Miasto - Tygodnik Koszaliński

Książka w słuchawkach

Coraz bardziej wygląda na to, że tradycyjna książka papierowa staje się przeżytkiem, choć czytanie na szczęście nie.

Księgarnie wciąż są pełne tomów złożonych z zszytych lub sklejonych cienkich arkusików zamkniętych sztywniejszą okładką, ale obok panoszą się regały ni to płyt, ni gier... To audiobooki, czyli książki mówione. Nie jest to wymysł ostatnich, cyfrowych lat. Książki nagrywano od wielu lat na płyty gramofonowe, potem na kasety magnetofonowe. Robiono to dla osób niedowidzących i niewidzących, by mogły mieć dostęp do literatury, głównie pięknej.

Oczywiście, są także książki zapisane pismem Braille'a, ale nie każdy potrafi je czytać, no i jest to trochę żmudne. Teraz, w epoce powszechnej cyfryzacji zapisuje się je w formacie MP3. Zainteresowanie taką formą książki jest, co widać choćby w ofercie księgarskiej, kiedy każdy niemal tytuł wychodzi w różnych formatach -  tradycyjny w oprawie miękkiej lub twardej oraz e-book i audiobook. Do e-booka wystarczy odpowiednio oprogramowany komputer, tablet, telefon komórkowy lub czytnik, a do audiobooka - słuchawki. Cena jest podobna do papierowej, ale taka cyfrowa lub mówiona „książka” nie zajmuje miejsca na regałach domowych. Brak miejsca na kolejny tom, to często problem warunkujący zakup kolejnej nowości.
Jest jedno ale, na co wyznawcy audiobooków nie zwracają szczególnej uwagi. Tradycyjną książkę czytamy sami, w swoim tempie i uruchamiając własną wyobraźnię dla nadania realizmu literackiemu opisowi sytuacji, postaci, nawet dialogów. W tej mówionej musimy podążać za lektorem. Książki nagrywają na ogół aktorzy dodając do tekstu swój głos, swoją artykulację i – nie da się ukryć – swoje emocje. Na licznych forach czytelniczych coraz częściej w recenzji „przeczytanej” książki pojawia się także opinia na temat owego lektora – pozytywna, czyli „słuchało się dobrze” lub „ale nudził”. Do oceny utworu literackiego dodaje się ocenę lektora, jako elementu tegoż utworu. Z drugiej jednak strony wracamy do najdawniejszych czasów, kiedy w ciemne, zimowe wieczory urządzano głośne czytanie książek dla domowników. Małe dzieci też nadal poznają najpierw książkę czytaną przez rodzica na dobranoc. Na rynku jest wciąż seria wydawnicza - „Poczytaj mi, mamo”. Jestem jednak jakoś przekonana, że powieść przeczytana i powieść „przesłuchana” to jednak dwa nieco inne utwory. No, i gdzie te wspomagające wyobraźnię ilustracje...
Dana Jurszewicz

Dodaj komentarz


Kod antysapmowy
Odśwież

Oglądasz teraz: Książka w słuchawkach