Miasto - Tygodnik Koszaliński

Na stadionie jak na cmentarzu

     Na stadionie jak na cmentarzu     ::  Fot:   Mariusz Czajkowski

Po budowie filharmonii, hali widowiskowo-sportowej i parku wodnego przyszedł czas na nowy stadion piłkarski lub wielozadaniowy. W ratuszu miały miejsce pierwsze konsultacje o przyszłości obiektu przy ul. Fałata 34. Swoje zdanie może wyrazić każdy mieszkaniec w specjalnej ankiecie.

Na stadionie od lat grają zawodnicy Klubu Sportowego Gwardia Koszalin. Niedawno drużyna awansowała do II ligi, ale z powodu złego stanu technicznego obiektu często musiała grać na wyjazdach.

Częściowy remont, m.in. płyty stadionu, szatni dla zawodników i trybun, pochłonął niemal 3 mln zł i nie rozwiązał problemu. Niektórzy koszalinianie uważają, że to z tego powodu koszalińscy piłkarze ponieśli tyle porażek, że wrócili do III ligi.

 

Dlatego władze miasta od dawna zapowiadały, że trzeba wspólnie z mieszkańcami zastanowić się, co dalej ze stadionem im. Stanisława Figasa. Do rozważenia jest wiele kwestii, które urzędnicy zawarli w ankiecie, dostępnej na parterze ratusza i na stronie internetowej: www.obywatelski.koszalin.pl. Znajdują się w niej pytania m.in. o sens istnienia stadionu, jego wielkość, funkcję, usytuowanie i źródła finansowania budowy lub modernizacji. Zbieranie ankiet potrwa do 31 lipca br.
- Mogą się w niej wypowiedzieć wszyscy mieszkańcy miasta, bez względu na wiek – podkreśla Przemysław Krzyżanowski, zastępca prezydenta Koszalina. – Zależy nam na tym, aby wypełniło ją jak najwięcej osób, bo chcemy wiedzieć, jakie koszalinianie mają zdanie o stadionie. Koszt budowy nowego obiektu szacujemy na minimum dwieście milionów złotych.

O sporcie bez barw politycznych
Na spotkanie z władzami miasta przyszli przede wszystkim obecni i byli zawodnicy Klubu Sportowego Gwardia oraz działacze piłkarscy. Nie zabrakło przedstawicieli kibiców. Wśród zebranych dominowała opinia, że obiekt, który powstał ponad 40 lat temu, należy wyburzyć i postawić nowy w tym samym miejscu.
- Według działaczy sportowych z innych klubów z innych miast to świetna lokalizacja - twierdzi Jarosław Burzak, prezes Zarządu KS Gwardia Koszalin. – Jeśli nasłucham się sporo przykrych komentarzy o fatalnym stanie stadionu, to nie brak słów, że mamy jeden z najciekawszych kompleksów sportowych w kraju. Niestety, nie jest on w pełni wykorzystany. Mogłyby z niego korzystać dzieci i młodzież. Skupmy się więc na obecnym kompleksie, nie szukajmy innej lokalizacji.
Mirosław Skórka, były trener Gwardii, przekonywał, aby dyskusja o stadionie nie miała wymiaru politycznego: - Oby to nie była bitwa polityczna, bo inaczej tego stadionu nie zbudujemy – apeluje działacz sportowy. - A jest on w Koszalinie bardzo potrzebny. Chciałbym, aby powstał jak najszybciej i nieważne, czy zbuduje go obecna władza czy następna.

Gdzie ma trenować młodzież?
Grzegorz Duda, trener Trampkarzy Młodszych KS Gwardia Koszalin, zaznacza, że nie można mówić o stadionie bez odpowiednich płyt piłkarskich i odwodnienia nawierzchni.  Skrytykował też pytania ankiety: - Jest ona tendencyjna – uważa. – Jestem nią zawiedziony jako piłkarz i trener. Czy was, włodarze miasta, interesuje tylko stadion? A gdzie ma trenować czterystu młodych zawodników? Mam prowadzić młodzież na Orliki? Dlaczego nie mamy kompleksu piłkarskiego i warunków do organizacji dużych turniejów młodzieżowych, jak inne miasta? Może powinniśmy zapytać, po co nam stadion, skoro nie wiemy, do czego ma służyć? Spytajmy, ile ma być płyt piłkarskich albo ile ma być boisk. Może wystarczy wymienić nagłośnienie i trybuny, skoro chcemy, aby na tym obiekcie miały miejsce koncerty? A czy władze Koszalina chcą tego stadionu, skoro pytają o to mieszkańców? I czy pytaliście mieszkańców o sens istnienia akwaparku, jego wielkość i lokalizację?
Przemysław Krzyżanowski, zastępca prezydenta Koszalina, odpowiedział na te wątpliwości:- Wiemy, że infrastruktura pomocnicza, taka jak dodatkowe boiska, jest niezbędna – zapewnia. – A miasto chce nowego stadionu, dlatego właśnie organizuje takie spotkania i przygotowało ankietę. Nie zamiatamy problemu, mówiąc, że nie ma na to pieniędzy i koniec. Po podsumowaniu ankiety zrobimy plan architektoniczny, ogłosimy konkurs. Zwycięski projekt architektoniczny też poddamy opinii mieszkańców.

Stadion wciąż straszy
Zygmunt Gilewski, zwycięzca plebiscytu na najpopularniejszego piłkarza w 65-letniej historii Gwardii, zarzuca władzom miasta i działaczom bierność: - Panowie, wy się tylko kłócicie, a stadion od lat wygląda, jak wyglądał – uważa były sportowiec. – A tu nie potrzeba kłótni, dyskusji, tylko pracy. Poszedłem na ostatni mecz Gwardii i na tym stadionie czułem się jak na cmentarzu. Wszystko wokół zrujnowane. Nowe trybuny, zadaszone, nie spełniają swego zadania. Widziałem ostatnio mecz w Gdyni i zachwyciłem się stadionem Arki Gdynia. Tam aż się chce przychodzić. Podobnie w Kołobrzegu. Prezydent tego miasta Janusz Gromek nie pytał nikogo o wielkość stadionu, ale wykorzystał kilkanaście lat temu mistrzostwa Europy i zbudował nowy stadion, na pięć tysięcy kibiców, z możliwością rozbudowy. To samo można zrobić w Koszalinie, solidnie, na dziesięciolecia.
Tadeusz Żakieta, trener Gwardii, dziękował władzom Koszalina za doprowadzenie stadionu do stanu, w którym można było na nim rozgrywać mecze drugoligowe:
- Ale nie oszukujmy się: ten stadion nadal straszy, jest byle jaki – dodaje trener. – Nie ma sensu go remontować. Wzorem dla nas jest stadion Arki Gdynia. Jestem za tym, aby nasz stadion był typowo piłkarski, aby jakość oglądania meczów była jak najlepsza. Obecnie komfort oglądania meczów jest taki sobie. Myślę, że więcej widzów przyszłoby na mecz, gdyby siedzieli bliżej płyty stadionu, nieprzedzieleni od niej bieżniami. W Koszalinie mamy jeden stadion lekkoatletyczny i on wystarczy. Postuluję zburzenie starego stadionu i budowę nowego, do dziesięciu tysięcy widzów. Oczywiście, byłaby możliwość organizacji wydarzeń innego typu, na przykład różnego rodzaju targów czy koncertów. Ten kompleks przy ulicy Fałata jest cudowny. Wystarczy zatrudnić projektanta, a on z tego miejsca zrobi coś bajecznego. Tego terenu zazdrości nam cała Polska. Można tam zrobić kilka boisk, aby mogła trenować tam także młodzież.

Potrzebne wsparcie z ministerstwa
Przemysław Krzyżanowski zaznacza, że samorząd miasta pokryje minimum 75 proc. kosztów budowy stadionu. Po 2020 r. trudno będzie liczyć na fundusze unijne. - Jesteśmy poza tym pustynią sponsorską, bo wielkie firmy czy spółki państwowe mają swoje siedziby poza naszym miastem i regionem – ubolewa. – Cieszymy się, że obiekt, na którym znajduje się stadion, jest nasz, miejski, więc możemy się zastanawiać, jak go wykorzystać. Przypominam, że w ostatnich latach zbudowaliśmy lub zmodernizowaliśmy wiele obiektów, ważnych dla różnych grup mieszkańców. Chodzi o stadion Bałtyku, filharmonię, halę widowiskowo-sportową i akwapark. Przyszedł czas na stadion Gwardii, który nie przeszedł poważnego remontu od czasu budowy. Trzeba się dobrze przygotować do tej inwestycji. Potrzebujemy wsparcia w różnych gremiach, w tym państwowych.
Artur Wiśniewski, radny miejski Prawa i Sprawiedliwości, wskazał na popieranie inwestycji sportowych przez obecnych polityków tej partii z regionu: - Minister Paweł Szefernaker wsparł budowę między innymi boisk w Sianowie i hali sportowej w Biesiekierzu. Gdy we wrześniu jako klub radnych PiS złożyliśmy wniosek o zagwarantowanie w budżecie Koszalina pieniędzy na dokumentację techniczną nowego stadionu, zapewnił nas, że włączy się w tę inwestycję. Będziemy zabiegać na pewno o fundusze z Ministerstwa Kultury Fizycznej i Sportu. Musimy walczyć o ten stadion bez względu na przynależność polityczną.

 

 

Ewa Marczak

Dodaj komentarz


Kod antysapmowy
Odśwież

Oglądasz teraz: Na stadionie jak na cmentarzu