Miasto - Tygodnik Koszaliński

Masowa wycinka tuż za Koszalinem

   Masowa wycinka  ::  Fot:   Mariusz Czajkowski

Setki wyciętych drzew wzdłuż drogi krajowej nr 11 między Koszalinem a Manowem. Wystające kikuty drew straszą kierowców. Powód masowej wycinki to przygotowanie terenu pod drogę rowerową.

Czy nie można było inaczej zaprojektować ścieżki, aby uratować drzewa?Do tej pory kierowcy, wyjeżdżający z Koszalina w stronę Poznania, mijali wysokie drzewa z dwóch stron pasa drogowego. Dziś szpaler drzew ostał się jedynie po prawej stronie. Po lewej od Konikowa do Manowa wystają z ziemi jedynie ścięte pnie. Zostanie tamtędy poprowadzona droga dla rowerów.

Obecnie cykliści, pokonujący ten odcinek, muszą jechać albo leśnymi szlakami, albo tuż obok potężnych tirów i pędzących osobówek.

Ważna rola drzew
Drzew na pewno szkoda. Nie trzeba przypominać, jaką rolę dorosłe okazy spełniają w przyrodzie. Pochłaniają z atmosfery dwutlenek węgla i łagodzą klimat. Potwierdza to biolog i podróżnik rowerowy Krzysztof Beznar.
– Dodatkowo takie przydrożne drzewa zacieniają pas drogowy, co ma szczególne znaczenie podczas letnich upałów, a zimą powstrzymują śnieg przed nawiewaniem z pól na jezdnię. Mam nadzieję, że po zakończeniu budowy samej drogi dla rowerów zostaną choćby częściowo odtworzone nasadzenia, lecz na wspomniane wyżej efekty trzeba będzie poczekać kilkadziesiąt lat – mówi.

Wycinka dla dobra przyrody
Inwestycja realizowana jest przed gminę Manowo w ramach tzw. ZIT, czyli Zintegrowanych Inwestycji Terytorialnych. Program finansowany jest w dużej mierze ze środków unijnych. Budowa drogi rowerowej dotyczy działania 2.3 wspomnianego ZIT-u i nosi nazwę „Zrównoważona multimodalna mobilność miejsca i działania adaptacyjne łagodzące zmiany klimatu w ramach strategii ZIT”. Słyszeliśmy już o wielu absurdach unijnych, takich jak wzór zakrzywienia banana czy mianowanie ślimaka rybą, ale żeby łagodzić zmiany klimatu wycinką drzew? To ciekawa filozofia.
– Na efekt absorpcji dwutlenku węgla przyjdzie nam poczekać kilkanaście-kilkadziesiąt lat. Młode drzewka (o ile zostaną posadzone) nie będą jeszcze przez długi czas spełniały roli siedliska ptaków, nietoperzy czy innych cennych i chronionych organizmów, jak choćby owady czy porosty. Mam jedynie nadzieję, że została należycie wykonana ekspertyza przyrodnicza przed wycinką i że żadne cenne gatunki nie uległy bezpowrotnemu zniszczeniu – mówi biolog Krzysztof Beznar.
Z pytaniami o możliwość innego poprowadzenia drogi udaliśmy się do Urzędu Gminy w Manowie.
– Droga rowerowa przebiegać będzie w pasie drogi krajowej nr 11, nie było alternatywy. Poza pasem drogowym tereny są w prywatnych rękach, a gmina nie ma środków finansowych na wykup takiej ilości gruntów. Projekt budowlany, w tym wycinka drzew, uzgadniane były z właścicielem, czyli Generalną Dyrekcją Dróg Krajowych i Autostrad – mówi Joanna Poślednik, główny specjalista ds. inwestycji gminnych w Urzędzie Gminy Manowo.

Drzew nie ma. A ścieżka?
Tymczasem okazuje się, że drzew już nie ma, a nie wiadomo, czy i kiedy budowa drogi dla rowerów w ogóle ruszy. Nie ma bowiem chętnych wykonawców. Ten problem dotyka wiele gmin. Jest tak dużo zleceń budowlanych w regionie, że wiele przetargów kończy się fiaskiem. Tak też zakończył się pierwszy przetarg w Manowie.
– Gmina może przeznaczyć na realizację inwestycji 3 miliony 320 tysięcy złotych. W pierwszym przetargu ceny złożonych ofert były wyższe od kwoty, jaką gmina może przeznaczyć na realizację zamówienia – wyjaśnia Joanna Poślednik.
Obecnie trwa drugi przetarg. Oferty można składać do 20 marca. Cała inwestycja musi zakończyć się do końca bieżącego roku.
GDDKiA zapowiada, że w najbliższych latach rozpocznie się budowa nowej drogi ekspresowej nr 11, pozwalającej szybciej i wygodniej dojechać nad morze. Jeżeli ta droga będzie biec po śladzie obecnej drogi krajowej to czy budowa drogi rowerowej ma w ogóle sens? Jak się dowiedzieliśmy, nowa trasa S11 ma jednak omijać gminę Manowo. Obecna „jedenastka” stanie się więc podrzędną trasą o zmniejszonym ruchu.
– Trzeba też pamiętać, że droga rowerowa wzdłuż „krajówki” nie będzie miała funkcji turystycznej, żadna to przyjemność poruszać się w smrodzie spalin i przy ryku silników – mówi Krzysztof Beznar, podróżnik rowerowy. – Droga ta sprawdzi się głównie jako alternatywny sposób dojazdu do pracy lub szkoły dla mieszkańców Manowa, Cewlina i Bonina. Turyści wybiorą raczej leśne szlaki rowerowe wzdłuż rezerwatu Jeziora Lubiatowskie. Opcjonalnie można jechać wydeptaną ścieżką wzdłuż torów kolejki wąskotorowej.
Rozwój infrastruktury jest bezsporny. Ważne jest aby robić to w zgodzie z przyrodą, tym bardziej, jeżeli projekt w swojej nazwie sam odnosi się do łagodzenia zmian klimatu. Szkoda wyciętych drzew, ale w przypadku, kiedy prywatne pole zaczyna się tuż za pasem drogowym, pewnie nie było innej możliwości.

 

Mateusz Prus

Dodaj komentarz


Kod antysapmowy
Odśwież

Oglądasz teraz: Masowa wycinka tuż za Koszalinem