany, bo spodziewałem się, że szumnie zapowiadane sekundniki będą na całym skrzyżowaniu, a nie tylko dla kierowców jadących ulicą Fałata! A co z wyjeżdżającymi z Wańkowicza i Kopernika? Nie wiem, jak w innych miastach w Polsce, ale zagranicą widziałem też sekundniki dla pieszych. Domyślam się, że Koszalin nie będzie się na tym tle wyróżniać i pomyślano jedynie o kierowcach, na dodatek tych jadących główną ulicą.
Arek: – Dobrze, że są sekundniki. Może to spowoduje, że nasi koszalińscy kierowcy przestaną spać za kierownicą. Bo największym powodem korków są zaspani kierowcy, tzw. niedzielni.
Kinga: – Bardzo dobrze, że w końcu są. Szkoda, że tak ich niewiele.
Nasi rozmówcy poruszyli również kwestię dofinansowania projektu. W założeniu przedsięwzięcie miało kosztować ok. 45 tys. zł, a w rezultacie wyniosło 71.900 zł. Jakub Kowalik, jeden z pomysłodawców projektu, zaznaczył, że od momentu, kiedy inicjatywa miała być wdrożona, do chwili, kiedy zezwoliły na to przepisy, ceny poszły w górę. Pomoc finansowa przyszła z Urzędu Miejskiego.
Bartosz (Kołobrzeg): – To, że sekundniki na światłach są przydatne i mają swoje obiektywne zalety oraz to, że w Koszalinie ktoś za nie podobno przepłacił to są dwa odrębne zagadnienia w obrębie tego samego problemu. Niech się operator waszych pieniędzy tłumaczy, skoro uważacie, że za drogo – ale same sekundniki zostawcie.

Z nadzieją na ogólnomiejskie odliczanie
Kiedy powstawał ten artykuł urządzenia „niekompletnie” obsługiwały wymienione skrzyżowania. Na Fałata-Wańkowicza-Kopernika czas liczony był tylko na najbardziej ruchliwej Fałata. Na 4 Marca-Traugutta-Zwycięstwa sekundników nie widzieli kierowcy jadący od strony Rokosowa w kierunku centrum miasta. A w sercu Koszalina sytuacja wyglądała tak, że od strony 1-go Maja, Młyńskiej i Zwycięstwa (od strony Rokosowa) zamontowano liczniki tylko dla jadących na wprost.
Jakub Kowalik: – Trzeba uzbroić się w cierpliwość. Władze miasta są przychylne pomysłowi i wierzę, że wszystko w dogodnym czasie będzie skompletowane. Cieszę się, że te urządzenia, które już działają mają pozytywny wpływ na przepustowość. Wierzę również, że w przyszłości sekundniki pojawią się na każdym skrzyżowaniu świetlnym w Koszalinie.

Radosław Czerwiński

Dodaj komentarz


Kod antysapmowy
Odśwież

Oglądasz teraz: Odliczanie na skrzyżowaniach