Miasto - Tygodnik Koszaliński

PCK ma sto lat

 Wspólne świętowanie :: Fot: Magda Pater

Jak najlepiej uczcić stulecie swojej działalności? Sposobów jest wiele, a jednym z nich jest… oddanie krwi. Nic w tym dziwnego, bo Polski Czerwony Krzyż od ponad pół wieku promuje honorowe krwiodawstwo.

To właśnie krew, rozlewana na frontach I i II wojny światowej, sprawiła, że członkowie Czerwonego Krzyża ratowali innych, bez względu na przynależność narodową czy polityczną. Pomoc, którą niósł powstały w Szwajcarii w 1880 r. Międzynarodowy Komitet Czerwonego Krzyża, szybko dotarła na tereny znajdującej się pod zaborami Polski. Podczas I wojny światowej działała w Krakowie Dworcowa Stacja Opatrunkowa, która w pierwszym okresie działań wojennych była centralnym punktem pomocy medycznej w Krakowie.

Gdy Polska odzyskała niepodległość, okazało się, że nowa humanitarna organizacja wciąż jest potrzebna, np. do poszukiwania rodzin, prowadzenia szkoleń pomocy medycznej, udzielania pomocy socjalnej. Tak powstał Polski Czerwony Krzyż, będący wtedy częścią państwowej służby zdrowia. Jego pracownicy i wolontariusze odegrali bardzo ważną role podczas okupacji niemieckiej. Pomagali rannym, więźniom niemieckich obozów koncentracyjnych, jeńcom wojennym. Prowadzili ośrodki zdrowia, poszukiwali osób zaginionych, przesyłali paczki żywnościowe różnym organizacjom. Po zakończeniu II wojny światowej PCK prowadził dalej poszukiwania rozdzielonych przez nią rodzin, ale zajął się też ekshumacjami tych, którzy zginęli na różnych frontach, w obozach. Nie zaprzestał przekazywania pomocy żywnościowej i medycznej, którą Polska otrzymywała z innych krajów.

W Koszalinie członkowie PCK zaczął działalność tuż po zakończeniu II wojny światowej. - Wtedy na ulicy Dworcowej, mającej wówczas nazwę Wjazdowej, mieściła się siedziba naszej organizacji – przypomina Marcin Maślanka, kierownik Rejonowego Oddziału PCK. –To nasi wolontariusze witali przybywających do Koszalina osadników, dawali im żywność, ubrania. Byli pierwszymi osobami, z którymi mieli kontakt polscy mieszkańcy Koszalina, którzy przyjechali tu często z bardzo odległych stron, na przykład ze wschodnich Kresów RP. PCK prowadził jadłodajnię dla przybyszów. Nie odmówił pomocy także pozostałym w mieście Niemcom, którzy byli pozbawieni jakiejkolwiek pomocy ze strony swojego państwa.– Polacy, skupieni w PCK, nie dzielili ludzi według narodowości, ale pomagali wszystkim, którzy tego potrzebowali – zaznacza Marcin Maślanka.

Trudno sobie wyobrazić, ile wysiłków i zabiegów kosztowało zdobycie żywności w mieście zniszczonym przez Armię Czerwoną. Organizatorem struktur PCK w Koszalinie był kpt. Stanisław Fliszewski, przedwojenny oficer Wojska Polskiego, twórca żandarmerii w Wielkopolsce, uczestnik bitwy nad Bzurą z 1939 r. Niestety, władze państwowe nie doceniły jego działalności humanitarnej. Funkcjonariusze Urzędu Bezpieczeństwa skazali go na wieloletnie więzienia, z powodu tego, przed wojną służył w Wojsku Polskim.

– PCK stanowiło cel indoktrynacji komunistycznej, dlatego wiele osób opuściło tę organizację – dodaje Marcin Maślanka. – Ale niektóre zostały, na przykład Tadeusz Przegaliński, żołnierz armii generała Władysława Andersa, uczestnik bitwy pod Monte Cassino. Do PCK należał jeszcze przed wojną, dlatego w czasie bitwy pod Monte Cassino udzielał pomocy rannym jako sanitariusz. Obchody stulecia PCK uczciło pokazem udzielania pierwszej pomocy i umożliwieniem oddania krwi w specjalnym krwiobusie. Nie zabrakło wykładów o bogatej działalności organizacji.

Ewa Marczak

Dodaj komentarz


Kod antysapmowy
Odśwież

Oglądasz teraz: PCK ma sto lat