Miasto - Tygodnik Koszaliński

Rysa na paczce

Grudzień, sześć lat temu. W jednym z budynków przy ulicy Zwycięstwa od rana nie zamykają się drzwi. Dziesiątki ludzi wchodzą i wychodzą z pomieszczeń, które w dużej części zajęte są przez wielkie kartony i małe pudełka.

W powietrzu czuć ekscytację i niecierpliwe oczekiwanie na coś niezwykłego. Wchodzę niepewnie, ale uczucie onieśmielenia mija w mgnieniu oka. Wokół mnie pojawiają się młodzi ludzie i uśmiechają się przyjaźnie. Momentalnie daję się wciągnąć w pakowanie, układanie i noszenie kartonów do czekających samochodów.

Panowie próbują podnieść pralkę, a panie paczki z produktami spożywczymi. Czasu jest niewiele, bo pakunki muszą tego dnia trafić do rodzin i osób samotnych, które potrzebują pomocy. Pierwsza wizyta – matka samotnie wychowująca dwoje dzieci, w tym jedno niepełnosprawne. Małe, skromnie urządzone mieszkanie. Sprzętów i mebli niewiele. Pani nie patrzy nam w oczy. Dzieci ciekawie spoglądają na kolejne pudełka, które wnosimy do ich domu. W końcu zachęcone nieśmiało podchodzą do paczek i rozwiązują kokardy. Naszym oczom ukazują się konserwy, mąka, olej, słoiki z dżemem, cukier, kawa, herbata i słodycze. Widok produktów, które są codziennością dla większości z nas, sprawia że w oczach kobiety pojawiają się łzy i nie przestają spływać po policzkach do momentu otwarcia ostatniego kartonu. Wzruszenie udziela się wszystkim. Pora jednak na kolejną wizytę. Prezenty wnosimy na trzecie piętro. Otwiera nam pani w średnim wieku. Samotna mama trzech córek. Do Koszalina przyjechała z południa Polski. Uciekła przed toksyczną relacją z uzależnionym od alkoholu i agresywnym mężem. Jej dumą są dzieci. Wyciąga z szuflad świadectwa z czerwonym paskiem, przynosi puchary zdobyte w zawodach sportowych i piękne rękodzieło. Ją również wzruszają kartony wypełnione produktami spożywczymi, kosmetykami i ubraniami. Dziewczynki zachwycają się bluzami z kapturem i przyborami szkolnymi. Innych prezentów świątecznych raczej nie dostaną, ale widać, że to nie dobra materialne są dla nich najważniejsze.
Tego dnia odwiedzamy jeszcze dziadków, którzy są rodziną zastępczą dla swoich kilkuletnich wnuków, których matka zmarła na raka. Każda wizyta to ocierane ukradkiem łzy, wzruszenie, które wiąże język w supeł i uczucie wdzięczności, że to nie przede mną życie stawia te przeszkody. Dziś nad Szlachetną Paczką zebrały się czarne chmury. Pod adresem księdza Jacka Stryczka, który kieruje stowarzyszeniem „Wiosna” padły między innymi zarzuty o mobbing. Sprawy bagatelizować nie można, ale mam ogromną nadzieję, że Szlachetna Paczka nawet pod innym kierownictwem przetrwa tę zawieruchę, bo pomoc, jaką oferuje, jest bezcenna.
Aleksandra Barcikowska

Dodaj komentarz


Kod antysapmowy
Odśwież

Oglądasz teraz: Rysa na paczce