Miasto - Tygodnik Koszaliński

Jak przetrwać najdłuższy miesiąc w roku?

Kiedy się budzimy 1 stycznia po większych lub mniejszych, a nawet zupełnie skromnych szaleństwach sylwestrowych – bilans na najbliższy czas nie jest niestety, zbyt korzystny. Tak, tak, zaczyna się najdłuższy miesiąc w roku.
Styczeń istotnie należy do tych dłuższych, ma bowiem aż 31 dni. Ale dokładnie tyle samo mają marzec, maj, lipiec i sierpień, październik i właśnie mijający grudzień. Żaden jednak nie ma tak fatalnej opinii, jak ten pierwszy miesiąc w roku. Niestety, sporo w tej opinii racji. Bo tak – w grudniu idą wszystkie pracowicie uzbierane zapasy i zaskórniaki.

W naszym kraju już regularnie Mikołaj przychodzi dwa razy – 6. i 24. To oznacza zakup prezentów. Potem zaczyna się maraton świąteczno-noworoczny. Najpierw przygotowania do świat – te wszystkie choinki, nowe bombki, ozdoby na okna, obrusy w nowe wzory i kolory, może przy okazji zastawa albo komplet sztućców. A stare firanki też już takie wysłużone… Sklepy wabią milionem świątecznych gadżetów – trudno się temu oprzeć. Choć to tylko dwa i pół dnia, przygotowujemy obfitsze a przede wszystkim bardziej wyszukane, a więc i droższe, niż zazwyczaj jedzenie. Ilości też są niecodzienne, bo zabraknąć nie może. A jak ktoś wpadnie? Wstyd nie mieć co podać na stół. Grudzień to także niezła okazja do zakupu wreszcie nowej lodówki, bo stara znów po załadowaniu przestanie mrozić. Częstym sprawunkiem jest nowy, większy i nowocześniejszy telewizor… W grudniu banki i parabanki prześcigają się w ofercie pożyczek lub chwilówek zwanych dla niepoznaki - a to wypożyczeniem pieniędzy, a to pożyczką na próbę. Jak zwał, tak zwał – w styczniu trzeba zacząć spłacać. Można się oprzeć magii świat i po prostu wyjechać gdzieś w ciepłe kraje albo w rodzime góry. To jednak oznacza taki sam lub wyższy poziom kosztów. Po świętach mały oddech i Sylwester oraz Nowy Rok. Tu tradycją jest obiad z rosołem oraz noworoczny tort. I znów sałatka oraz szyneczka.  Jeśli idziemy na bal – potrzebne będą oprócz opłaty za wstęp – stroje (buty, torebka, sukienka, garnitur, koszula), fryzjerka, kosmetyczka, taksówka, czasem nocleg poza domem. Na panach może da się zaoszczędzić, na paniach – raczej trudno. Pewne koszty są tu stałe. A jak domówka – to i tak trzeba przygotować stół, zakupić trunki, fajerwerki do puszczenia z podwórka.
Czy są plusy w tym trudnym dniu 1 stycznia? Ależ są! Mamy pustawe portfele, za to pełną lodówkę (na drugi rok tyle nie kupimy!), bigos w słoikach, pierogi i mięsa w zamrażarce. Mamy też pełne brzuchy w postaci kilku kilogramów wagi więcej. Jedna z firm jubilerskich przed gwiazdką zachęcała do kupna biżuterii z czarnymi brylantami wspomagającymi odchudzanie. Portfel odchudzają na pewno, ale pośrednio i ciało, bo mniej zostaje na inne zakupy. I dobrze, bo w styczniu byle starczyło na opłaty oraz ubezpieczenie auta – to na zapasach poświątecznych da się długo pojechać. Poza tym już nie ma obowiązku objadania się, próbowania wszystkiego, co na stole. Dołóżmy do tego więcej spacerów – wszak dzień robi się już coraz dłuższy – i w lutym dojdziemy do wagi sprzed świąt. A po pierwszym lutego będzie nowa pensja. I tylko 28 dni do przeżycia!
Dana Jurszewicz

Dodaj komentarz


Kod antysapmowy
Odśwież

Oglądasz teraz: Jak przetrwać najdłuższy miesiąc w roku?