Miasto - Tygodnik Koszaliński

Klub podzielił Radę Seniorów

  Klub podzielił Radę Seniorów    ::  Fot:   Mariusz Czajkowski

Zadzwonił do nas Jan Bętkowski, obecnie członek koszalińskiej Rady Seniorów. Od trzech lat stara się zainteresować władze samorządowe, aby wzorem innych miast, powołać w centrum Koszalina klub seniora.

Problem w tym, że sama rada, której wtórują władze miasta, takiej potrzeby nie widzi.Oto, co opowiedział o swoim pomyśle: – Pytałem prezydenta miasta, powiedział, że nie, bo... nie.

 

Powstają setki takich klubów. Wiem, że w naszej okolicy są w Sianowie i Będzinie, a nasze miasto nie korzysta z tych możliwości. Byłem w takim klubie w Gdyni. Tam za symboliczną kwotę można zakupić kawę czy herbatę, ciastko, posiedzieć, poczytać, może zagrać w szachy, po prostu porozmawiać z kimś. W Koszalinie jest ponad 30 tys. osób w wieku 65+. Jest pewna grupa seniorów aktywnych, oceniam ją na jakieś 10%. Pozostali siedzą w domu, są zamknięci, izolują się, zapadają na depresję. Chodzi o to, by ich z tych domów wyciągnąć. Wiem, że są kluby osiedlowe, ale tam spotkania są tylko raz w tygodniu i nie każdemu to odpowiada. Senior aktywny zawsze przyjdzie, ale na tego zamkniętego trzeba czekać codziennie. Dlatego taki klub powinien być otwarty osiem godzin, od poniedziałku do soboty. Obliczam, że rocznie przewinęłoby się tam nawet 10 tys. osób. Ważne jest także miejsce. Dlatego moja propozycja dotyczy lokalu od lat pustego przy ul. Dworcowej. Tam można łatwo dojechać każdym autobusem, bez konieczności przesiadania się.

Pieniądze do wzięcia
Zdaniem naszego rozmówcy koszt funkcjonowania takiego klubu nie byłby zbyt duży. Zatrudnione musiałyby być dwie osoby. – Myślę, że znalazłyby się nawet seniorki, które chętnie podejmą dodatkową pracę za minimalne wynagrodzenie, czyli to byłoby razem ok. 5 tys. zł brutto miesięcznie. Na inne koszty (np. media) wystarczy ok. 10 tys. Rocznie budżet zamknąłby się kwotą ok. 120 tys. Zaś projekt ministerstwa w tym roku zakłada dopłaty do 40% na działalność. Niestety, nie znajduję zrozumienia dla tego pomysłu w Radzie Seniorów, której jestem członkiem. Przyznam, że podzieliła nas podobna inicjatywa jednej z członkiń. Ale na najbliższym posiedzeniu rady ponownie z moim wnioskiem wystąpię – zapowiada Jan Bętkowski.
Istotnie, MRPiPS realizuje obecnie Program Wieloletni Senior+ na lata 2015-2020 skierowany do jednostek samorządu terytorialnego (wcześniej Program Senior-WIGOR). Celem strategicznym programu jest „zwiększenie aktywnego uczestnictwa w życiu społecznym seniorów przez rozbudowę infrastruktury ośrodków wsparcia w środowisku lokalnym oraz zwiększenie miejsc w placówkach”. Program dofinansowuje więc działania samorządów lokalnych w tworzeniu dziennych domów i klubów Senior+ zwłaszcza tam, gdzie brak jest innej pomocy tego typu dla osób starszych. W związku z tym udzielić może jednorazowego wsparcia finansowego na utworzenie lub wyposażenie placówki dziennego pobytu (80% na koszty nie wyższe niż 300 tys. zł), przebudowę lub remont (do 250 tys.) i 125 tys. na utworzenie klubu Senior+ (25 tys. na wyposażenie).  
Program zapewnia też pomoc w prowadzeniu już istniejących placówek. Udzielana jest w trybie konkursowym i roczna kwota na dofinansowanie powołanych przy tej pomocy placówek to nie więcej, niż 300 zł na jedno miejsce w domu oraz 250 w klubie.
Dzienny dom to według programu ministerialnego m.in. zapewnienie jednego gorącego posiłku, pomoc w czynnościach dnia codziennego, wspomaganie aktywności ruchowej, terapia zajęciowa i inne. Powinien to czynić od poniedziałku do piątku, co najmniej 8 godzin dziennie. Działalność klubu Senior+ „polega na motywowaniu seniorów do działań na rzecz samopomocy i działań woluntarystycznych na rzecz innych”.

W praktyce
Jak rzecz się ma w naszym mieście? – Mamy świadomość, że liczba seniorów będzie się powiększać, że potrzeby w tej mierze będą coraz większe – zapewnia Przemysław Krzyżanowski, zastępca prezydenta miasta. – Rozważamy więc powołanie kolejnego czy kolejnych placówek dziennego pobytu dla seniorów, ale nie w lokalizacji wskazywanej przez Jana Bętkowskiego. Tam jest najmniej liczne zaludnienie w mieście, a więc i mniej seniorów. Raczej patrzymy na gęściej zaludnione osiedla mieszkaniowe, gdzie są skupiska mieszkańców. Bo starsza osoba lubi mieć wszędzie blisko, bez konieczności jechania autobusem. A wskazywany lokal jest wynajęty od ubiegłego roku prywatnemu przedsiębiorcy. Inicjatywa jest dość droga, bo trzeba zatrudnić co najmniej kilka osób, przygotowywać posiłki, prowadzić jakieś zajęcia kulturalno-oświatowe i edukacyjne, terapie zajęciowe. Bo to, co proponuje Jan Bętkowski mieści się w formule domu dziennego pobytu. Wiem, że projekt takiej klubokawiarni nie uzyskał akceptacji większości Rady Seniorów.
W Koszalinie mamy dwie placówki odpowiadające profilowi klubu seniora. To ośrodek dziennego pobytu „Złoty Wiek” przy ul. Piłsudskiego oraz powołany w 2015 roku przy Domu Pomocy Społecznej Klub Pogodna Jesień Senior+, będący też placówką dziennego pobytu. – Ten ostatni powstał z wykorzystaniem środków z ministerialnego programu Senior+, dostaliśmy też środki na wyposażenie – mówi Przemysław Krzyżanowski. – Jest tam obecnie 30 miejsc. Byliśmy jednym z pierwszych miast w Polsce, które z takiej możliwości skorzystały. Teraz korzystamy z pomocy na działalność. Dodam, że opiekę nad seniorami znakomicie uzupełniają spółdzielnie mieszkaniowe – „Przylesie”, „Nasz Dom”, „Na Skarpie”. W każdym ich klubie osiedlowym działają kluby seniora, gdzie osoby starsze są pod dobrą opieką, organizuje się dla nich spotkania, imprezy okolicznościowe i cykliczne. Także w siedzibach samorządowych rad osiedli działają takie kluby.  
– W 2015 roku MRPiPS dofinansowało nas na wyposażenie i działalność kwotą 94 tys. zł, środki własne z Urzędu Miejskiego to 64.300 zł – wyjaśnia Jolanta Szewczyk, kierownik Dziennego Domu Pogodna Jesień Senior+ w Koszalinie. – W 2016 na funkcjonowanie dostaliśmy 72 tys. zł, środków własnych mieliśmy 211.379 zł. W tym roku przyznano nam 108 tys. złotych. Razem ze środkami własnymi w budżecie na 2018 r. mamy 332.576 zł. Koszt jednego miejsca w ośrodku to 923,80 zł.
A jak jest w regionie? – Otrzymaliśmy z MRPiPS 280 tys. zł – mówi Milena Szczepańska-Zakrzewska, kierownik Domu Seniora w Sianowie. – Z tego 108 tys. z przeznaczeniem na remont i adaptację obiektu dla potrzeb Dziennego Domu Seniora (otwarty od 2017 r. – dop. red.) oraz 150 tys. na remont pomieszczeń dla Klubu Seniora, który zostanie uruchomiony do końca tego roku. Mamy też pozyskane środki na działalność domu, na klub będziemy występować dopiero po jego uruchomieniu. Wnioski składa się na każdy rok do wojewody zachodniopomorskiego, który dysponuje pieniędzmi.

Kontrowersje
Po zapowiedzi tego tematu w poprzednim wydaniu „Miasta” przyszli do redakcji Tadeusz Motyczyński, przewodniczący, i Barbara Gil-Zalewska, wiceprzewodnicząca koszalińskiej Rady Seniorów, by odnieść się do projektu Jana Bętkowskiego. – Na 17 rad osiedli tylko w sześciu nie ma klubów seniora, bo nie ma tam siedzib rad i nie ma gdzie prowadzić takiej działalności – powiedzieli. – Seniorzy są najliczniejszymi mieszkańcami takich osiedli, jak Wańkowicza (31,5%), Śniadeckich (29,7), Bukowego (23), Wspólny Dom (27,2), Jedliny (25,8) i Tysiąclecia (24). Osiedle Nowobramskie, które obejmuje okolice ul. Dworcowej, zamieszkuje 17,6% osób dojrzałych. Sami jesteśmy seniorami i wiemy, że lubimy mieć jak najbliżej do swoich klubów. Jazda autobusem przez całe miasto, dojście do przystanków, mogą już być uciążliwe. Poza tym wolimy się spotykać i rozmawiać z osobami, które znamy – z osiedla, z bloku, niż z obcymi. Uważamy, że nie chodzi o gromadzenie seniorów na cały dzień w klubokawiarni, ale o to, by wychodzili na zewnątrz. Jako rada chcemy takie inicjatywy popierać i mamy nawet konkretne działania w planie. Poza tym uważamy, że seniorom najbardziej potrzebna jest opieka medyczna, terapia. To może uruchomić osoby słabo chodzące, które osobiście zapraszamy na imprezy, bo same nigdzie nie pójdą. Dlatego złożyliśmy wniosek do prezydenta Koszalinie w tej sprawie, m.in. o powołanie oddziału geriatrycznego w naszym szpitalu.
Zdaniem członków Rady Seniora na aktywność osób dojrzałych nie można narzekać, może jest nawet przeciwnie. – W każdym stowarzyszeniu w mieście seniorzy stanowią 40-50% składu – mówi Barbara Gil-Zalewska. – Zespoły osiedlowe to przede wszystkim seniorzy.
Dlatego Rada Seniorów jest w większości przeciwna projektowi klubu przy ul. Dworcowej, natomiast rozmawia z władzami miasta w sprawie powołania klubu osiedlowego na osiedlu Lechitów.
– Tam nigdy niczego nie było – wyjaśnia Tadeusz Motyczyński. – Dostaliśmy lokal na naszą siedzibę, ale my się spotykamy w ratuszu. Tam mógłby działać klub osiedlowy, a w nim m.in. klub seniora.

 

 

Dana Jurszewicz

Dodaj komentarz


Kod antysapmowy
Odśwież

Oglądasz teraz: Klub podzielił Radę Seniorów