Miasto - Tygodnik Koszaliński

Lans a nie uczestnictwo

Rozbawił mnie ostatnio felieton Jana Kuriaty opublikowany w jednym z koszalińskich tygodników. Mimo że założenie tekstu było bardzo słuszne, to zawarte w nim tezy niestety nie mają wielkiego związku z rzeczywistością.

Kuriata pisze: „Sukces festiwalu to bowiem także zaangażowanie prezydenta Koszalina i miejskich rajców popierających sercem Integrację Ty i Ja. Trzeba przyznać, że na widowni można było spotkać radnych ze wszystkich klubów koszalińskiej Rady Miejskiej”.

Autor chwali więc radnych za to, że tak aktywnie wspierają koszalińską kulturę, uczestnicząc w niej osobiście. Niestety jest zupełnie inaczej. Radni pojawiają się w kulturze tylko tam, gdzie są flesze i towarzystwo. Rzeczywiście, podczas inauguracji wspaniałego festiwalu „Integracja Ty i Ja”, ważni „ratuszowi” goście pojawili się licznie. Natomiast w czasie wszystkich kolejnych dni, podczas których odbywały się seanse filmowe, warsztaty i spotkania z bohaterami festiwalu, nie zobaczyliśmy żadnego radnego. Tak samo jest z innymi imprezami w mieście. Młodzi i Film, Hanza Jazz Festiwal, m-teatr – elita pojawia się na inauguracji i na bankiecie zamknięcia. W samych festiwalach nie uczestniczą nigdy. Można więc wyciągnąć wnioski, że zależy im nie na kulturze a lansie. Są jednak miłe wyjątki. Kilka razy zupełnie anonimowo, bez żadnego lansu, na niszowych wydarzeniach kulturalnych widziałem zastępcę prezydenta Andrzeja Kierzka, który o dziwo prezydentem od kultury nie jest.
Zostawmy już jednak tych radnych, których zresztą niebawem będziemy wybierać na kolejną kadencję. Sam festiwal „Integracja Ty i Ja” przyniósł – jak co roku – masę wzruszeń i możliwość poznania niezwykłych ludzi. Przy nich nasze marudzenie na codzienność wydaje się śmieszne. Oni muszą zmagać się z o wiele większymi problemami i przeszkodami. Tak jak Robert Zarzecki, który mimo prawie całkowitej ślepoty, wychowuje wspaniałego 9-letniego Gabrysia. Chłopiec stał się prawdziwą gwiazdą festiwalu. Malec skradł serca wielu kobiet odwiedzających plac Polonii. Zresztą film o Robercie i Gabrysiu otrzymał wyróżnienie od jury. Panowie Zarzeccy, ale i inni bohaterowie Integracji, pomimo przeszkód nie pękają, szukają pasji i pozytywów swojej niepełnosprawności. Są niezwykli. Szkoda, że koszalińscy radni nie mogli ich poznać.
Mateusz Prus

Dodaj komentarz


Kod antysapmowy
Odśwież

Oglądasz teraz: Lans a nie uczestnictwo