Miasto - Tygodnik Koszaliński

Godność nie tylko od święta

Down, głupi, debil, sierota – Piotr mówi, że wielokrotnie słyszał te słowa skierowane w swoim kierunku. Były też gorsze, którym towarzyszyły szydercze śmiechy. Wszystko dlatego, że intelektualnie nieco odstawał od swoich rówieśników.

Akceptacja inności to w Polsce wciąż duży problem. Pokonać bariery ma pomóc koszalinianom organizowany co roku Dzień Godności Osób z Niepełnosprawnością Intelektualną.Na Rynku Staromiejskim stanęły dziesiątki stoisk. Na kilku z nich znalazło się rękodzieło stworzone przez uczestników Warsztatów Terapii Zajęciowej. Przepiękne, pomysłowe i bardzo starannie wykończone przedmioty.

Były elementy dekoracyjne, zabawki oraz gadżety idealnie nadające się na prezent. Wszystko wyszło spod ręki bohaterów tego niezwykłego dnia. Byli i oni. Niektórzy w kolorowych koszulkach sygnalizujących, do którego ze stowarzyszeń należą. Inni w odświętnych ubraniach. Wszyscy z szerokimi uśmiechami na ustach i poczuciem, że nadchodzące godziny będą należeć do nich. - To jest dzień dla osób niepełnosprawnych, żebyśmy mogli się spotkać – mówiła Wioleta Wiśniewska i dodała, że już nie może doczekać się pokazu mody i występów artystycznych.
W radosnych momentach uczestnikom towarzyszyli rodzice, wychowawcy i terapeuci, którzy pracują z nimi na co dzień. - Tu chodzi o równe prawa wszystkich – zdrowych i niepełnosprawnych oraz o integrację - uważa Katarzyna Palińska, oligofrenopedagog z Ośrodka Rehabilitacyjno-Edukacyjno-Wychowawczego w Koszalinie i dodaje: - Zdarza się, że ludzie zapominają, że są wśród nas osoby, którym należy pomagać, ale my – pedagodzy staramy się swoją postawą świadczyć o tym, że powinno się dbać o innych.
Godność = niezależność
Z okazji Dnia Godności Osób z Niepełnosprawnością Intelektualną włodarze Koszalina przygotowali niespodziankę. Do Ośrodka Szkolno-Wychowawczego przy ulicy Rzecznej trafiły nowe rowery rehabilitacyjne. Jednoślady można bezpłatnie wypożyczyć z placówki. - Sport jest bardzo ważny w życiu osób niepełnosprawnych, bo wbrew obiegowej opinii nasi podopieczni lubią ruch i chętnie wykonują ćwiczenia fizyczne – podkreśla Dariusz Sokalski, przewodniczący koszalińskiego koła Polskiego Stowarzyszenia na rzecz Osób z Niepełnosprawnością Intelektualną.
Jednak najważniejsza jest codzienna, choć momentami żmudna, nauka samodzielności. Z pozoru banalne czynności, takie jak pobudka, ścielenie łóżka, przygotowywanie posiłków, zakupy albo porządki są ćwiczone w mieszkaniach treningowych. Pod okiem nauczycieli osoby niepełnosprawne odkrywają, jak można samodzielnie funkcjonować. Kolejnym krokiem są mieszkania wspomagane, dzięki którym teorię można przekuć w praktykę. Są w Polsce miasta, w których powstają całe osiedla mieszkań wspomaganych. Tak jest m.in. w Stargardzie, Płocku i Trójmieście. Lokalową inwestycję bierze na siebie najczęściej Towarzystwo Budownictwa Społecznego. Koszaliński samorząd, niestety, nie ma się czym pochwalić, bo mieszkania treningowe i wspomagane powstały w mieście dzięki działaniom Stowarzyszenia na rzecz Osób Niepełnosprawnych Intelektualnie i na terenie należącym do organizacji. - Byłoby wskazane, żeby powstały kolejne takie mieszkania, po to aby odciążyć rodziców i pokazać im, że można żyć inaczej – zaznacza Dariusz Sokalski.

Godność = wyższa renta
Część opiekunów, która uczestniczyła w Dniu Godności, przyniosła ze sobą kartki, przypominające o tym, że w parlamencie trwa protest rodziców dorosłych, niepełnosprawnych dzieci. Na białych arkuszach widniały napisy: „Solidaryzujemy się z rodzicami protestującym w sejmie”. Swoje poparcie w ten sposób wyraziła, m.in. Elżbieta Janicka, której 32-letnia córka jest niepełnosprawna w stopniu znacznym. - Nasze dzieci też chcą wyjść do kina, teatru czy na basen, ale wysokość zapomogi od państwa skutecznie im to uniemożliwia – mówi kobieta. - Dorosłe osoby niepełnosprawne dają sobie radę tylko dlatego, że mieszkają z rodzicami, ale jak opiekunów zabraknie to sobie nie poradzą. Wtórowała jej Janina Sawa, która na festyn w centrum miasta przyszła ze swoją córką Izabelą. - Miałam to szczęście, że moje dziecko chodziło do przedszkola i ja sobie wypracowałam emeryturę, ale wiele osób nie mogło pozwolić sobie na to, żeby iść do pracy, a za te parę groszy, które teraz otrzymujemy naprawdę ciężko jest wyżyć – mówi koszalinianka i wskazuje: - Cieszę się, że znaleźli się ludzie, którzy mieli w sobie tyle siły, żebyś iść do sejmu i walczyć o lepszą przyszłość dla naszych dzieci. 740 złotych to naprawę mało. Trudno kupić za to leki, wysłać dziecko na rehabilitację, nakarmić, ubrać i zabrać na lody albo na basen. Trzymam kciuki, żeby się udało, bo robimy to tylko i wyłącznie z myślą o naszych dzieciach, które samodzielnie sobie nie poradzą.
Aleksandra Barcikowska

Dodaj komentarz


Kod antysapmowy
Odśwież

Oglądasz teraz: Godność nie tylko od święta