Miasto - Tygodnik Koszaliński

Szczęście blisko

Od kilku tygodni jestem bardziej szczęśliwy niż do tej pory. Jako tradycjonalista, zachowałem w domu telefon stacjonarny, którego się nie pozbyłem, bo „zdobyty” został kilkadziesiąt lat temu po latach oczekiwań na zlitowanie ze strony Telekomunikacji Polskiej.

Głupio byłoby zrezygnować, mając świadomość, że mało jest już teraz takich dóbr, zdobywanych uporem, pisaniem licznych podań i próśb, uzasadnianiem konieczności telefonowania itd.Co ma szczęście dzisiejsze do starodawnego telefonu? Otóż od kilku miesięcy atakowany jestem stacjonarnie informacjami o wygrywaniu przeze mnie rozlicznych nagród. Szczęście mam jak, nie przymierzając, pewien zakonnik, który dostaje od bezdomnego dwa samochody.
Wygrałem nawigację samochodową, po kilku dniach bezpłatne diagnozowanie, wcześniej mogłem stać się właścicielem fotela leczącego choroby, które zostaną zdiagnozowane. Nagród było więcej, ale trzeba było spełnić jeden warunek: pojawić się na prezentacji produktów firmy, która spowodowała, że pierwszy stopień szczęśliwości już osiągnąłem. Za każdym razem osobami informującymi mnie o wygraniu czegoś tam, były panie (telefonistki?), działające z zaskoczenia. Rozmowa polegała na wystrzeliwanych przez te panie zdaniach o mojej wielkości, wspomnianym szczęściu i niezwykłych perspektywach, które się otwierają. Nie skorzystałem niestety, bo zniechęciła mnie nachalność informatorek i konieczność pojawienia się po odbiór nagrody z osobą towarzyszącą. Przepadła więc nawigacja, bezpłatne badanie i kilka innych nagród.
Nie wszyscy szczęściarze jednak rezygnują. Jeden z mieszkańców naszego miasta opowiedział mi swoją „szczęśliwa historię”. Skorzystał z zaproszenia na prezentację i stał się właścicielem „genialnego” fotela, który –podobnie do szarej maści w dawnych czasach – miał: masować, relaksować, leczyć i wykonywać jeszcze wiele innych czynności. Fotel – jak twierdziły osoby go prezentujące – wart jest wielkie pieniądze, ale na szczęście uzyskano „dotację unijną” i szczęśliwiec może go kupić za kilkanaście tysięcy, co nie jest przecież wielkim wydatkiem, korzyści bowiem będą niewymiernie większe. Koszalinianinowi umożliwiono uzyskanie kredytu.
Dzisiaj fotel zajmuje miejsce w jego piwnicy, ponieważ przestał masować, relaksować i wykonywać inne czynności, a dokładniej nigdy tego nie czynił. Został kredyt do spłacenia. Dowiedział się szczęśliwiec, że identyczny fotel można kupić, bez prezentacji, za kilkaset złotych.
Podbudowany tym, że nie skorzystałem z podobnych ofert, odczytałem SMS w nowocześniejszym telefonie. Poinformowano, że „Pieniądze napłyną jak oszalałe! Pobierz ten 1 sms i trzymaj na tel. Nie kasuj. To AMULET BOGACTWA. Nie masz nic do stracenia, a działaj. Odp. AMU na... 1 zł 23 gr”.
Bogactwo wielkie, a cena wręcz przeciwnie. Zastanawiam się co zrobić.
Andrzej Rudnik

Dodaj komentarz


Kod antysapmowy
Odśwież

Oglądasz teraz: Szczęście blisko