Miasto - Tygodnik Koszaliński

Budynek wołający o pomoc

 Zapomniany budynek przy pl. Wolności :: Fot: Magda Pater

Kolejny zapomniany obiekt, który jest wątpliwa ozdobą centrum Koszalina, to rozłożysty budynek przy placu Wolności 4, nieopodal Poczty Głównej. Nasi czytelnicy zwracają uwagę, że stoi nieużytkowany od kilku, może nawet kilkunastu lat. I popada w ruinę.

Obiekt jest nakryty spadzistym, wysokim dachem, chyba blaszanym. Podczas ostatniego remontu przed wielu laty ściany zewnętrzne pomalowano na biało, a dach i ozdobne obramowania okien na zielono. Było pięknie. Dziś biel poszarzała, zielona farba się łuszczy, a cementowe ozdoby okien i parapety zewnętrzne odpadają całymi fragmentami, do gołych, czerwonych cegieł, na których widać ciągnącą od dołu wilgoć. Jak wygląda stolarka – nie wiadomo – wszystkie okna są zabite płytami paździerzowymi. Szary kolor płyt wskazuje na spory upływ czasu. Od wschodu budynek jest otoczony ogrodzeniem. To częściowo mur z resztkami zabezpieczeń w postaci tłuczonych butelek na krawędzi, a częściowo nadpalona miejscami płyta pleksi. Wejście zamyka metalowa, ładna brama. Budynek od tej strony to także zabite płytami lub nawet zamurowane okna. Obiekt chronią dwie tabliczki z napisem „Teren prywatny. Wstęp wzbroniony”.
Posesja nie jest zaliczana do zabytków. Nic nie wiadomo o czasie jego powstani ani pierwotnym przeznaczeniu. Może ktoś z czytelników mógłby opowiedzieć o wcześniejszych losach tego miejsca. Wygląda jak duża, rodzinna willa, na co wskazuje oszklona weranda od strony zachodniej. Jest ozdobiona metalową kratą z ciekawymi, kwiatowymi detalami. Tu też jest główne wejście. Na schodkach – kolekcja butelek po alkoholu. Widać, że amatorzy pikników na świeżym powietrzu lubią to zaciszne wieczorami miejsce. Zaś na szybach werandy pozostały ślady ostatniego użytkownika. Z napisów wynika, że handlowano tu telefonami, telefaksami, centralkami i stosownym osprzętem lub je naprawiano. Do wnętrza można zajrzeć jest tylko z tego miejsca. Jakie jest? Zniszczone, zużyte, zdewastowane z dziurami w ścianach i suficie. Mieściło się tu też biuro nieruchomości, po którym został napis na lampie przy drzwiach wejściowych.

Najciekawsza jest strona północna, widoczna od ul. Zwycięstwa. Połać, którą tworzy ślepa ściana i mur, ozdabia od dwóch lat mural koszalińskiego malarza Cukina. To napis „Help” utworzony z obciętych i przyciętych drzew. - Ta ściana mnie kusiła – mówi artysta. - Ówczesny właściciel mi pozwolił namalować, co chcę. Mural miał być większy, ale teraz, wobec zmiany właściciela obiektu, muszę z nim nawiązać kontakt.

Temat muralu niewątpliwie nawiązuje do praktyki przycinania i okaleczania drzew, które za wysoko urosły, ale woła też do przechodniów o ratunek dla budynku. Udało nam się ustalić, że obiekt istotnie od kilku lat był w posiadaniu koszalinianina, który starał się go sprzedać. I w ostatnim czasie ta sprzedaż się dokonała. Niestety, mimo nawiązania wstępnego kontaktu nie udało się z nim więcej porozmawiać. Wiemy tylko, że obecny właściciel przebywa za granicą. Ale skoro kupił budynek – można mieć nadzieję, że ma pomysł na jego wykorzystanie. I może wkrótce obiekt przestanie straszyć ślepymi oknami, odpadającym od samej góry płatami tynku, które zalegają chodnik.

Dana Jurszewicz

Dodaj komentarz


Kod antysapmowy
Odśwież

Oglądasz teraz: Budynek wołający o pomoc