Miasto - Tygodnik Koszaliński

Nie trzeba było mieszkać w polu

Przedłuża się nie tylko remont przejścia podziemnego obok dworca PKP, ale też budowa ulicy Żytniej na osiedlu Raduszka. Remont prowadzi firma Infrabud. W połowie grudnia zniecierpliwieni mieszkańcy Żytniej kontaktowali się z Urzędem Miejskim w sprawie problemów z inwestycją, na którą czekają od lat. Usłyszeli, że zamiast w tym roku, zakończy się ona niemal w połowie 2019 roku.
Urzędnicy tłumaczą, że dłuższy remont to skutek komplikacji, które się co chwilę pojawiają: a to rura z gazem na wierzchu ulicy, a to ciężarówki firmy budującej nowe bloki. Mieszkańcy jednak nie słuchają tych wyjaśnień.

– Na budowie przez ostatni miesiąc pracowało może z trzech pracowników – uważa nasz Czytelnik, pan Marcin, który napisał e-mail z prośbą o interwencję w tej sprawie.
– Objazd, który miał być utrzymywany przez firmę, wykonującą remont ulicy Żytniej, jest w stanie opłakanym. W podobnym czasie, co remont ulicy Żytniej, zaczęto robić drogę Niekłonice-Konikowo, która ma 3 km długości, a nie, jak ulica Żytnia, 400 m. I tam remont został ukończony, a tu oczywiście prace są dopiero w połowie. Urząd Miejski, po podpisaniu umowy na wykonanie na 6 miesięcy, bez problemu i bez żadnych kar przedłużył remont o kolejne 6 miesięcy (potem o kolejne 6 miesięcy?). To w jaki sposób ta umowa jest zawarta, że sobie można bez końca remont prowadzić?
Mieszkańcy kontaktowali się z Urzędem Miejskim, jak i z firmą Infrabud. W odpowiedzi usłyszeli, że „nie trzeba było sobie kupować mieszkania w polu”.
– To, jak urzędnicy traktują mieszkańców, to jest skandal – oburza się pan Marcin i mówi: – To samo przechodziliśmy podczas remontu ulicy Połczyńskiej. Wtedy też urzędnicy nas ignorowali. Pomógł dopiero protest. W tym wypadku chyba to samo dopiero zadziała, bo ile można znosić takie warunki objazdu?
I dodaje: – Prosiłbym o interwencję do pana Piotra Jedlińskiego. Przed wyborami obiecywał, że wraz ze swymi urzędnikami zrobi nam drogę. A teraz, gdy już go mieszkańcy wybrali, to robi sobie tyle, ile chce.
Piotr Jedliński, zapytany o remont ulicy Żytniej, przypomina o jego kosztach, które są przecież niemałe, bo budowa pochłonie ponad 3,5 mln zł i będzie to najdroższa ulica w mieście.
– Prace trwają cały czas, na pewno w tym roku mieszkańcy doczekają się fragmentu chodnika – zapewnia prezydent Koszalina. – A pewnych problemów na placu budowy nie da się przewidzieć. Jeśli na budowę wjeżdża koparka i zahacza o gazociąg, który leży nie w tym miejscu i nie na tej głębokości, na której powinien, i na linii kanalizacji deszczowej, to w przypadku pęknięcia może zamienić ją w samolot. Takie sytuacje się zdarzają i nie tylko na ulicy Żytniej. Podobnie było na ulicy Wojska Polskiego. A jeśli mieszkańcy mają pomysły, by wózkiem dziecięcym wjechać pod koparkę, to gratuluję. Trzeba pamiętać, że tam jest plac budowy. I jeśli komuś przeszkadzają utrudnienia, to nie powinien domagać się prowadzenia takich prac. Nie będzie budowy drogi, nie będzie koparek. Zostaną betonowe płyty.
(ejm)

Dodaj komentarz


Kod antysapmowy
Odśwież

Oglądasz teraz: Nie trzeba było mieszkać w polu