Miasto - Tygodnik Koszaliński

Populizm

Wszystko można wytłumaczyć – nawet to, że fakt nie jest faktem, a to, co widzimy, nie jest tym, co widzimy. Polska staje się mistrzem świata w opacznym rozumieniu rzeczywistości.
Prawie bez echa przeszła informacja o bardzo zapracowanym, nowym (od dwóch miesięcy) Głównym Inspektorze Pracy. Nazwę tę powinno się pisać największymi z możliwych literami, ponieważ okazuje się, że szef Państwowej Inspekcji Pracy jest człowiekiem wielkim i bardzo zasłużonym.

Oprócz zasług należy zaznaczyć, że jest człowiekiem skromnym i raczej nie zwraca uwagi na drobiazgi, do tego stopnia, że kiedy otrzymuje za dwa miesiące pracy ponad 20 tysięcy nagrody mówi, że nie on sam sobie przyznał te marne tysiące, ale przyznało je kolegium PIP. Nie dodaje skromnie, że w skład kolegium wchodzi właśnie on i jego podwładni: zastępcy, dyrektor gabinetu i główna księgowa.
Wyobraźmy sobie, jak mogły przebiegać obrady tegoż kolegium, kiedy przyznawano nagrodę jego członkowi najważniejszemu. Główna księgowa: – Uważam, że pan główny inspektor jest najlepszym inspektorem na świecie. Zastępca głównego inspektora: – Dołączam się do opinii pani Krysi, księgowej. Dyrektor gabinetu: – Pan główny inspektor jest najlepszym głównym inspektorem. Główny inspektor: – Zgadzam się z opiniami kolegium.
Pani Krysia,główna księgowa, proponuje nagrodę w wysokości 30 tys. zł, łatwiej liczyć – po 15 tys. za miesiąc. Główny inspektor protestuje ze znaną wszystkim skromnością: wystarczy 20 tys. 800 zł, też łatwo się liczy. Wniosek przegłosowano jednogłośnie.
Pieniądze na działalność PIP pochodzą oczywiście z budżetu państwa. W 2016 r. inspekcja „wydała” 301 mln zł, a jej dochody wyniosły 1,6 mln zł (głównie z nakładanych na niesolidnych pracodawców mandatów). W 2017 r. budżet zapłacił na działalność PIP już prawie 324 mln, a na 2018 rok zaplanowano prawie 348 mln. Główny inspektor może więc sobie przyznawać nagrody w wysokości, jaka go satysfakcjonuje. Przecież płaci budżet, czyli nikt! Do nagrody doda nowy służbowy samochód, zaplanował na kupno kilku limuzyn prawie milion złotych. Przykład szefa PIP pokazuje, że przyzwoitość to cecha, która nie ima się niektórych, żywionych przez nas, ważniaków. Potrafią wszystko wytłumaczyć. Mało kto wierzy w te tłumaczenia, ale co tam, pieniądze na konto wpłynęły.
Wpływają też na konta emerytów. Waloryzacja najniższej emerytury w 2018 roku to 24 złote 12 groszy. Nagroda za dwa miesiące pracy głównego inspektora pokryłaby miesięczną rewaloryzację ponad 1.150 emerytur. Takie są fakty, ale można je uznać za populizm. Przypuszczam, że Główny Inspektor czuje się z tym dobrze.
Andrzej Rudnik

Dodaj komentarz


Kod antysapmowy
Odśwież

Oglądasz teraz: Populizm