Miasto - Tygodnik Koszaliński

Trzeźwy jak... Polak, czyli przepisem w promile

Uraz głowy przyczyną śmierci 4-miesięcznej dziewczynki – winny alkohol, matka miała 1,5 promila. 16-letni pieszy śmiercią przypłacił przejście przez ulicę, kierowca nissana miał 1,6 promila.

We Wrocławiu sąsiad nożem zabił sąsiada. Znów alkohol był w tle zdarzeń. W Kwidzynie 22-letni kierowca zabił cztery osoby, we krwi miał 2,6 promila. To tylko kilka informacji z doniesień Polskiej Agencji Prasowej. Alkohol jest bardzo często, jeśli nie przyczyną nieszczęść, to przyczynkiem do ich powstania. Czy można temu zapobiec?
Jak zachować odpowiedni balans między piciem i niepiciem? Oto jest pytanie. A jak to zrobić, mając na myśli wszystkich Polaków? To pytanie godne pewnie Nobla. Bo jako naród pijemy dużo i często. Choć pewnie niepijący się obruszą, że nie podbijają tej statystyki. A jest mało optymistyczna. Krzysztof Brzózka, dyrektor Polskiej Agencji Rozwiązywania Problemów Alkoholowych, mówił podczas Narodowego Kongresu Trzeźwości, który zorganizowany był we wrześniu ubiegłego roku w Warszawie o „armii uzależnionych”: - To około 600-800 tysięcy osób. Dodał, że corocznie w systemie lecznictwa pojawia się 350 tys. nowych uzależnionych. Natomiast nadmiernie i szkodliwie pije alkohol w Polsce ponad 3 mln osób. A Narodowy Fundusz Zdrowia na likwidację skutków nadmiernego picia wydaje 8-10 miliardów złotych rocznie. Koszty utraty rodziny czy zniszczenia zawodowej kariery są właściwie niepoliczalne. Pewne jest jedno – Polacy zbyt często sięgają do kieliszka.

Będą zmiany
Sejm przygotował nowelizację ustawy o ograniczeniu sprzedaży alkoholu. Teraz potrzebny jest tylko podpis prezydenta i w życie wejdą nowe obostrzenia. To m.in. generalny zakaz picia alkoholu w miejscach publicznych, z wyłączeniem tzw. ogródków piwnych, to też oddanie w ręce gmin prowadzenia „działań, ograniczających dostępność alkoholu”. Tu chodzi o sprzedaż trunków nocą, wprowadzenie do limitu zezwoleń napojów, zawierających do 4,5 procent alkoholu oraz ustalenie maksymalnej liczby zezwoleń np. w obrębie osiedli. Takie działania mają zapobiec koncentracji dużej liczby punktów sprzedaży alkoholu w jednym miejscu, na co uskarżali isę mieszkańcy centrów dużych miast czy kurortów.

Bez rewolucji
Tomasz Czuczak, sekretarz miasta, zapowiada, że rewolucji nie będzie: - Na pewno będziemy chcieli porozmawiać z przedsiębiorcami i z mieszkańcami o planowanych zmianach, mamy jeszcze czas, bo od chwili wejścia w życie przepisów będziemy mieli pół roku na ich wprowadzenie. Radni z pewnością pochylą się nad problemem nocnej sprzedaży: - Wiadomo, że to przed sklepami w nocy zbierają się nietrzeźwi i – mimo zakazów – piją tuż przy sklepach. Trzeba będzie się zastanowić, czy nie wprowadzić zakazu sprzedaży w godzinach nocnych – mówi sekretarz.
Miasto wydaje na handel alkoholem koncesje, i tu dobra wiadomość: - Ich liczba nigdy się nie zwiększa. Wydajemy około 180 koncesji, to się nie zmienia. Raz jest dziesięć więcej, raz mniej, bo punkty otwierają się, zamykają i powstają nowe, ale zawsze to jest podobna liczba.
Nawet jeśli radni zmniejszyliby limit pozwoleń, nikt nie straci dochodu z dnia na dzień: - Pozwolenia udzielone teraz są ważne do końca ich naturalnego wygaśnięcia – mówi sekretarz.
Dochód z tzw. kapslowego pozwala miastu prowadzić działania profilaktyczne. Za pieniądze ze sprzedaży alkoholu organizowany jest zimowy i letni wypoczynek dla dzieci, zajęcia sportowe, te środki finansują także działalność świetlic środowiskowych dla dzieci z rodzin współuzależnionych.

Czy wrócą babki?
Historia pokazuje, że próby wprowadzenia zakazów spełzają na niczym. Starsi pamiętają instytucję babek, czyli melin sprzed -dziestu lat. Jako naród przedsiębiorczy i potrafiący radzić sobie z przeciwnościami Polacy pewnie też poradziliby sobie z prohibicją. - Pamiętamy, że nawet zakaz sprzedaży alkoholu przed godziną trzynastą nie sprawił, że nie było pijanych – mówi sekretarz. Dyrektor wspomnianej wyżej agencji, za Światową Organizacją Zdrowia, wylicza trzy sposoby radzenia sobie z nadużywaniem alkoholu: całkowita likwidacja reklam, zmniejszenie liczby punktów sprzedaży napojów wysokoprocentowych i podwyższenie ceny alkoholu. I zapowiada na marzec wprowadzenie w życie Narodowego Programu Trzeźwości.
Jak podała Polska Agencja Prasowa, Narodowy Kongres Trzeźwości był inicjatywą Episkopatu Polski, a jego celem jest ograniczenie spożycia alkoholu oraz promocja trzeźwości i abstynencji. W jego ramach odbyła się we wrześniu część studyjna pod hasłem „Ku trzeźwości Narodu. Odpowiedzialność rodziny, Kościoła, państwa i samorządu" - to na Uniwersytecie Kard. Stefana Wyszyńskiego. A część modlitewna - Pielgrzymka Apostolstwa Trzeźwości na Jasną Górę – zorganizowana została w czerwcu. W ramach kongresu, w maju, w sejmie była też konferencja pod nazwą „Odpowiedzialność posłów i senatorów, rządu i samorządów za trzeźwość Narodu” z udziałem parlamentarzystów, samorządowców i przedstawicieli rządu.

Joanna Wyrzykowska


Dodaj komentarz


Kod antysapmowy
Odśwież

Oglądasz teraz: Trzeźwy jak... Polak, czyli przepisem w promile