Miasto - Tygodnik Koszaliński

Szata czy charakter?

„Nie suknia (szata) zdobi człowieka...” - to coraz mniej zrozumiałe powiedzenie podobno pochodzi z biblijnej Księgi Mądrości.

Ale miłośnicy mody i marek znajdują tam także stwierdzenia, że człowiek dla chwały Pana powinien nie tylko przyodziewać członki, lecz także dbać, by ubranie było ładne. Uczniowie pisali niegdyś niezliczoną liczbę rozprawek na powyższy temat. Ale to chyba temat mocno miniony i... niemodny. Przecież np. każdy szukający pracy wie, że na rozmowę kwalifikacyjną musi się odpowiednio ubrać. Nie tak, jak lubi – pocięte dżinsy, gołe kostki, dredy i ekstrawagancki makijaż oraz biżuteria z kolczykami w wardze lub w nosie włącznie.

Są już nawet specjalne poradniki. Bo teraz znacznie popularniejszym powiedzeniem jest: „Jak  cię widzą, tak cię piszą”. Pierwotne znaczenie tej frazy mówiło o tym, by ubierać się schludnie, stosownie do okoliczności. Ale nasz wygląd, w tym strój, to dzisiaj zupełnie co innego. Po pierwsze – nie strój, nie ubranie. To stylizacja! Pochodzenie tego słowa wskazuje, że chodzi o sztuczny wizerunek, wystylizowany, czyli upodobniony do jakiegoś założonego, często zupełnie innego, niż nasz, wynikający z upodobań. Przed laty jedna z pierwszych polskich „stylistek” wykreowała wizerunek ówczesnej solistki „Budki Suflera” - Urszuli. Z tzw. zwykłej dziewczyny zrobiła wampa, kobietę intrygującą, emanującą seksapilem. Piosenkarce to zupełnie nie pasowało, wystarczy popatrzeć na jak wygląda dzisiaj. Ostatnio dwie gwiazdki tabloidów (i niekiedy estrady) walczą o względy swojego stylisty. Bo taka „gwiazda” nie ubiera się sama, nie szuka sukienek w najmodniejszych butikach i nie śledzi trendów. Ona ma stylistę, który to robi. W jakimś programie telewizyjnym pytano gwiazdy, co akurat mają na sobie. Chodziło o marki ciuchów, butów. Prawie żadna nie wiedziała i odsyłały dziennikarkę właśnie do swoich... garderobianych.
Wizerunek to święte słowo. Specjalista od wizerunku to już poważny i bardzo poważany zawód. Z usług korzystają nie tylko celebrytki, ale przede wszystkim – politycy. Rzeczywiście, dobrze do typu sylwetki i urody dobrana odzież może zdziałać cuda, co udowadniały czas jakiś temu dwie energiczne Angielki. Tylko czy nie zaplątaliśmy się we własne, markowe sidła? Jeden z takich specjalistów właśnie ma brzydkie kłopoty z własnym wizerunkiem. I on, i wszyscy inni zapatrzeni w siebie zapomnieli, że druga część powiedzenia brzmi: „... lecz człowiek zdobi szatę”.

Dana Jurszewicz

Dodaj komentarz


Kod antysapmowy
Odśwież

Oglądasz teraz: Szata czy charakter?