Miasto - Tygodnik Koszaliński

Kabareton w nowym miejscu

    Kabareton w nowym miejscu      ::  Fot:   Mariusz Czajkowski

Trudno sobie wyobrazić lato w Koszalinie bez Kabaretonu. Jego 24. edycja odbędzie się już 28 lipca, jednak po raz pierwszy nie zagości w amfiteatrze. Z powodu zamknięcia obiektu, publiczność będzie oklaskiwać kabareciarzy w Hali Widowiskowo-Sportowej.

O tej popularnej w całym kraju imprezie rozmawiamy z Leszkiem Malinowskim – współorganizatorem kabaretonu i współzałożycielem kabaretu Koń Polski.W tym roku Kabareton odbędzie się w Hali Widowiskowo-Sportowej. Czy w związku z tym będzie, jak co roku, transmisja telewizyjna?

 

- Bardzo się przestraszyłem, kiedy otrzymałem informację, że amfiteatr jest zamknięty i już się nie da z niego skorzystać. Telewizja Polsat, z którą współpracujemy, stwierdziła, że nie ma takiej możliwości, żeby transmitować na żywo imprezę z hali. Zrobiło się groźnie. Na szczęście przedstawiciele dyrekcji Polsatu przyjechali do Koszalina i zobaczyli, że to jednak piękna hala. Przypomina nawet amfiteatr. Udało się więc przekonać telewizję i będzie transmisja, jak co roku. Zatem w tym roku siedzimy pod dachem. Chociaż w amfiteatrze też jest dach. Co roku się śmieję, że w związku z tym, że obiekt jest zadaszony, to nigdy nie padał deszcz.

 


Co roku Kabareton ma swój motyw przewodni. Co to będzie w tym roku? Jaka będzie scenografia?
- Hasłem tegorocznego festiwalu jest Letnia Ambasada Humoru. Kiedy przedstawiałem propozycję dyrekcji Polsatu, zastanawiałem się, co by mogło być takie inspirujące dla wykonawców, kabareciarzy. I pomyślałem, że taką ciekawostką mogą być nasze stosunki międzynarodowe. Właściwie nie ma tygodnia, żeby jakieś tematy związane ze stosunkami międzynarodowymi naszego kraju nie były na palecie. Myślę, że dużo jest tam tematów dla kabaretu.

I wszystkie zaproszone kabarety będą odnosiły się do stosunków międzynarodowych?
- Z reguły kabarety starają się dostosować do tematu festiwalu. Ale też myślę, że jest drugi temat. W końcu ambasada może też być interpretowana jako ambasada amfiteatru. Tam właśnie będziemy na placówce. Mam nadzieję, że będzie miło. Poza tym myślę, że to jest wdzięczny temat. Tak jak w zeszłym roku mieliśmy bananową republikę, czyli egzotykę, tak i teraz też będzie egzotycznie, Będziemy w jakimś nieznanym kraju, gdzie znajduje się ambasada, do której przyjeżdżają ambasadorowie, czyli prowadzący Kabareton -Waldemar Sierański i moja skromna osoba.

Jakich artystów w tym roku zaprosiliście do Koszalina?
- Bardzo chciałem, żeby przyjechał Kabaret Młodych Panów. Uważam, że to jest kabaret, który jest ostatnio naprawdę w bardzo wysokiej formie. Jednak ten kabaret wypączkował i stworzył się „podkabaret”. Para Numer 2, czyli jeden z członków Kabaretu Młodych Panów i Ewa Błachnio. Oni tworzą swoje niezależne numery i pojawią się w Koszalinie. Chciałem, żeby się pojawił kabaret Jurki, który jest na fali. Poza tym będzie gwiazda muzyczna. W Koszalinie wystąpi Sławomir. Będzie też kilka młodych kabaretów. Więcej niż zwykle. Będzie zatem kabaret Polefka. Pojawi się także kabaret, który był już u nas. Wtedy błysnął, ale jego skład nie bardzo kontynuował swoją karierę. Są jednak bardzo dobrzy. Mam tu na myśli Kabaret z Konopi. Będą, oczywiście, nasi przyjaciele ze Śląska, czyli kabaret Rak. Będzie też młody, długi czas związany z Koszalinem, bardzo uzdolniony Szymon Łątkowski. Poza tym kabaret Smile i kabaret Chyba. To chyba wystarczy do tego, żeby zachęcić do przybycia do Hali Widowiskowo-Sportowej, aby zobaczyć ten festiwal.

Powiedział pan, że w tym roku jest sporo młodych kabaretów. Czy to znaczy, że mamy do czynienia w Polsce z młodą falą kabaretów? Czy jest w czym wybierać?
- Mnie się wydaje, że zawsze było w czym wybierać. Tylko coś takiego się w tym naszym kraju dzieje, że te przeglądy, które promują młode kabarety, rządzą się swoimi dziwnymi prawami i nie promują młodych grup, które mają szanse estradowe. Wygrywają jakieś dziwne, eksperymentujące zespoły, a są inne sprawne i przede wszystkim śmieszne młode kabarety, które przepadają w przeglądach, i trudno je potem zobaczyć. Ja chcę w tym roku to przełamać i pokazać trochę nowych kabaretów. Myślę, że na pewno one się obronią i udowodnią, że mają prawo na scenie występować. Wiadomo, że jest kilkanaście kabaretów, które mają jakąś twarz telewizyjną. I organizatorzy imprez zapraszają je. Tak jak w „Rejsie”, trudno, żeby podobała mi się piosenka, której nie znam. Przez to tym młodym kabaretom jest trudno. A taki kabaret Polefka tworzą zawodowi aktorzy, a nie przeszli przez eliminacje! Uważam, że to było krzywdzące dla nich. Postanowiłem zaprosić ich na własną rękę i chcę promować kabarety, które według mnie są bardzo dobre, a niekoniecznie doceniane.

Czyli nie zawsze ocena jury pokrywa się z tym, czego oczekuje publika?
-Tak, to jest właśnie ten problem. Te grupy jurorów to często chyba mają jakieś kompleksy, trzeba przede wszystkim słuchać publiczności. Jeżeli ta się śmieje, to znaczy, że to jest śmieszne. Od przekazywania treści są dziennikarze i media. My, oczywiście, wplatamy satyrę, przekazujemy pewne treści, ale to musi być przede wszystkim śmieszne.

- Czy tradycyjnie zobaczymy też gospodarzy, czyli kabaret Koń Polski?
- Oczywiście. Pamiętam, że przed dwoma laty postanowiłem nie pokazać skeczu z Marianem i Helą. Potem w taksówce kierowca mi powiedział: „Wie pan, ale świństwo zrobiliście, nie pokazaliście Mariana i Heli. Wszyscy na to czekali”. W tym roku obiecuję. Będzie nowy skecz z Marianem i Helą. Myślę, że jeszcze starszy numer i piosenkę też zaprezentujemy.

- W związku z tym, że miejsc w hali jest nieco mniej niż w amfiteatrze, trzeba się pospieszyć z zakupem biletów.
- Tak. To najwyższy czas, żeby zakupić wejściówki, bo niewiele zostało. Zapewniam, że kabareton będzie w tym roku najlepszy.

Rozmawiał Mateusz Prus

Dodaj komentarz


Kod antysapmowy
Odśwież

Oglądasz teraz: Kabareton w nowym miejscu