Miasto - Tygodnik Koszaliński

Profilowanie

Dla tzw. normalnego człowieka to jest już bez pojęcia.

Nastolatkom, znającym wszystkie tajemnice smartfona, Snapchata, Twittera, nie mówiąc o wujku Facebooku też czasem zdaje się, że to, co wrzucają do sieci, należy tylko do nich i tych, którym łaskawie udostępniają. Nic bardziej mylnego, o czym przekonało się boleśnie wielu celebrytów i polityków. I nie zawsze jest to robota hakerów.
Kilkanaście dni temu otrzymałam niespodziewanie na telefon używany do spraw służbowych dwa esemesy, zapraszające mnie do skorzystania z okazji w nowo otwartym sklepie firmowym z produktami typu bieliźniarskiego. Fakt, sklep taki otworzył podwoje w jednej z galerii, fakt byłam tam i nawet coś zakupiłam. Ale nie zapisywałam się na newsletter i nie chciałam karty lojalnościowej (zresztą, jeśli to robię – podaję numer prywatny). Mimo to, KTOŚ wiedział, że ten asortyment mnie interesuje! Podejrzewałam, że może ten KTOŚ  kupił lub wykradł numery redakcyjnych telefonów i reklamuje sklep. Jednak nikt z redakcji takich esemesów nie dostał...
Trwają prace nad systemem, który bez opowiadania się, czyli pytania o zgodę, będzie dzwonkiem telefonu podręcznego zawiadamiał, że właśnie w sklepie, który mijamy, idąc galeryjną alejką, jest superokazja i „musisz to mieć”. Tylko wejdź. Nie wiem, na jakim etapie są prace, może już są wdrażane? Tymczasem jeden z portali informacyjnych uparcie zawiadamia mnie, że muszę się zgodzić na przetwarzanie moich danych, bo chce dopasowywać treści stron i tematykę materiałów oraz reklam do zainteresowań, czyli „sprofilować” mnie. A dane mogą być przekazywane (zgodnie z prawem) do agencji marketingowych, podwykonawcom usług, czyli każdemu, kto będzie chciał. I płacił. Najlepsze jest na końcu. Mogę wycofać w każdej chwili zgodę, ale – nie będzie to miało większego wpływu na dalsze przetwarzanie. Pewnie, ciało raz puszczone w ruch potem już, jak mówi powiedzenie, puszcza się samo. Dane też, a może jeszcze bardziej chętnie. A „profilowanie” też już jest od dawna. Kiedy szukam sukienki w groszki lub skarpetek w reniferki – przez wiele dni reklamy na wszystkich otwieranych stronach dotyczą właśnie owych produktów. Kto ma domowy komputer podzielony na profile – może łatwo sprawdzić, że te same strony na każdym wyglądają nieco inaczej, jeśli chodzi o reklamy właśnie.
Sieć jest cudowną rzeczą, otwiera nam świat, ułatwia kontakty. Ale niczego nie ma za nic. Warto o tym pamiętać, nim się do niej wrzuci przysłowiowe „zdjęcie z szalonych wakacji”.
Dana Jurszewicz



Dodaj komentarz


Kod antysapmowy
Odśwież

Oglądasz teraz: Profilowanie