Miasto - Tygodnik Koszaliński

Co się naprawia, co się psuje

Nikt nie lubi dziur w drogach. Nikt też nie jest szczęśliwy, kiedy na ulicach pojawiają się korki, bo jakaś droga jest w przebudowie. Ostatni rok dał w kość kierowcom, którzy narzekali, że ulice są pozamykane.

Malkontenci pewnie będą zżymać się także w tym roku, bo kolejne ulice czeka solidny remont.Krzywili się kierowcy przy remoncie Gnieźnieńskiej, narzekali na modernizację Zwycięstwa/Stawisińskiego oraz na Armii Krajowej. Fakt, trzeba było cierpliwości. Nie powinno jej zabraknąć do wiosny mieszkańcom Połczyńskiej, bo tam remont właśnie wtedy ma finiszować. Już wiadomo, jakie drogowe inwestycje zaplanowano na ten rok.

Rokosowo się doczeka
Na początek Rokosowo. Tam mieszkańcy od dawna narzekają na drogi. W tym roku przebudowa czeka ulicę Wierzbową i Zieloną. Tak ostatnia będzie gruntownie rozkopana. Oprócz nowej drogi będą montowane lampy i wymieniona sieć wodociągowa. - To z pewnością będzie wiązało się z niewygodą, mieszkańcy muszą uzbroić się w cierpliwość – mówi Robert Grabowski, rzecznik prasowy ratusza.
Prace na Zielonej już ruszyły, na początek będzie robiona nowa sieć wodociągowa. - Roboty będą wykonywane etapami – mówi Robert Grabowski. - Droga będzie przejezdna, ale tylko dla mieszkańców. Zapewnimy im dojazd do posesji.
- Całe szczęście, że ruszają z tą drogą, już się nie mogliśmy doczekać – mówi jeden z mieszkających tam koszalinian. - W mieście sporo się zmieniło, ciągle są jakieś nowe inwestycje, dobrze, że dotarły też do nas – cieszy się. A co z uciążliwością? - Trzeba się pomęczyć, żeby było lepiej. Może zacznę przez ten czas jeździć autobusami? - żartuje.

Pieniędzy mniej niż więcej
- Rozpocznie się też remont ulicy Kościuszki – ten będzie pierwszym etapem modernizacji ulicy Piłsudskiego – informuje rzecznik. - Prace prowadzone będą również na ulicy Żytniej. Tu mieszkańcy już jakiś czas temu wyrażali niezadowolenia. Były protesty, spotkania z prezydentem i narzekania. Urzędnicy też nie pałają radością, bo liczyli, że na drogi będzie więcej pieniędzy: - Liczyliśmy na pieniądze w ramach tzw. schetynówek, za które moglibyśmy wyremontować zarówno Wojska Polskiego, jak i Chałubińskiego – mówi rzecznik. - Już wiemy, że rząd zamiast planowanych 60 milionów złotych na drogi przeznaczy 40, nasze wnioski więc przepadły, z miejskiej kasy pieniądze pójdą na Wojska Polskiego, ulica Chałubińskiego (od ronda do ul. Westerplatte) na odnowienie będzie musiała poczekać. Zabrakło nam pięciu milionów złotych, na które liczyliśmy.
Kto jechał do którejś firmy, mającej siedzibę przy ul. Władysława VI (za stacją benzynową), wie, że jeździ się tam jak po muldach, i tu będzie zmiana. - Zaplanowaliśmy budowę drogi i położenie nowej sieci wodno-kanalizacyjnej – mówi rzecznik.

Dla cyklistów
Tyle dobrych, choć odroczonych w czasie wieści dla kierowców, jest też wiadomość dla rowerzystów:  - Przybędzie nam ścieżek rowerowych: od ulicy Stawisińskiego do dawnego Empiku, przez Zwycięstwa – Traugutta aż do Lubiatowskiej oraz na Wojska Polskiego (od 4 Marca do Dębowej). Nie zapominajmy też o 12-kilometrowym odcinku ścieżki od Wodnej Doliny do przystani Koszałka – mówi Robert Grabowski.
To dobry pomysł – ocenia rowerzysta, który na dwóch kółkach często przemierza miasto. To połączenie Koszalina z istniejącą i planowaną siecią dróg rowerowych w regionie. Dobrze by jeszcze było, gdyby jeszcze sam Koszałek mógł więcej niż trzy rowery na raz przewieźć.
- 12 kilometrów to już porządna wycieczka – mówi mama, która w sezonie do rowerowych eskapad namawia swoje dzieci. - Będziemy z pewnością tamtędy jeździć.
Wytrawnym rowerzystom marzy się ścieżka rowerowa między Mścicami a Kołobrzegiem. Teraz, żeby jechać bezpiecznie, muszą nadkładać drogi i przejeżdżać przez Mielno i Sarbinowo.

Lista życzeń
I choć drogowych przedsięwzięć nie brakuje, mieszkańcy ciągle wskazują miejsca, którym przydałby się co najmniej lifting. - Ulica Zubrzyckiego, praktycznie od wjazdu z Piłsudskiego, wygląda jak ser szwajcarski – mówi lokator jednego z tamtejszych domów. - Tu jest problem z chodnikiem, bo go po prostu nie ma i od lat mieszkańcy chodzą po ulicy. Zresztą trudno się dziwić, bo do chodnika mają kawałek, jak jest mokro, przejeżdżające samochody ochlapują ich.
Dziurawe jest też podwórko przy Matejki.
Młoda mama, która z wózkiem przemierza okolice swojego domu, też narzeka: - Plac Kilińskiego i Podgórna (naokoło MOPR-u) są w opłakanym stanie – mówi i zwraca uwagę na prowizorkę. - Łatane co roku nie wiadomo po co, zamiast położyć nową nawierzchnię, strata pieniędzy, bo co roku jest coraz gorzej. Chodniki też godny pożałowania, z wózkiem wykonuję slalom. Obok jest piękna nowa droga z chodnikami przy Odrodzenia.


Koszalin zalany
Teren u podnóża Góry Chełmskiej, odkąd mieszkający tam koszalinianie pamiętają, zawsze był mokry. - Przy Rolnej stał dom, były jakieś tam pola, ale tam nigdy nie było całkiem sucho – mówi emerytowany żołnierz, który mieszka nieopodal. - Trochę się dziwiłem, kiedy rozpoczęto budowę parku wodnego, ale skoro wybudowali, to widocznie tak źle tam nie było – zastanawia się.
Jednak ostatnio, kiedy stopniał śnieg, okazało się, że teren między aquaparkiem a remontowanym wejściem do lasu u stóp Góry Chełmskiej jest jednym wielkim grzęzawiskiem – mówi. - Widać, że są tam prowadzone różne prace, postawiono wielki napis „KOSZALIN”, jest plac zabaw dla dzieci, no i nowa droga, ale wszystko płynie. Ten teren był zawsze podmokły, czy nie można było o tym pomyśleć, rozpoczynając inwestycję? - zastanawia się.

Błotne atrakcje
Faktycznie, cały ten teren płynie. Za napisem, który powstał w ramach budżetu obywatelskiego i jest oryginalną ławką, płynie woda, wokół niewyobrażalne błoto, a kiedy pada deszcz, woda strumieniem leje się po powstałych niedawno ścieżkach spacerowych.
- Jesteśmy wdzięczni za każdy głos, który świadczy o tym, że koszalinianie nie są obojętni na to, co się w mieście dzieje. To dowód m.in. że chcą uczestniczyć w życiu miasta – mówi Robert Grabowski.  - Tam realizowanych jest kilka inwestycji: nowy szeroki chodnik (zamiast schodów) ze ścieżką rowerową, którego modernizacja objęła także podłączenie nowych lamp, postawienie ławek i śmietników (to kosztowało ponad milion złotych), jest plac zabaw dla dzieci i ławka w kształcie napisu, jest też siłownia na powietrzu. Wiemy, że odwodnienie tego terenu jest konieczne mówi rzecznik. - Faktycznie, wykonawcy prac musieli zmierzyć się z przeciwnościami, jakimi okazały się wody podskórne, roboty się opóźniły. Zarząd Dróg i Transportu sprawę zna, będzie przeprowadzane odwodnienie na tym terenie. Na to przeznaczonych zostanie około 40 tysięcy złotych – uspokaja Robert Grabowski.
Prace przy budowie nowego podejścia do lasu już się zakończyły, wieczorem latarnie świecą, ławki i kosze na śmieci stoją w równym szeregu. - Tylko między drogą a ścieżką rowerową błoto takie, że można utknąć – mówi spacerująca z psem młoda dziewczyna. - Pies nadaje się do kąpieli, ale może to przejściowe, może jak posieją trawę, ten księżycowy krajobraz zniknie?
Na informację o planowanym odwadnianiu terenu reaguje z uśmiechem: - Teraz będą to robić? Kiedy wszystko jest ukończone? Nie lepiej było pomyśleć o tym wcześniej?
- Do wiosny wszystko zostanie ukończone – zapewnia Robert Grabowski. I zapewnia, że prace przy odwadnianiu nie będą na tyle skomplikowane, żeby burzyć to, co zostało zbudowane. Pozostanie tylko posadzenie zieleni i park piknikowy będzie do dyspozycji mieszkańców – mówi rzecznik.

Dodaj komentarz


Kod antysapmowy
Odśwież

Oglądasz teraz: Co się naprawia, co się psuje