Miasto - Tygodnik Koszaliński

Rzezi drzew nie będzie

  Rzezi drzew nie będzie     ::  Fot:   Mariusz Czajkowski

Zielony Koszalin robi się coraz bardziej... betonowy. Częste wycinki drzew władze miasta uzasadniają remontami dróg i budową ścieżek rowerowych. Ale w przypadku ulicy Piłsudskiego miarka się przebrała.

Mieszkańcy powiedzieli: dość. W ratuszu sprzeciw usłyszeli i... najprawdopodobniej wycinki 50 drzew na tej zabytkowej ulicy nie będzie.Na jazdę ulicą Piłsudskiego kierowcy narzekają od lat. Dziury straszą, a i piesi coś niecoś o slalomie między wyrwami w chodniku mogliby powiedzieć.

Miasto wzięło się za remont, na razie w teorii, na papierze. I zrobiło się poruszenie, bo okazało się, że w planach modernizacji jest wycięcie drzew. Początkowo pod nóż miało pójść ich 150, potem była mowa o 50. Mieszkańcom się to nie spodobało. Chcemy wizytówki miasta, a nie przelotówki – mówią.

Jacek Wezgraj ze Stowarzyszenia „Lepszy Koszalin” pilnie śledzi informacje z ratusza. I to on zauważył, że remont ulicy ma poprzedzić wycinka drzew. Sprawię nagłośnił na portalu społecznościowym i rozpętała się burza, bo koszalinianie do wyglądu ulicy Piłsudskiego przywykli i nie godzą się na jej ogołocenie.

Mieszkańcy komentują
Lucy: - Nie zgadzam się z wycinką, bo drzewa to dla mnie żyjące istnienia, które oprócz upiększania krajobrazu są źródłem tlenu. Im więcej drzew w przestrzeni miejskiej, tym lepsze powietrze i tym wyższa jakość życia. Ulica Piłsudskiego powinna być, łącznie z jej drzewami, niejako pomnikami przyrody, pod ochroną zabytków.
Magdalena: - Nie zgadzam się z tą wycinka z kilku powodów: nie widzę konieczności wycięcia drzew,  są one naszym „krajobrazem" miejskim,  mają swoją historię. Powinniśmy dbać o naturalne dziedzictwo, a te drzewa właśnie nim są. Betonowe miasta nie powinny być standardem, powinniśmy krzewić poszanowanie natury i drzew w mieście - jest ich coraz mniej. Jeżeli są jakieś drzewa zagrażające bezpieczeństwu, to wtedy dendrolog powinien wyrazić swoją opinię. W przypadku konieczności wycięcia jakiejś liczby drzew powinno się to racjonalnie rozważyć. I w razie potrzeby wyciąć pojedyncze sztuki, które są stare lub chore. Ulica Piłsudskiego ma charakter spacerowy, wille i drzewa są jej częścią. Bez drzew nie będzie to ta sama ulica, nie będzie zachęcała do przejścia nią. Sądzę, że jest tam dość miejsca, aby było komfortowo i kierowcom, i pieszym, a nawet rowerzystom. Według mnie nie musi tam powstać ścieżka rowerowa (jeżeli jest w planach, a nie ma na nią miejsca), a powinien powstać deptak z chodnikiem dla pieszych i ewentualnie rowerzystów.
Katarzyna: - Były kiedyś plany zamknięcia ulicy Piłsudskiego dla ruchu, może tylko ograniczenia ruchu samochodów. Nie pamiętam dokładnie. Tamte plany dużo bardziej mi się podobały. Robiąc wszędzie wygodne drogi sprawiamy, że przez miasto się przejeżdża, zamiast w nim żyć. To piękna, może nawet najpiękniejsza ulica w mieście. Nie róbmy niej przelotówki. Po Piłsudskiego powinno się bezpiecznie chodzić. Jeździć nie trzeba. Pomijam mieszkańców, oczywiście. Tam jest mały park, plac zabaw. Nie widzę powodu, żeby drzewa miały ustąpić wygodzie kierowców. Stare piękne drzewa, różnych gatunków. W planie nowych nasadzeń pojawia się już tylko jeden gatunek.
Mieliśmy piękną ulicę Wojska Polskiego. Teraz jest nudna, z wysokimi krawężnikami i powszechnymi w całym Koszalinie barierkami z łańcuchami. Koszmar. Nie chciałabym, żeby Piłsudskiego wyglądała podobnie. Wściekła jestem za każdym razem, kiedy przejeżdżam przez Wojska Polskiego. Chodzić już mi się nie chce, choć mieszkam obok. Fajnie, jakbyśmy nauczyli się koegzystować z przyrodą i historią.
Barbara: - Widzę, jak ubogo wygląda teraz ulica Wojska Polskiego, przy której rosły piękne drzewa, przy tej ulicy mieszkałam z rodzicami przez całe liceum. Miałam tam widok na zieleń, a teraz widzę beton. Uważam, że drzewa są atutem Koszalina, który słynie z tego, że jest zielony. Drzewa to natura, a sądzę, że natura jest święta i, niestety, zbyt niszczona przez człowieka. Są też powody estetyczne, miasto wygląda pięknie, a w szczególności ulica Piłsudskiego, jeśli jest tam zieleń. Koszalin coraz bardziej ubożeje w zieleń i to mnie martwi, a poza tym drzewa filtrują powietrze. To chyba wystarczająco dużo argumentów. Samochody i miejsca parkingowe nie są najważniejsze w mieście, tylko ludzie.
Krzysztof: - Charakter (unikalny) tej ulicy zawiera się również w drzewach, jak wytniemy drzewa, pozbawimy się czegoś wyjątkowego.
Marta: - Nie zgadzam się na betonowanie przestrzeni, Piłsudskiego jest dla mnie symbolem takiej eleganckiej ulicy. Staram się nie myśleć o budynku radia, ten mi tam totalnie nie pasuje, ale mniejsza o to. Wygląd tego miejsca bez drzew będzie pozostawiał sporo do życzenia, Piłsudskiego stanie się przeciętną koszalińską ulicą. Do tego jeszcze pewnie nastąpi „barierkoza” - cóż to za masakra - na Gnieźnieńskiej i na Wojska Polskiego widzimy, jak to wygląda. Najprościej wyciąć drzewa w pień i wszystko włożyć równiutką betonową kosteczką. Ale wymyślić, żeby było funkcjonalnie i pięknie, to już wyczyn. Mam nadzieję, że urzędników będzie na niego stać.

Działacze protestują
W poniedziałek przy ulicy Piłsudskiego zebrali się działacze z „Lepszego Koszalina”,  przedstawiciele Ligi Ochrony Przyrody i Stowarzyszenia Bezpartyjni dla Koszalina. - Plany były dla nas szokujące, okazało się, że ma być wyciętych 50 drzew. Projekt modernizacji ulicy jest projektem archaicznym, niedostosowanym do charakteru ulicy, takim, który tego charakteru ją pozbawia – mówił Jacek Wezgraj. I dodał: - Kiedy sprawa została nagłośniona, pan prezydent Andrzej Kierzek zapowiedział, że będzie się przyglądał remontowi, ale ta informacja nas niepokoi, wygląda na to, że władze miasta nie panują, co się w nim dzieje. Ta ulica powinna być pod szczególnym nadzorem, pod szczególną uwagą. Ratusz zareagował dopiero po naszej interwencji, a co byłoby, gdybyśmy nie dotarli do tej informacji? Pewnie obudzilibyśmy się, kiedy byłoby już za późno – mówi. I wraz z innymi organizacjami przygotowuje petycję: - Chcemy zapewnienia, że ta ulica będzie miała zachowany charakter, że będzie ulicą spacerową, nie zaś kolejną arterią z wyciętą zielenią. Konieczne jest przeprowadzenie konsultacji społecznych i zapytanie mieszkańców, jak powinna wyglądać. To też znajdzie się w naszej petycji. Zachęcamy do złożenia podpisu wszystkich, którym leży na sercu wygląd naszego miasta.
Z wycinką nie zgadza się też Liga Ochrony Przyrody: - Stanowczo protestujemy przeciwko wycinaniu drzew, zgłaszamy sprawę i na posiedzeniach Rady Miejskiej i pisemnie – mówi Maria Czekałowska z LOP. - Jesteśmy rzeźnikiem drzew – mówi. - Proszę popatrzeć na ulicę Morską, na Wojska Polskiego, na skwery, na których się wycina zdrowe, piękne drzewa. Nawet tysiąc małych, nowych drzewek nie zastąpi tych dużych, które chronią nas przed zanieczyszczeniami powietrza. Wycięcie każdego z drzew przy Piłsudskiego to zbrodnia, a osoby, odpowiedzialne za tę decyzję powinny nosić na piersiach i  plecach plakietkę z napisem „jestem mordercą” - mówi emocjonalnie Maria Czekałowska.
- Pomysł, żeby fragment ulicy Piłsudskiego od ronda do ulicy Kościuszki obsadzić iglicznią trójkolczastą jest dość dziwny. To drzewo amerykańskie. Tu rosną drzewa rodzime, można posadzić parę sztuk gdzieś w parku, a nie 20 sztuk przy ulicy. To drzewo ma duże kolce, może być niebezpieczne dla na przykład dzieci - dodaje działaczka ekologiczna.
- 19 kwietnia na sesji Rady Miejskiej złożyłem interpelację w tej sprawie – mówi Mariusz Krajczyński. - Prezydent na odpowiedź ma 21 dni, czekamy na nią. Rozumiemy, że być może trzeba wyciąć drzewa chore, ale to nie znaczy, że wszystkie – dodaje. - Pamiętam remont na ulicy Wojska Polskiego, tam miało być wyciętych kilka tylko drzew, a usunięto 98 procent i powstała betonowa pustynia. Co z tego, że ulica jest wyremontowana, skoro straciła na wyglądzie? - i proponuje: - Może stworzyć kontrapas, taką propozycję złożyłem – dodaje.
- Jeśli tu będzie można jeździć jedynie 40 kilometrów na godzinę, rowerzyści spokojnie będą mogli poruszać się bez problemu ulicą.
Wiktor Kamieniarz wyjaśniał, dlaczego taki remont, jak był zaplanowany, jest archaiczny: - Naśladujemy, czasem bez sensu, to, co się dzieje w Europie Zachodniej, archaizmem u nas jest to, że się wszystko unowocześnia, tam natomiast jest inna filozofia – zachowujemy to, co jest dorobkiem cywilizacji, remontuje się wewnątrz, a zewnętrze zostawia takie, jak było. I za przykład podaje zamianę budynku PKO naprzeciwko Saturna w, jak mówi, najbrzydszy budynek w mieście.
Podpisy pod petycją zbierane są w kawiarni Powidoki, w Centrali Artystycznej, we wtorki o godz. 18 w siedzibie Stowarzyszenia Lepszy Koszalin, a także na ulicach, bo działacze będą też sami je zbierać.

Ratusz tłumaczy
- Głównym zadaniem projektanta było rozdzielenie kanalizacji sanitarnej ogólnospławnej na sanitarną i deszczową. To się wiąże z rozebraniem całej ulicy i z głębokimi wykopami - tłumaczy Andrzej Kierzek, zastępca prezydenta Koszalina. - Trzeba też ułożyć dwa rurociągi zamiast jednego. Przepisy narzucają na projektanta wiele obostrzeń: drzewo od skrajni drogi według nich musi stać w odstępie dwóch metrów, pod jezdnią nie można umieszczać rur, muszą one przebiegać pod chodnikiem. Pas drogowy na Piłsudskiego jest, jaki jest, żeby to wszystko zmieścić, projektant zaproponował takie rozwiązanie, które wymaga częściowej wycinki drzew. Dlatego nie jest to takie proste, jak niektórzy myślą – dodaje. - Ale nie jest przesądzone, że zostaną wycięte. Cieszy mnie, że mieszkańcy interesują się tym, co się w mieście dzieje i reagują.
Remont ulicy podzielono na cztery etapy. Pierwszy to modernizacja od ronda Pileckiego do skrzyżowanie z ulicą Kościuszki (tam finalnie też będzie rondo). To kosztowne przedsięwzięcie, pochłonie około 20 milionów. Na razie miasto nie ma takich pieniędzy, stąd podzielenie na etapy. - Oczywiście, słuchając głosów mieszkańców, przyjrzymy się jeszcze raz planom, może uda się je przeprojektować. W tej chwili dążymy do uzyskania pozwolenia na budowę na projekt taki, jaki mamy, co nie znaczy, że nie będzie można w nim wprowadzać zmian. Jest jeszcze czas, żeby się zastanowić i sprawę przemyśleć – mówi zastępca prezydenta. Na głos Marii Czekałowskiej o zasadzeniu niebezpiecznej rośliny prezydent odpowiada: - W Zarządzie Dróg i Transportu są osoby, które zajmują się zielenią, one odniosą się do tego głosu – zapewnia.
A dlaczego przy remoncie ulicy Wojska Polskiego zniknęły drzewa? - Tam wycięto tylko jedno zdrowe drzewo, pozostałe były, puste w środku, to były tylko skorupy – mówi. - Może błędem było to, że od razu nie pomyślano o nowych nasadzeniach – zastanawia się. - Trzeba wziąć pod uwagę, a wiem to od poprzedniego nadleśniczego Nadleśnictwa Karnieszewice, który robił przegląd drzew w mieście, że po maksimum stu latach drzewa trzeba wyciąć, niektóre po 50, niektóre po 30. Drzewa w mieście żyją krócej, powinno się sadzić nowe, które z czasem pozwolą zachować właściwy charakter ulicy. Nikt nie wycina dla samej wycinki.
Wiadomo, że odcinek ulicy Piłsudskiego od Kościuszki do Moniuszki nie będzie remontowany prędko. - Nie remontujemy dla siebie, robimy to dla mieszkańców, dlatego musimy słuchać ich głosu – zapewnia prezydent. - Na razie weźmiemy się za remont ulicy Kościuszki, tam niektóre drzewa z pewnością trzeba będzie wyciąć - dodaje.

Joanna Wyrzykowska

Dodaj komentarz


Kod antysapmowy
Odśwież

Oglądasz teraz: Rzezi drzew nie będzie