Miasto - Tygodnik Koszaliński

Znikające 300 tysięcy

Z kasy zapomogowo-pożyczkowej Sądu Okręgowego w Koszalinie zniknęło co najmniej 285 tys. zł. Zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa przywłaszczenia i fałszowania dokumentacji trafiło do prokuratury.

Zastępca głównej księgowej sądu została zwolniona dyscyplinarnie.Zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa podpisane przez dyrektor Sądu Okręgowego w Koszalinie trafiło do Prokuratury Okręgowej. Jak poinformował PAP  rzecznik prokuratury Ryszard Gąsiorowski, z zawiadomienia wynika, że z kasy zapomogowo-pożyczkowej sądu zniknęło co najmniej 285 tys. zł.

Taka kwota została ustalona w wyniku kontroli przeprowadzonej przez prezesa i dyrektor sądu.Gąsiorowski dodał, że w zawiadomieniu, do którego dołączono wielostronicowy protokół pokontrolny, wskazuje się na możliwość popełnienia przestępstwa polegającego na przywłaszczeniu powierzonych pieniędzy, a także fałszowaniu dokumentacji. - W toku kontroli dyrektor i powołana komisja nabrali wątpliwości, czy dokumentacja księgowa tej kasy jest w całości rzetelna. Wskazują tu na możliwość przekroczenia przepisów ustawy o księgowości – powiedział rzecznik prokuratury.
Jak poinformował PAP rzecznik Sądu Okręgowego Sławomir Przykucki kasą zapomogowo-pożyczkową zajmowała się zastępczyni głównej księgowej, pracownica z ponad 20-letnim stażem. W sierpniu, gdy ujawniono brak pieniędzy, została dyscyplinarnie zwolniona.
Ponieważ w tej sprawie pokrzywdzonymi są pracownicy i sędziowie Sądu Okręgowego w Koszalinie prokuratura wystąpiła do Prokuratury Regionalnej z wnioskiem o przekazanie postępowania jednostce spoza Koszalina. - Czekamy na rozstrzygnięcie – powiedział Gąsiorowski.
W sprawie nikt nie usłyszał zarzutów. Kwalifikacja prawna nie została jeszcze ustalona. Jak poinformował rzecznik Prokuratury Okręgowej, czynności procesowe będą polegały na prześledzeniu wpłat do kasy, ich wysokości, okresu. - Potem badana będzie kwestia wypływu pieniędzy - ile udzielono pożyczek, jaka była ich zwrotność, by ustalić w którym momencie rozpoczął się brak kasowy.
Rzecznik Sądu Okręgowego zaznaczył, że w przypadku kasy zapomogowo-pożyczkowej „zakład pracy nawet nie ma możliwości kontrolnych. Powinni ją (osobę odpowiadającą za księgowość - PAP) kontrolować pracownicy należący do kasy, powinien być zarząd, który powinien zlecać kontrole. (…) Nikt specjalnie o to nie dbał. Kontrole przez wiele lat nie były zlecane – powiedział Przykucki.
Sprawa wydała się w sierpniu 2018 r., bo członkowie kasy coraz dłużej czekali na uzyskanie pożyczki, a ci, którzy chcieli wycofać wkłady, dowiadywali się, że nie ma w kasie pieniędzy. Ze wstępnych ustaleń pokontrolnych wynika, że proceder trwał jednak co najmniej kilka lat, a pokrzywdzonych jest co najmniej kilkadziesiąt osób – pracowników i sędziów, którzy wpłacali składki, by móc korzystać z nieoprocentowanych pożyczek. (PAP)

Dodaj komentarz


Kod antysapmowy
Odśwież

Oglądasz teraz: Znikające 300 tysięcy