Miasto - Tygodnik Koszaliński

Jarmark

Kolędy słyszymy już od miesiąca a może dłużej. W radiu każdym i każdej telewizji, w sklepie każdym i centrach handlowych. Mają stworzyć nastrój miły i zachęcić do kupowania nawet tego, czego kupić nie planowaliśmy.

Jak zwykle stosuje się wiele „chwytów”, zwanych marketingowymi, które mają spowodować, że kiedy coś kupimy, to oprócz dumy i satysfakcji z odważnej decyzji, poczujemy także radość z powodu „zaoszczędzenia” setek złotych, bo kosztowało to „coś” więcej, a my kupiliśmy za mniej, czyli inaczej mówiąc: nie tylko zaoszczędziliśmy, ale nawet zarobiliśmy. Sprawiono nam prezent, bo przecież wiadomo, że handlowcy i handlarze nie chcą na nas zarabiać, a wręcz przeciwnie, z dobroci serca rezygnują z zysku.
Na koszalińskim Rynku Staromiejskim wielki „Jarmark bożonarodzeniowy”. Pomysł wspaniały, dołączyliśmy do licznych miast, które od lat przyciągają mieszkańców na takie imprezy, a chodzi nie tylko o kupienie czegoś, np. na prezent, ale także o pokazanie tego, co piękne, niebanalne, interesujące i warte zainteresowania. Na koszalińskim jarmarku stoisk wiele, można powiedzieć, że uniknięto codziennej tandety rodem z dalekiego i bliższego wschodu.
Ktoś, kto rzadko bywa w centrum Koszalina, kiedy już nacieszył się atrakcjami jarmarku i wychodzi z rynku w kierunku katedry, zauważa pawilon w nowoczesnym stylu zaprojektowany i zbudowany. Pierwsza myśl na widok tegoż pawilonu (od tyłu): ale fajne miejsce na reklamowanie miasta, informację turystyczną, chwalenie się tym co w Koszalinie piękne. Tąpnięcie następuje, kiedy zobaczymy pawilon od przodu. Oświetlony rzęsiście, a w środku znudzony pan „pilnujący” telefonów komórkowych, tabletów i innego sprzętu starego i nowszego, oddanego za grosze do lombardu. Bo właśnie w najbardziej reprezentacyjnym miejscu Koszalina znajduje się lombard, przybytek kojarzony raczej ze sprawami niemiłymi, koniecznością szukania pieniędzy za wszelką cenę. Zaczynamy ze zdumieniem zauważać, że lombardów w centrum Koszalina jest wiele, tak jakby życie mieszkańców naszego miasta bez możliwości oddawania tanio i kupowania drożej było niemożliwe.
Za skandaliczne uważam to, że ktoś (władze miasta?) zgodził się na wspomniany lombard w najbardziej reprezentacyjnym miejscu. Komuś coś się pomieszało. Przecież prezydent miasta i rzesza miejskich urzędników, a wśród nich te osoby, które wydawały zgodę, jeśli mają chociaż odrobinę wyobraźni, muszą zamykać oczy i wyłączać myśli, kiedy przechodzą obok. A mogło być piękniej.
Przed świętami ucieszyliśmy się także zakończeniem remontu ulicy Gnieźnieńskiej. Jest pięknie i bogato. Unowocześniona arteria ogrodzona została metalowymi barierami, co może sugerować, że ludność okoliczna hasała do tej pory niefrasobliwie po tej dwupasmówce, a teraz już nie będzie. Przy wyjeździe z Koszalina pojawiła się sygnalizacja świetlna w miejscu, gdzie nikt by się jej nie spodziewał. Kierowcy zdziwieni, ruch spowolniony, może o to chodziło. Kilkaset metrów dalej skrzyżowanie Gnieźnieńskiej z ruchliwą ulicą Kretomińską. Tam świateł nie ma. Ciekawe co zdecydowało o takich rozwiązaniach? Może, jak w przypadku lombardu, brak wyobraźni?
Wesołych świąt.
Andrzej Rudnik




Dodaj komentarz


Kod antysapmowy
Odśwież

Oglądasz teraz: Jarmark