Miasto - Tygodnik Koszaliński

To będzie ewolucja

   Dariusz Pawlikowski       ::  Fot:   Mariusz Czajkowski

1 czerwca Dariusz Pawlikowski po 28 latach pracy dziennikarskiej w Radio Koszalin rozpoczął nowy etap w swoim życiu zawodowym. Wygrał konkurs i został nominowany na stanowisko dyrektora Koszalińskiej Biblioteki Publicznej.

Rozmawiamy z niezwykle zapracowanym szefem po dwóch tygodniach pracy wśród bibliotekarzy i książek.
Czy twoje życie zmieniło się od 1 czerwca 2018 roku?
Na pewno będzie bardziej regularne, dopasowane do godzin funkcjonowania instytucji, mimo, że dyrektor ma nienormowany czas pracy. Nie spodziewałem się jednak, że będę taki zapracowany od pierwszego dnia.

Przedtem miałem czas na swoje zainteresowania w różnych godzinach, teraz tylko po południu. Ale staram się tak ułożyć zajęcia, by nadal mieć możliwość czytania książek i prasy, słuchania muzyki, chodzenia na koncerty, oglądania filmów i w ogóle uczestniczenia w życiu kulturalnym Koszalina. Czyli robić to, co robiłem dotychczas. Wiem jednak, iż będę musiał częściej, niż to lubię nosić garnitur lub przynajmniej marynarkę. Powoli przyzwyczajam się, że mówi się do mnie „panie dyrektorze”, chociaż z bardzo wieloma pracownikami jestem po imieniu i to się nie zmieni.

Jak cię przyjęła załoga?
4 czerwca na zebraniu pracowników przedstawił mnie prezydent miasta, Piotr Jedliński. Kwiatów nie było, ale była duża życzliwość, uśmiechy, pewnie też ciekawość.

Dyrektorzy miejskich placówek kultury tworzą nieformalny klub. Czy już cię przyjęli do grona?
Gratulowali mi, za co jestem im wdzięczny, bo to dobry sygnał. A po za tym, ja i tak ich wszystkich znam, nie tylko z powodu poprzedniej pracy. Odwiedził mnie natomiast Lucjan Bąbolewski, dyrektor Książnicy Pomorskiej w Szczecinie, której podlegamy merytorycznie. Przywiózł list gratulacyjny i odbyliśmy bardzo ciepłą rozmowę.

A poprzedni dyrektor, Andrzej Ziemiński?
Znamy się od lat, ale bardzo mi było miło, gdy pogratulował. Zagląda tu często, wspiera, mogę zawsze na niego liczyć w potrzebie. Choć mi tego wprost nie powiedział, myślę, iż był usatysfakcjonowany tym, że to akurat ja wygrałem konkurs. W wywiadach przed odejściem na emeryturę mówił: „Następca powinien być lepszy ode mnie”. To jest teraz dla mnie wyzwanie.

Twoja pierwsza decyzja?
Kadrowa. Ale nikogo nie zwalniałem, tylko przyjmowałem do pracy – troje nowych bibliotekarzy po zakończonym stażu.

A pierwszy dyrektorski podpis?
Na wnioskach urlopowych, bo zbliżają się wakacje.

Bibliotekarstwo to wciąż bardzo sfeminizowany zawód. Nie obawiałeś się pracy wśród pań, bo w tej bibliotece też one są w przewadze?
I to znacznej. Akurat przyjęliśmy kierownika administracji, mężczyznę, to jest nas teraz dziesięciu na ponad 60 kobiet. Ja się zawsze dobrze czułem i czuję wśród pań, nie obawiam się zupełnie. Co ciekawe, choć biblioteki faktycznie są sfeminizowane, to mam wrażenie, że dyrektorami tych instytucji są bardzo często właśnie mężczyźni. W wolnej chwili sprawdzę, jak to faktycznie wygląda w liczbach.

Czy zdążyłeś już poznać wszystkie tajemnice instytucji i zakamarki gmachu głównego?
Jestem w trakcie poznawania tego gmachu i lokali dziesięciu filii w mieście. Ja te wnętrza znałem, ale z nieco innej strony. Teraz trzeba patrzeć inaczej – co tu cieknie, co trzeba wymienić, naprawić… Bo budynek sam nie działa.

Twój gabinet nieco się zmienił…
Interesuje mnie muzyka jazzowa i chciałbym wprowadzić tu trochę …jazzu. Dlatego zdjąłem obrazy, a powiesiłem kolorowe plakaty imprez, jakie się odbywały w bibliotece. To już początek promocji biblioteki, bo ogląda je każdy gość. Wkrótce wstawię też regał na książki, które są dla mnie naturalną scenografią miejsca, gdzie żyję i pracuję.

Co jeszcze zamierzasz w najbliższym czasie?
Chcę postawić na jeszcze większą promocję biblioteki i czytelnictwa. W Polsce czytelnictwo spada. Chcielibyśmy to zatrzymać, a marzymy o wzroście. To najważniejsze i nieustające zadanie. W bibliotece organizuje się mnóstwo imprez w ciągu roku, nie zamierzam tego zmieniać, ale raczej rozszerzać. Chciałbym szerzej promować nie tylko bibliotekę, ale jej pracowników, pomysłodawców i realizatorów tych działań. Ważne zadanie dla mnie to pozyskiwanie środków zewnętrznych. Dlatego przymierzam się do stworzenia specjalnego stanowiska do zajmowania się tylko tym zagadnieniem. Myślę o kilku zupełnie nowych rzeczach. Np. w związku z tym, że w kraju, a i w Koszalinie mieszka coraz więcej osób z Ukrainy - rozważam utworzenie działu literatury w tym języku. Zaczniemy jednak od rozpoznania potrzeb. Kilkoma drobiazgami chciałbym uczynić bibliotekę główną przyjaźniejszą dla rodziców i dzieci, z którymi przychodzą.

Jednak nie wszystko od ciebie zależy…
Bardzo liczę na modernizację parku wokół gmachu głównego. Jesteśmy zlokalizowani w środku dużego terenu zielonego. Jak tu będą szerokie, nareszcie dobrze oświetlone alejki i drogi dojścia – nasi czytelnicy nie będą się bać przychodzić do nas w długie, jesienno-zimowe wieczory, np. na spotkania autorskie. A choć teraz skupiamy się na najbliższych imprezach, czyli organizacji Bezpiecznych Wakacji oraz festiwalu Integracja Ty i Ja, to już planujemy jesienne spotkania. Przyjedzie do nas autorka głośnej biografii Krzysztofa Komedy – Magdalena Grzebałkowska. Ja chciałbym ponownie zaprosić Olgę Tokarczuk.

Po tych dwóch tygodniach możesz już ocenić, czy uda ci się zrealizować program, którym wygrałeś konkurs?
Sądzę, że tak. To program ewolucyjny, nie rewolucyjny. Znałem realia i finanse placówki, jej sposób pracy.

Byłeś związany z tym miejscem od lat, piastując funkcje dyrektora programowego Europejskiego Festiwalu Integracja Ty i Ja. Czy to się zmieni?
Dyrektorzy innych placówek kultury są zarazem dyrektorami sztandarowych koszalińskich festiwali organizowanych przez te instytucje. Tu jest podobnie i dlatego myślę, że mogę nadal pracować dla festiwalu. Nie prowadzę go, jestem tylko dyrektorem programowym. Dodam, że pracę tę wykonywałem w czasie wolnym od pracy, tak jest i teraz, gdy układam program filmowy festiwalu, który odbędzie się po raz piętnasty w dniach 4-8 września. Uważam, że to połączenie wychodzi na dobre wspomnianym imprezom, powinno wyjść i mnie. I z korzyścią dla biblioteki oraz samej imprezy. Będę mógł jeszcze lepiej wypromować bibliotekę.

Jakim ty sam jesteś czytelnikiem?
Czytam bardzo dużo prasy, książek. Czytam wszystko, co mi wpadnie w ręce. Bo mnie wszystko interesuje. Co do książek, zwykle czytam kilka jednocześnie. Bywa, że mam otwartych nawet siedem tomów. Ostatnie lektury to biografia Komedy i „Opowiadania bizarne” Olgi Tokarczuk. Praca tutaj da mi dostęp do każdej nowości, bo nasza biblioteka od lat bardzo szybko reaguje na nowe pozycje. Nie wiem jednak, czy będę je wypożyczał, ze względu na mój sposób czytania to może być kłopotliwe. Więc pewnie będę nadal kupował książki. Niedawno oddałem kilkaset książek na akcję organizowaną przez Stowarzyszenie Bibliotekarzy Polskich. Poszły do koszalińskich placówek leczniczych i opiekuńczych. Ale mam nadal …chyba z tysiąc tomów.

Z chwilą objęcia stanowiska dyrektora placówki kultury, jaką jest biblioteka przeszedłeś na drugą stronę mocy. Teraz nie ty będziesz zadawać pytania i opisywać, teraz będziesz „producentem” zdarzeń kulturalnych. I będziesz oceniany…
Zdaję sobie z tego sprawę. Ale nie obawiam się pytań dziennikarzy. Pracowałem w tym zawodzie tyle lat, że wiem, jak z niedawnymi kolegami po fachu rozmawiać. Wiem, co i jak mówić, rozumiem też doskonale, na czym polega dziennikarska dociekliwość i czemu może służyć.

Czy będzie ci czegoś brakować z poprzedniej pracy?
Tam poznawałem wielu ludzi, także tych znanych. I tutaj tak będzie. Nadal będę pracować w gronie ludzi oczytanych, inteligentnych, kreatywnych. Tacy są koszalińscy bibliotekarze, o czym wiedziałem, bo wielu znam od dawna.

Dana Jurszewicz





Dodaj komentarz


Kod antysapmowy
Odśwież

Oglądasz teraz: To będzie ewolucja