Miasto - Tygodnik Koszaliński

Granice

Gdyby się komuś wydawało, że są granice, których politycy albo osoby za polityków się uważające nie przekroczą, to obserwując sytuację na polskiej „scenie politycznej”  wyobrażenie o granicach odłoży do lamusa.

Konstatacja ta jest smutna i załamująca, ponieważ granice, związane kiedyś z dobrym wychowaniem, szanowaniem autorytetów, skromnością i empatią, stanowiły jedną z podstaw współżycia społecznego.

Członek komisji, mającej wyjaśnić aferę, w której tysiące ludzi straciło oszczędności swojego życia, oznajmia innemu członkowi komisji, że jest chamem. I być może ma rację, ale nie ma wyczucia miejsca i czasu. Pani poseł doktor habilitowana zwana profesorem, reagując na słowa innej posłanki, mówi: „Ja właściwie mam apel do tamtej części sali lewej, żeby opanowała chamstwo lewackie swojej przedstawicielki, która bez obrażania kogokolwiek nie potrafi mordy po prostu otworzyć swojej…” Pomijając poprawność polszczyzny pani poseł, docenić należy stwierdzenie „bez obrażania kogokolwiek”, bo reszta, czyli mordy, chamstwo lewackie i inne inwektywy stają się normalnością. Pani poseł znana jest z nowatorskiego podejścia do piękna naszego języka. Od lat udowadnia, że bezokolicznik „wziąć” nie brzmi tak jak brzmi, a – według niej – brzmi „wziąść”. I na nic oświadczenia językoznawców takich jak dr hab. Katarzyna Kłosińska, którzy twierdzą, z zażenowaniem, że walka pani poseł skazana jest na porażkę, bo jedyną poprawną formą jest „wziąć”. A dlaczego twierdzą z zażenowaniem? Ponieważ już uczniowie szkoły podstawowej wiedzą, jaka jest forma poprawna i gdyby upierali się tak, jak upiera się posłanka, nauczyciele języka polskiego wlepialiby dwóje albo jedynki i byłoby to usprawiedliwione. Ale co tam, podobno naszym przedstawicielom w parlamencie wolno wszystko.
Jednak marszałek sejmu postanowił zahamować samowolę swoich podwładnych i doszedł do wniosku, że najlepszą metodą jest ustawowe zdyscyplinowanie posłów i senatorów, i to nie tylko w siedzibach sejmu i senatu, ale także pozna nimi. W ustawie tej zapisano, że posłowie i senatorowie mają się zachowywać należycie. Co oznacza przymiotnik „należycie” oceniane będzie przez marszałka sejmu. Złośliwcy powiązali chęć ustawowego dyscyplinowania ze zdjęciami nagiego senatora opublikowanymi przez jeden z tabloidów. Senator nudysta wyjaśniał, że jest morsem, kąpie się cały rok i do tego nago. Ciekawe, czy dyscyplinowanie spowoduje, że senator zmieni swoje zwyczaje. Czy są granice? Odpowiedź brzmi: w parlamencie granic nie ma. Ludzie przyzwoici takie granice mieć powinni, ale oni do parlamentu mają daleko.
Andrzej Rudnik

Dodaj komentarz


Kod antysapmowy
Odśwież

Oglądasz teraz: Granice