Miasto - Tygodnik Koszaliński

„Wierzę w ten zespół i utrzymanie”

Była radość po awansie, krótkie przygotowania do rozgrywek w II lidze, a później z powodu braku odpowiedniego stadionu aż piętnaście meczów na wyjazdach.

W sumie piłkarze Gwardii Koszalin rozegrali 19 spotkań, w których wywalczyli 15 punktów i są na przedostatnim miejscu w tabeli.W sumie nie tego oczekiwali działacze, sztab szkoleniowy, kibice i sami piłkarze Gwardii. Wielkiego smutku jednak nie widać. Wszyscy wierzą, że pozostała część rundy wiosennej, a będzie to piętnaście spotkań, przyniesie znacznie lepsze rezultaty koszalińskiej drużynie. Między innymi o tym rozmawialiśmy z Tadeuszem Żakietą, trenerem Gwardii Koszalin.
- Nadal celem zespołu jest utrzymanie się w drugoligowych rozgrywkach. Jak widać po rundzie jesiennej i dwóch meczach z rundy rewanżowej do osiągnięcia tego celu jest jeszcze bardzo daleko. Jak pan ocenia obecną sytuację?
- W sumie jest i daleko i blisko. Uważam, że druga część rundy jesiennej napawa mnie optymizmem i myślę, że jesteśmy w stanie drugą ligę dla Gwardii i dla Koszalina utrzymać.
- Czego w sumie wam zabrakło jesienią?
- Niewiele nam brakowało i tak do końca nie wiem czego najbardziej nam zabrakło. Może skuteczności, może trochę szczęścia, a może jednego lub dwóch zawodników na wyższym poziomie gry. Byliśmy nawet w stanie zdobyć jesienią o kilka punktów więcej i wtedy nasza sytuacja w tabeli wyglądałaby inaczej. Gdyby było na naszym koncie o trzy punkty więcej bylibyśmy poza strefą spadkową. Nie ma się jednak z czego cieszyć. Trzeba przyjąć nasz jesienny wynik na klatę i robić wszystko aby wiosna była dla nas lepsza. Wiem, że walka o utrzymanie będzie trwała do ostatniej kolejki. Wiem też, że będzie bardzo trudno, bo zespołów zainteresowanych utrzymaniem jest około siedmiu, a może nawet ośmiu.
- Jesienią graliście aż piętnaście spotkań na wyjazdach, bo trzy z siedmiu meczów, w których byliście gospodarzami również były rozgrywane na obcych boiskach. Czy to miało wpływ na waszą zdobycz punktową?
- Moim zdaniem na pewno miało. Pomijając już nawet to, że graliśmy na obcych boiskach, to te wszystkie dalekie podróże były już tak męczące na pewnym etapie, że myślę iż po części to nas przerosło. Nie zdawaliśmy sobie sprawy, że to będzie miało taki wpływ na naszą postawę. Nie narzekaliśmy i robiłem wszystko by zawodnicy nie narzekali. Mówiłem zawodnikom, że taka jest sytuacja, tego nikt nie zmieni i trzeba robić wszystko by zdobywać punkty na wyjazdach. Było zwycięstwo na pierwszym wyjeździe, a później aż siedem porażek i to było dramatyczne. Udało nam się jednak pozbierać i w kolejnych wyjazdowych spotkaniach było już nieco lepiej. Przede wszystkim wróciła wiarą w osiąganie korzystnych rezultatów. Plusem jest to, że wiosną mamy u siebie więcej spotkań. Zawsze u siebie gra się lepiej.
- W sumie to prawda, ale w czterech rozegranych meczach u siebie jesienią zdobyliście tylko cztery punkty.
- To prawda, że tylko cztery, ale po dobrej grze. Miałem porównanie. Nie graliśmy tak dobrze na wyjazdach jak w tych czterech spotkaniach u siebie. To jest dla mnie dziwne i bardzo mnie boli. Poza meczem z Błękitnymi Stargard, w którym zwyciężyliśmy był remis ze Zniczem i dwa bardzo dobre w naszym wykonaniu spotkania z GKS Jastrzębie i z ŁKS. Powinniśmy w nich zainkasować punkty, a jednak tak się nie stało.
- Mogę to tylko potwierdzić, że gwardziści mieli więcej okazji strzeleckich od znacznie wyżej notowanych rywali i gra była ładna, ale nie przełożyło się to na bramki i punkty. Skuteczność jest więc zdecydowanie do poprawy.
- Na tym poziomie rozgrywek życie pokazuje, że trzeba być bardzo cwanym jeżeli chodzi o taktykę i samą grę. Prawie wszystkie błędy, które nam się przytrafiały były wykorzystywane przez naszych rywali i to najbardziej bolało. To co uchodziło nam płazem na poziomie trzeciej ligi, w drugiej jest inaczej. Na przykład lider rozgrywek GKS Jastrzębie miało w meczu z nami półtorej sytuacji, a strzeliło nam dwie bramki. Podobnie było w spotkaniu z ŁKS, ale ta drużyna ma znowu Radionowa, który z niczego zrobił coś. Musimy moim zdaniem przywiązywać większą uwagę do detali, które czasami powodują, że mecz się wygrywa lub przegrywa.
- Gwardia straciła najwięcej bramek, bo aż 33, a jeszcze nie tak dawno gdy grała w trzeciej lidze szczyciła się najlepszą defensywą. Coś chyba trzeba z tym zrobić.
- Po pierwsze dobrze przepracować okres przygotowawczy do rundy wiosennej, ale o to się nie boję, bo na pewno tak będzie. Po awansie myślałem, że zespół, który na poziomie trzeciej ligi był z reguły z najlepszą defensywą przez kilka lat, w drugiej lidze nie będzie miał problemów. Okazało się jednak, że ten przeskok był dla nas bardzo drastyczny. Na pewno dużo czasu podczas przygotowań poświęcimy na scalenie naszego bloku defensywnego. I nie mówię tylko o obrońcach, ale o całej drużynie. Mam nadzieję, a wręcz jestem pewien, że to przyniesie nam wiosną efekt w postaci większej zdobyczy punktowej.
- Zapewne zimą nastąpią jakieś zmiany w kadrze zespołu.
- Obecnie jesteśmy na etapie weryfikacji zawodników. Niektórzy z nich, ci którzy mniej grają będą chcieli na pewno odejść, bo są z tego niezadowoleni. Nie dziwię się jednak temu, bo ja będąc w ich wieku również szukałbym sobie klubu, w którym mógłbym grać. Niektórzy zostaną wypożyczeni, a są takie pozycje na boisku, które wymagają wzmocnień i myślę, że dwóch, trzech nowych zawodników musi trafić na wiosnę do drużyny. Inaczej nasza gra będzie wyglądała podobnie albo trochę lepiej. My chcemy aby wyglądała ona przynajmniej dobrze.
- Bardzo pan wierzy w utrzymanie?
- Tak, wierzę. I nie mówię tego ot tak sobie. Na podstawie ostatnich występów, naszej gry i naszego zachowania, uważam, że pół roku dało zespołowi bardzo dużo. Przed nami okres przygotowawczy, nie taki zwariowany jak ten letni i o wiele spokojniej będziemy pracować. Myślę też, że rozegramy odpowiednią liczbę sparingów i jeszcze bardziej skonsolidujemy zespół. Głównym zadaniem, które obecnie stoi przed nami jest w miarę szybkie pozyskanie nowych zawodników by byli z nami jak najdłużej i wkomponowali się do drużyny.
- Obecnie zawodnicy mają krótkie urlopy, a trener też będzie miał trochę odpoczynku?
- Jeszcze muszę trochę popracować, bo menedżerowie dzwonią, ale na pewno muszę też odpocząć i więcej czasu poświęcić domowi. Tam trzeba gdzieś klamkę przykręcić czy coś naprawić. To co było odkładane na inny czas teraz trzeba będzie podreperować. Chcę też więcej czasu poświęcić swoim najbliższym, a później pełen energii wrócić do pracy. Pierwsze spotkanie w 2018 roku mamy zaplanowane 8 stycznia.
- A gdzie pan spędzi Święta Bożego Narodzenia?
- W domu, bo mi go bardzo brakuje. Każdy weekend od dłuższego już czasu jestem poza nim, a szczególnie we znaki dawały się trzydniowe wyjazdy. Chcę spędzić święta w miłej rodzinnej atmosferze. Rozpalimy w kominku, pojemy, pogadamy, coś tam wypijemy i się pośmiejemy. Juz nie mogę się doczekać.
Rozmawiał: Zbigniew Suwałowski

Dodaj komentarz


Kod antysapmowy
Odśwież

Oglądasz teraz: „Wierzę w ten zespół i utrzymanie”