Miasto - Tygodnik Koszaliński

Pomnikomania

Nie wiadomo, kto pierwszy powiedział, że „o gustach (i kolorach) się nie dyskutuje”.Prawdopodobnie ta maksyma pochodzi ze średniowiecza, ale w dzisiejszych czasach nie zawsze jest przestrzegana, z wielu powodów.

Wolność każdego z nas powoduje bowiem przeświadczenie, że możemy, a nawet powinniśmy, oceniać innych ludzi, dzieła sztuki i wszystko, co oceniać się da.Dzisiaj rzadko zwracamy uwagę na reakcję tych, których oceniamy, a opinie nasze możemy błyskawicznie rozprzestrzenić na cały świat. Taka sytuacja, jak każda inna, ma dobre i złe strony.
Od dawna w Polsce burzy się jedne pomniki, a stawia drugie. Te burzone stały się niesłuszne politycznie lub ideologicznie, a te, które się stawia dzisiaj, politycznie i ideologicznie są słuszne jak najbardziej. Pojawia się jednak problem ze wspomnianym na początku gustem.
Dawniej, jeśli nie można było wynająć artysty do zaprojektowania pomnika, chociażby z powodów finansowych, stawiano na cokole czołg albo samolot z demobilu. Dodało się tablice z odpowiednią treścią i można było przy takim dziele świętować z różnych okazji. Nie dyskutowaliśmy, przynajmniej głośno, czy nam się to podobało, czy nie.
Dzisiaj czołgu lub samolotu nikt nie postawi, poziom wymagań wzrósł i różnorodność pojawiających się w przestrzeni dzieł szokuje i prowokuje do oceniania, ale, co paradoksalne, też często jak w dawnych czasach mało słyszalnego. Dlaczego? Ponieważ w Polsce każdy pomnik, modna ławeczka ze sławną postacią, tablica upamiętniająca czy inne dowody zbiorowej pamięci, stają się swoistym tabu. Gdyby nawet były uważane za szkaradzieństwo, jeśli poświęcone są osobie lub wydarzeniu obecnie „poprawnemu politycznie” - krytyka może zostać uznana za świętokradztwo, a krytykujący, a raczej krytykant, spotkać się może w najlepszym przypadku z obstrukcją środowiska.
W Koszalinie, na szczęście, nie pojawiły się kontrowersyjne dzieła i omija nas dyskusja na ich temat, ale inne miasta mają gorzej.
Polska usiana została pomnikami Polaka-papieża, których wygląd świadczy o dziwacznym spojrzeniu autorów na tę postać. Ostatnio podobne zjawisko dotyczy upamiętniania ofiar katastrofy pod Smoleńskiem.
Nikt nie zastanawia się, jaką mają wartość artystyczną, czy są chociaż odrobinę zbliżone do akceptowalnej estetyki. Jeśli stanęły, zostały odsłonięte i poświęcone - żadna krytyka nie spowoduje ich poprawienia, a tym bardziej likwidacji.
Warto przypomnieć anegdotę, której bohaterem jest malarz Jan Styka. Kiedy postanowił namalować Matkę Bożą i czynił to niezwykle „upiększająco”, objawiła się ona mistrzowi i powiedziała: „Ty mnie nie maluj na kolanach, ty mnie maluj dobrze”.
Szkoda, że nauka płynąca z tych słów nie jest brana pod uwagę przez fundatorów, autorów i wykonawców pojawiających się w wielkiej liczbie „poprawnych politycznie” monumentów i pomniejszych dzieł.

Andrzej Rudnik

Dodaj komentarz


Kod antysapmowy
Odśwież

Oglądasz teraz: Pomnikomania