Miasto - Tygodnik Koszaliński

Być jak Frances McDormand

W czasach botoksu, doczepianych włosów, sztucznych rzęs i paznokci oraz nienaturalnie śnieżnobiałych zębów najtrudniej być po prostu sobą. Udaje się to niewielu.

Zwłaszcza w show-biznesie. Wyjątkiem jest Frances McDormand. Aktorka unika paradowania na ściankach, ustawek z paparazzi i brylowania na celebryckich imprezach. Niewiele wiadomo też o jej życiu osobistym, bo zamiast biegać od jednego programu o gwiazdach do drugiego, zajmuje się tym, co wychodzi jej doskonale, czyli graniem w filmach.

Niedawno odebrała drugiego Oscara w swojej karierze. Pierwszego dostała za rolę policjantki w filmie „Fargo”. Natomiast w tym roku doceniona została za kreację w obrazie „Trzy billboardy za Ebbing, Missouri”. Za rolę w dramacie otrzymała też Złotego Globa oraz BAFTĘ, zwaną przez wielu brytyjskim Oscarem. Frances, odbierając kolejną statuetkę, powiedziała, że ma nadzieję, że sezon nagrodowy wreszcie się skończy, bo ona chciałaby w końcu wrócić do pracy. Kogo stać byłoby na takie wyznanie? Chyba tylko ją. Urodzona w Chicago aktorka jest żoną reżysera Joela Coena i mówi o nim tak: „Jestem od 35 lat z mężczyzną, który patrzy na mnie i kocha to, co widzi”. Pewnie widzi kobietę niezwykle utalentowaną, charyzmatyczną, szalenie inteligentną i nad wyraz skromną. Kobietę, która nie tuszuje zmarszczek, unika medycyny estetycznej i bardzo rzadko się maluje. Jest ewenementem wśród swoich koleżanek po fachu, które w pogoni za odchodzącą w niebyt młodością powiększają usta, wygładzają twarz, chirurgicznie podnoszą biust i pośladki, i są na wiecznej diecie. Frances wygląda na ich tle jak 60-letnia kobieta, którą jest, a nie jak klon swojej córki. Mimo że nie ma hollywoodzkiej urody, to na brak propozycji filmowych nie narzeka, choć nie zawsze tak było. W przeszłości aktorka niejednokrotnie spotykała się z odrzuceniem ze strony producentów z uwagi na „brak odpowiednich warunków”. Od czasu, gdy jedna z wytwórni zaproponowała jej pokrycie kosztów operacji plastycznej, nie tylko zerwała z nią współpracę, ale i zdecydowała nigdy nie ingerować w swój wygląd. Frances McDormand udowadnia, że botoks, kreacje od projektantów i licówki nie zastąpią osobowości i talentu wartego niejednego Oscara.
Aleksandra Barcikowska


Dodaj komentarz


Kod antysapmowy
Odśwież

Oglądasz teraz: Być jak Frances McDormand