Miasto - Tygodnik Koszaliński

Zderzenie z fałszywą przestrzenią

Widząc martwego ptaka, leżącego na chodniku, mało kto zastanawia się nad przyczyną jego śmierci. Zdechł i już. Okazuje się jednak, że to my, ludzie, przykładamy rękę do przetrzebiania latających gatunków.

Zmienia się architektura wokół nas, stają nowoczesne budynki, ale ptaki na modzie budowlanej się nie znają, a w zderzeniu ze szklaną przeszkodą są bez szans.

Niedawno na portalu społecznościowym pojawił się wpis z informacją, że przechodnie znajdują martwe ptaki przy budynku filharmonii, jak się okazuje, nowoczesna bryła, postawiona zaledwie kilka lat temu, zbiera śmiertelne żniwo.
- Dowiedziałam się przypadkiem o problemie z filharmonią, kiedy zostałam wezwana do pomocy przy rannej mewie – mówi Katarzyna Lesner z Fundacji dla Dzikich Zwierząt „Larus”. - Wiem, że ptaki uderzają w budynek już od dawna.  
Dlaczego ptaki giną w zderzeniu z szybami, pytamy u źródła. - Ptaki szyb nie widzą, są przezroczyste tak samo dla nich, jak dla nas – tłumaczy  Ewa Zyśk-Gorczyńska, szklanepulapki.pl, z Instytutu Ochrony Przyrody Polskiej Akademii Nauk. - Człowiek ma świadomość istnienia takiej przeszkody, natomiast ptak tego nie wie. To pierwsza przyczyna. Drugi powód to tzw. efekt lustra. Szyby odbijają wszystkie atrakcyjne dla ptaków elementy środowiska, na przykład drzewa, krzewy, niebo, nawet budynek, który znajduje się gdzieś w pobliżu, a na który ptak chciałby po prostu usiąść. Widząc odbicie ptak traci orientację, jak faktycznie są umiejscowione w środowisku. Lecąc do nich, a tak naprawdę do złudzenia, uderza w szybę.
Takich budynków w miastach jest coraz więcej. - W przypadku istniejących sprawa jest dosyć trudna – mówi. - Bo już na etapie projektowania należałoby uwzględnić kolizyjność tych budowli. W takim przypadku można użyć naklejek na szybach, które mogłyby ograniczyć tę kolizyjność i zniwelować efekt lustra. Nie muszą to być specjalne naklejki. Albo takie duże, na całą szybę, żeby była matowa, albo w pasy, bez znaczenia jest, czy poziome, czy pionowe. Ale mogą być też inne wzory, ważne, żeby odległość między naklejkami nie była większa niż 10 centymetrów. Lecący ptak po prostu „wymierzy”, że się nie zmieści między „szczelinami” - tłumaczy pani Ewa.
Chcąc interweniować w sprawie ginących ptaków pani Ewa wraz z innymi miłośnikami latających stworzyła w internecie stronę, na której takie wypadki może zgłaszać każdy. Kiedy informacja zostaje umieszczona, odpowiednie osoby ruszają z pomocą, szukając rozwiązań, żeby zlikwidować niebezpieczeństwo. - Nadrzędny cel powstania takiego rejestru jest, żeby jak największa liczba szklanych elementów infrastruktury stała się widoczna dla ptaków – mówi pani Ewa. - To temat znalazł mnie, a nie na odwrót. Po prostu nie przeszłam obojętnie wobec kolizji trzech ptaków z niewielką przeszkodą, jaką była szklana wiata przystankowa. Po tych wypadkach zaczęłam zastanawiać się, dlaczego tak się dzieje i jak można ptakom pomóc, i tak powstała strona szklanepulapki.pl, a na niej ogólnopolski rejestr zdarzeń z ich udziałem.
Oprócz ochrony ważna jest edukacja, bo wiele osób nie zdaje sobie sprawy, jakie nowoczesne budownictwo może stwarzać zagrożenia. - Jeżeli jest do nas zgłaszany problem, informujemy zarządców lub właścicieli obiektów i szukamy dobrego rozwiązania. Bywa różnie, zdarza się tak, że ludzie po prostu nie wiedzą, że dana konstrukcja jest niebezpieczna. Nie wiedzą też, że kolizje ptaków z szybami są drugą, po utracie siedlisk, najczęstszą przyczyną spadku liczebności ptaków w skali globalnej – tłumaczy Ewa Zyśk-Gorczyńska. - Są to miliardy ptaków ginące każdego roku na całym świecie. Znajdując martwego ptaka przed budynkiem prędzej jesteśmy w stanie uwierzyć, że spadł z nieba niż że zginął w zderzeniu z nim. Właściciele, którym o problemie mówimy, na początku czasem stawiają opór, tłumacząc, że nie mają pieniędzy na zabezpieczanie budynków, ale zmieniają zdanie, kiedy uświadamiamy im, że naklejki to wcale nie musi być droga sprawa – tłumaczy pani Ewa.
W niektórych miejscach, na przykład na ekranach akustycznych, naklejane są wizerunki ptaków, a niektórzy sądzą, że zwierzęta boją się potencjalnego drapieżnika. Nic bardziej mylnego: - Takie naklejki w ogóle się nie sprawdzają, bo duża część powierzchni szyby pozostaje niezaklejona i ptaki będą dalej w nią uderzać. Najważniejsze jest zabezpieczenie całej powierzchni. Ptaki mają doskonały wzrok, najlepszy wśród kręgowców, widzą tyle, co my, a nawet więcej. Jeśli taki ekran byłby koloru mlecznego, z pewnością by w niego nie uderzyły – tłumaczy Ewa Zyśk-Gorczyńska. I dodaje: - Potrzebna jest edukacja, żeby ludzie byli świadomi, że jest problem. W kontakcie z różnymi instytucjami, z zarządcami, z właścicielami spotykamy się najczęściej ze zrozumieniem. Także w kontaktach z Regionalną Dyrekcją Ochrony Środowiska, organem, który z założenia ma w opiece chronione gatunki.
I to właśnie ta instytucja ma się zająć koszalińskim problemem. O tym, że ptaki giną w zderzeniu z budynkiem filharmonii, Katarzyna Lesner poinformowała RDOŚ. - Najpierw przez telefon, potem mailowo przekazałam taką informację. Pani, z którą rozmawiałam, była przerażona, jak zobaczyła  budynek naszej filharmonii.
W parku gniazduje wiele gatunków ptaków chronionych, to m.in. dzięcioł duży, drozdy, kosy, zimorodki, są też gołębie. - Mam nadzieję, że RDOŚ wystosuje odpowiednie pismo do zarządzającego filharmonią, żeby zabezpieczyć te szyby – mówi pani Katarzyna. - Dysponuję publikacją z Polskiego Towarzystwa Ochrony Ptaków, w której przedstawiono różne warianty zabezpieczeń szyb wielkopowierzchniowych, z radością przekażę ją dyrektorowi placówki. Czekam na wiadomość od niego, bardzo chętnie usiądę z nim do stołu i wypracujemy kompromis, żeby ptaki były ochronione, a filharmonia nie straciła na wyglądzie – mówi pani Katarzyna, która jest w kontakcie z założycielami rejestru szklanepulapki.pl.
Dyrektor obiektu Robert Wasilewski – jak poinformowała nas radna miejska Bogumiła Tiece - zwrócił się do niej o pomoc: - Rozmawiałam w tej sprawie z dyrektorem filharmonii, a nawet raz złożyłam interpelację na sesji Rady Miejskiej – mówi radna. - Ostatnio pod filharmonią leżał martwy myszołów - piękny ptak drapieżny objęty ścisłą ochroną gatunkową. Rozmawiałam już z ornitologiem z Poznania, który ma się kontaktować z filharmonią w celu rozwiązania problemu.


Joanna Wyrzykowska









Dodaj komentarz


Kod antysapmowy
Odśwież

Oglądasz teraz: Zderzenie z fałszywą przestrzenią