Miasto - Tygodnik Koszaliński

Święto niepodległości dla chrześcijan

 Biskup Edward Dajczak :: Fot: Marcin Torbiński

– Jezus tuż przed swoją męką łamie wszelkie dotychczasowe kanony zachowań i postaw, bo obdarowuje miłością najbliższe mu osoby, umacnia je i pokazuje im drogę – zaznacza bp Edward Dajczak, ordynariusz diecezji koszalińsko-kołobrzeskiej. – A sam krzyż ma dwa wymiary: okrucieństwa, cierpienia i oddanie życia z miłości tak wielkiej, że aż trudnej do wyobrażenia.

Jednak śmierć to nie wszystko, bo po niej jest zmartwychwstanie. To wydarzenie kompletnie nieprzewidywalne, zaskakujące. Świadczy o tym fakt, że Jezusa po zmartwychwstaniu nie poznają nawet jego apostołowie. On ukazuje się najpierw Marii Magdalenie, ale kobieta, rozmawiając z Nim, nie rozpoznaje Go do chwili, w której Jezus nie zwróci się do niej po imieniu.

 

– Zmartwychwstanie jest wydarzeniem nie tylko religijnym i społecznym, ale i bardzo osobistym, co jest ważne szczególnie w naszym zróżnicowanym społeczeństwie, pełnym różnorodności przeżyć – dodaje duchowny. – Pośród tych, którzy mijają Jezusa dzisiaj, także są ci, którzy Go nie rozpoznają, a także ci, którzy Go poznają, bo mają z Nim osobistą relację. Ktoś kiedyś pięknie napisał, że Wielkanoc jest dla wszystkich uczniów Jezusa świętem niepodległości, wolności. To święto uwalnia nas od wszystkiego, co jest dla nas brzemieniem, ciężarem. Doświadczyłem prawdy tego stwierdzenia podczas wielkopostnych czuwań z młodzieżą w różnych miastach diecezji. Dostałem maila od jednej z uczestniczek takiego zdarzenia. Ta młoda kobieta już pracuje i w tej pracy została niesłusznie pomówiona, a całą sprawę upubliczniono. Bardzo ją to zabolało. Podczas modlitwy na czuwaniu poczuła się uwolniona od tego ciężaru.

Bp Edward Dajczak zauważa, że niektórzy młodzi ludzie głębiej przeżywają sens świąt Zmartwychwstania niż wielu dorosłych. Przygotowania do świąt zostały zdominowane przez komercję, reklamy produktów, które powinny pojawić się na wielkanocnym stole. Tymczasem młodzi chcą wiedzieć, po co to wszystko, jaki jest sens cierpienia, śmierci, co jest dalej.

Baranek Boży w koszyku
Obchody Wielkiej Nocy zaczynają się od liturgii Wielkiego Czwartku, pamiątki ustanowienia sakramentów kapłaństwa oraz Eucharystii. W Wielki Piątek chrześcijanie wspominają mękę i śmierć Jezusa na krzyżu za grzechy wszystkich ludzi. Tego dnia w kościołach nie sprawuje się Mszy świętej, a specjalną liturgię, której częścią jest oddanie czci krzyżowi przez jego ucałowanie. Do późnych godzin trwa adoracja grobu Pańskiego. Podczas nabożeństw nie biją dzwony i dzwonki. Cisza trwa także w Wielką Sobotę, kiedy wierni w ciągu dnia przynoszą do poświęcenia pokarmy. Każdy z produktów ma swoją symbolikę, np. baranek (z masła, cukru lub z ciasta) oznacza Jezusa, Baranka Bożego, wydanego jako ofiara za grzeszników, jajko – nowe życie, zmartwychwstanie, odrodzenie, chleb – symbol Jezusa, który swoje ciało dał jako pokarm, mięso, wędliny – oznaczają też Baranka Bożego, sól – oczyszczenie, prostotę życia, chrzan – gorycz cierpienia, męki Jezusa.

– Wielu z nas nie zna już tej symboliki, bo przychodzi poświecić pokarmy dla tradycji, a nie z powodu wiary – zaznacza bp Edward Dajczak. – Dla nich święta koncentrują się wokół stołu, jedzenia. To wspólne bycie razem, wspólne jedzenie jest też bardzo ważne, nie lekceważę znaczenia takiego świętowania. Obecnie bywa tak, że nie potrafimy ze sobą rozmawiać, nie potrafimy się wsłuchać w siebie nawzajem. A to jest nam bardzo potrzebne: rozmawianie o tym, co w nas piękne, ale i o tym, co nas boli. Na pewno inaczej wyglądają takie rodzinne spotkania, gdy członkowie rodziny są przebudzeni prawdą zmartwychwstania.

Oczekiwanie w ciszy
Dla wielu chrześcijan problemem jest przeżywanie Wielkiej Soboty już po poświęceniu pokarmów, bo nie wiedzą, co dalej robić.  – To jest dzień, w którym przeżywamy tajemnicę nieobecności Jezusa, trwania w ciszy, w oczekiwaniu na Jego zmartwychwstanie – zaznacza duchowny. – Warto pobyć w tej ciszy, przy Grobie Pańskim.

Tego dnia wieczorem zaczyna się liturgia wielkosobotnia, w niektórych kościołach połączona jest ona z mszą rezurekcyjną. Dzwony, oznajmiające zmartwychwstanie Jezusa, rozbrzmiewają w środku nocy. – Czerpiemy z krzyża, ale nie jesteśmy do niego przybijani – podkreśla bp koszalińsko-kołobrzeski. – Robimy znak krzyża na początku każdej modlitwy, każdej liturgii. Często robimy to niedbale, bez refleksji. Trzeba się wczuć w to, co rzeczywiście Jezus dla nas zrobił. Jednak samo święto Wielkiej Nocy jest świętem radosnym. Chrześcijanin powinien świętować radośnie, ale pamiętając, że nie byłoby tej radości bez krzyża. Nie można tego rozdzielać. Chrześcijanie powinni swoja postawą pokazywać, jak należy świętować zmartwychwstanie Pana Jezusa, zaczynając od Triduum Paschalnego. Ludzie potrzebują przejrzystości wiary, przeżywanej prze uczniów Chrystusa, potrzebują postawy, ale i słowa, wyjaśnienia, dlaczego coś w te świąteczne dni robimy albo dlaczego czegoś nie robimy.

Ewa Marczak

 

Dodaj komentarz


Kod antysapmowy
Odśwież

Oglądasz teraz: Święto niepodległości dla chrześcijan