Miasto - Tygodnik Koszaliński

Ekologiczna katastrofa?

     Wrota sztormowe     ::  Fot:   Mariusz Czajkowski

Wrota sztormowe na Kanale Jamneńskim to inwestycja, która od czasu powstania budzi spore kontrowersje. Nie mają śluzy, umożliwiającej swobodną żeglugę między jeziorem Jamno a Morzem Bałtyckim.

Uniemożliwiają też migracje ryb na tarło i powodują ich zdychanie. Przeciwko takiej degradacji jeziora Jamno protestowali mieszkańcy gminy Mielno i Koszalina.Odbudowa kanału wraz z budową wrót sztormowych była jednym z etapów wielkiej inwestycji pn.„Modernizacja i odbudowa brzegów morskich, ochrona Mierzei Jamneńskiej”.

Koszt tego etapu przedsięwzięcia, wartego 50 mln zł, to 22 miliony złotych. 85 proc. tej kwoty pochodziło ze środków Programu Operacyjnego Infrastruktura i Środowisko.
Wrota miały zapobiegać gwałtownym wzrostom poziomu wód w jeziorze spowodowanym przedostaniem się do niego wód cofkowych z morza. Miało to zapobiegać zalewaniu Mielna i dawnych wsi Jamno i Łabusz, stanowiących obecnie część Koszalina. Ich celem było także unormowanie przepływu wód gruntowych między jeziorem a morzem.
Umowę na dofinansowanie inwestycji realizowanej ze środków unijnych podpisali w październiku 2012 r. ówczesny dyrektor Zarządu Melioracji i Urządzeń Wodnych w Szczecinie Tomasz P., oraz prezes Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Szczecinie Jacek Chrzanowski. Tomasz P. to od kilku lat jeden z podejrzanych w tzw. aferze melioracyjnej. Z jej powodu podważana jest sama celowość budowy wrót sztormowych. Od stycznia br. odpowiedzialne za Kanał Jamneński i wrota sztormowe jest Państwowe Gospodarstwo Wodne Wody Polskie. Zarząd Melioracji i Urządzeń Wodnych w Szczecinie został zlikwidowany.
Od kilku lat, zwłaszcza w okresie długotrwałej suszy, w jeziorze ubywa wody, a dodatkowo rośnie jej temperatura. Powoduje to śnięcie ryb i pojawienie się sinic.

Trzeba spiętrzyć jezioro
Organizatorem protestu była fundacja ekologiczna Jantar z Koszalina. - Rok temu wody jeziora miały temperaturę dziesięciu stopni Celsjusza, a teraz jest to osiemnaście stopni, co jest sytuacją nienormalną - wyjaśnia Krzysztof Najda, prezes fundacji. - Ta wysoka temperatura jest spowodowana dużym ubytkiem wody. Przypuszczam, że latem temperatura wyniesie dwadzieścia stopni Celsjusza. To będzie wielka tragedia, bo na jeziorze pojawią się sinice, zabierając tlen morskim rybom. Warto wiedzieć, że w morzu żyją takie gatunki ryb, jak sandacz i leszcz, które na tarło muszą przepłynąć do jeziora. Kilka tygodni temu na kanale doszło do dramatu, polegającego na tym, że ryby zdychały, nie mogąc dostać się do jeziora. Musimy coś z tym natychmiast zrobić, ale nie wiemy co. Pomysłów jest kilka, a takim najmniej inwazyjnym jest spiętrzenie wód jeziora. My nie jesteśmy od przedstawiania sposobów rozwiązania sytuacji. Powinny to zrobić Wody Polskie jako gospodarz jeziora.
- Staramy się w Ministerstwie Gospodarki Morskiej i Żeglugi Śródlądowej o pozwolenie na spiętrzenie wody na jeziorze Jamno - informuje Michał Kaczmarek z Regionalnego Zarządu Gospodarki Wodnej w Szczecinie. – Może to jednak potrwać kilka miesięcy.
W sobotnim proteście wzięło udział ok. 100 osób, w tym burmistrz miasta i gminy Mielno, Olga Roszak-Pezała, przedstawiciele oddziału koszalińskiego Ligi Ochrony Przyrody, Jacht Clubu Politechniki Koszalińskiej. Nie zabrakło także radnych miejskich Koszalina z Prawa i Sprawiedliwości oraz Lepszego Koszalina. Nie pojawił się natomiast żaden przedstawiciel Platformy Obywatelskiej ani władz Koszalina, obecni licznie w listopadzie 2013 r. na oficjalnym otwarciu Kanału Jamneńskiego.

Prośba o powstrzymanie degradacji
Olga Roszak-Pezała, burmistrz miasta i gminy Mielno, 2 maja wysłała do dyrekcji RZGW w Szczecinie prośbę o informację o stanie technicznym śluzy i usprawnienie pracy wrót przez ich elektroniczne sterowanie. Kilka dni później burmistrz Mielna razem z burmistrzem gminy Sianów, prezydentem Koszalina i wójtem gminy Będzino napisała do dyrekcji RZGW w Szczecinie apel o pilną interwencję w sprawie jeziora. Samorządowcy proszą w nim o natychmiastowe podjęcie działań, mających powstrzymać dalszą degradację Jamna, która doprowadzi do katastrofy ekologicznej.
- Nikt nie ma wątpliwości, że jezioro Jamno jest szczególnie bliskie naszemu sercu – przyznaje Olga Roszak-Pezała. – Jego obecny stan bardzo nas niepokoi. Jakość wód musi się poprawić. Jednak gmina nie może podejmować żadnych działań w celu jego ochrony, poza monitoringiem i rozmowami z obecnym zarządcą. Pod koniec tego roku oddamy do użytku zmodernizowaną oczyszczalnię ścieków, która zapobiegnie wlewaniu się do morza nieczystości z północnej części jeziora. Jednak badania, które przeprowadzili naukowcy z Politechniki Koszalińskiej, wykazują, że jezioro zanieczyszczają zlewnie.

Zostawić naturę w spokoju
-Trzeba było zablokować budowę Kanału Jamneńskiego i wrót sztormowych wtedy, gdy ta inwestycja powstawała – krzyczała podczas protestu Anna Mętlewicz, radna miejska Koszalina Prawa i Sprawiedliwości.
Jeden z uczestników protestu twierdzi, że człowiek nie powinien ingerować w naturę: - Ona sobie sama poradzi – uważa starszy mężczyzna. – Jeśli natura „stwierdzi”, że to jezioro ma pozostać, to ono przetrwa, a jeśli nie, to jeziora nie będzie. A człowiek tylko wszystko psuje.
Dr Tomasz Suszko, wicekomandor Jacht Clubu Politechniki Koszalińskiej, przypomina, że żeglarze z radością obserwowali budowę kanału i wrót szturmowych.
- Byliśmy mamieni możliwością wypływania na morze – zauważa. – Ale obecny stan wód nie jest niczym nowym. Podobnie było trzy lata temu. Wtedy też protestowaliśmy, apelując o oddanie nam morza.

 

Ewa Marczak

Dodaj komentarz


Kod antysapmowy
Odśwież

Oglądasz teraz: Ekologiczna katastrofa?