Miasto - Tygodnik Koszaliński

NAD MORZEM

Pogoda dopisuje i zachęca do aktywnego wypoczynku. Okolice Koszalina obfitują w miejsca, które powinno się odwiedzić, ale nie zawsze to doceniamy i bywa, że nad morze częściej jeżdżą nasi rodacy z głębi Polski.

Jeśli już jednak zdecydowaliśmy się na przykład zobaczyć, co dzieje się nad morzem, to polecam wyprawę rowerem do Mielna i jazdę w stronę Unieścia i Łaz. Trasa piękna, z jednej strony jezioro(umierające, niestety), z drugiej morze.
Pedałujemy z radością i bez radości zauważamy coś, co nie jest odkrywcze, znane od lat, ale niezmiennie denerwujące. Zastanawiamy się, kto podejmuje decyzje dotyczące np. głównej mieleńskiej ulicy, którą mkną setki samochodów, rowerów i innych pojazdów, a chodnikami maszeruje mnóstwo ludzi. Nawierzchnia przypomina rozjeżdżoną przez traktory drogę dojazdową do pola. Betonowe płyty, pamiętające czasy wojny albo co najmniej okres stacjonowania wojsk Układu Warszawskiego, zmuszają do wzmożonej uwagi i troski o stan pojazdu, którym się poruszamy. Telepanie przez kilka kilometrów nie należy do przyjemnych, ale przynajmniej mamy czas na obserwowanie tego, co dzieje się obok arterii.
Tam mnóstwo dziwacznych straganów ze wszystkim, co wyprodukowano w azjatyckiej części świata. Plastikowe pamiątki, bez których nie może obejść się każdy, kto zamierza po powrocie do domu postawić sobie na telewizorze lub regale meblościankowym dowody na bycie nad morzem - królują. Można kupić odzież „z drugiej ręki” a jak zabraknie pieniędzy, to bez problemu, zastawiając w lombardzie jakąś cenną rzecz, podreperujemy budżet.
O architekturze Mielna i innych miejscowości nadmorskich lepiej nie myśleć. Nie ma w niej żadnego ładu ani składu. Znajdziemy przykłady radosnej twórczości, naśladującej style od góralskiego do gotyckiego, ale zdarzają się także próby nowoczesności, czasem nawet udane.
Zwykły człowiek zastanawia się, dlaczego osoby decydujące o inwestycjach w takich miejscowościach jak Mielno nie starają się o zaprowadzenie jakiegoś porządku, spowodowanie, że pojawi się „charakter” znany z wielu podobnych miejsc? Dlaczego nie wyremontuje się wspomnianej drogi? Przez lata nie ma odpowiedzi na te pytania.
I jeszcze jedna zagadka. Trawa rosnąca wzdłuż chodnika-ścieżki rowerowej od Mielna do Łaz została obficie spryskana czymś, co spowodowało, że stała się żółta i paskudna, ale nie rośnie. Problem z głowy, nie trzeba kosić, a że brzydko - co tam, kogo to obchodzi.
Pogoda dopisuje. Może zmusi do racjonalnego myślenia „decydentów” i dojdą do wniosku, że warto zainwestować i zmienić obraz bylejakości oglądanej co roku przez tysiące ludzi.

Andrzej Rudnik


Dodaj komentarz


Kod antysapmowy
Odśwież

Oglądasz teraz: NAD MORZEM