Miasto - Tygodnik Koszaliński

Do szpitala bez manicure

   Do szpitala bez manicure  ::  Fot:   Mariusz Czajkowski

Każda kobieta, która choć raz szła do szpitala na zabieg chirurgiczny, wykonywany w znieczuleniu ogólnym lub nawet miejscowym, w warunkach przyjęcia miała zastrzeżenia: brak makijażu i paznokcie bez lakieru.

Bez makijażu to wiadomo – czasem trzeba nakładać maski tlenowe, aparaty wspomagające oddychanie itp. Ale czyste paznokcie? Lekarze rodzinni nie zawsze mówią o tym pacjentom, bo też nie oni przyjmują ich na oddział i nie oni wykonują zabiegi. A sytuacja jest o tyle skomplikowana, że dziś wiele pań ma na paznokciach nie zwykły lakier, który można w minutę usunąć prostym zmywaczem z acetonem.

Dziś na topie są już nawet nie naklejane płytki, czyli tipsy, ale lakiery hybrydowe. W skrócie to połączenie lakieru do paznokci i żelu do manicure. Nałożony lakier utwardza się w świetle lampy UV. Wygląda pięknie, ale usunięcie wymaga także wizyty u „swojej” kosmetyczki, która wie, jaki preparat w kolejnych warstwach nałożyła. To wszystko można, rzecz jasna, przed pójściem do lecznicy zrobić. Ale co z osobami, które przywieziono z wypadku, nagłego zasłabnięcia albo niespodziewanie czy za wcześnie rodzące?
– Teraz większość pań, malujących paznokcie, robi manicure hybrydowy – potwierdza Agnieszka Stępniewska, stylistka paznokci. – Zwykły lakier już niemal nie istnieje. Hybryda jest przede wszystkim dużo trwalsza. Wytrzymuje 2-3 tygodnie bez odprysków i uszkodzeń, a przy dbaniu nawet do miesiąca, kiedy trzeba uzupełnić lub zmienić, bo pojawiają się odrosty płytki paznokciowej. Trwałość zależy też od stanu tej płytki. To prawda, że usuwanie powierzchni hybrydowej nie jest takie proste, jak w przypadku zwykłego lakieru. Są dwie metody – zależnie od rodzaju produktu, jaki mamy na paznokciach. Obie trzeba wykonywać ostrożnie, z wprawą i obie trwają trochę dłużej. Pierwsza to po prostu spiłowywanie powierzchni pilnikiem. Trzeba uważać, by nie naruszyć samej płytki. Druga to moczenie w specjalistycznym preparacie z dodatkiem acetonu, rozpuszczającym powłokę. Trwa to ok. 15 minut i potem łopatką czy patyczkiem zeskrobuje się miękką warstwę. Jeśli stosujemy żele lub akryle – trzeba je zeszlifować z paznokcia. Nie jest łatwo na pierwszy rzut oka, nawet nam, stylistkom, rozpoznać, co pani ma położone na paznokcie – żel, akryl czy hybrydę. Preparatów jest mnóstwo. Wiem, że w szpitalach wymaga się, by był oczyszczony przynajmniej jeden paznokieć.
Dlaczego szpital zwraca na to uwagę, wyjaśnia anestezjolog z koszalińskiego szpitala Maciej Berchert: – Do zabiegów operacyjnych pacjenta znieczulamy. Zakładamy wówczas na jeden z palców u ręki pulsoksymetr. To nieinwazyjny monitoring wysycenia krwi tlenem, który działa na zasadzie odbicia fali o dwóch różnych długościach. Jeśli na paznokciu jest bardzo ciemny lakier – fiolet, czarny albo gruba warstwa, jak tips – pomiar może być zafałszowany lub w ogóle niemożliwy. Udaje się czasem, gdy lakier jest bardzo jasny i położony cienko. A to bardzo ważny wskaźnik i dotyczy bezpieczeństwa oddechowego osoby operowanej. To podstawowy wskaźnik, wymagany przez procedury medyczne. Kiedy okazuje się, że nie można aparatu założyć na palec, bo np. przywieziono z wypadku lub w nagłych zachorowaniach pacjentkę z manicure – pulsoksymetr zakładamy na ucho. Tu margines błędu pomiaru jest najmniejszy. Apeluję do pań, które przygotowują się do zabiegów operacyjnych, by przed terminem pójścia do szpitala zrezygnowały z manicure, nie używały ciemnych lakierów. Nam wystarczy do monitoringu jeden palec wolny od kosmetyków.
(dj)

Dodaj komentarz


Kod antysapmowy
Odśwież

Oglądasz teraz: Do szpitala bez manicure