Miasto - Tygodnik Koszaliński

Dla bibliofilów zawodowych i amatorów

 Dla miłośników książek :: Fot: Magda Pater

Od 1995 roku 23 kwietnia obchodzimy Międzynarodowy Dzień Książki i Praw Autorskich. Tego dnia swoje święto mają nie tylko księgarze i wydawcy, ale także pisarze i czytelnicy.

W średniowieczu przepisywaniem starożytnych dzieł i tworzeniem nowych zajmowali się zakonnicy, bo tylko oni mieli odpowiednie wykształcenie i przygotowanie. Każdy egzemplarz powstawał latami, ręcznie pisany i zdobiony, był więc niepowtarzalny. Wolumen był nie tylko duży i ciężki, ale i bardzo cenny. Bywało, że za jedną księgę można było nabyć przynajmniej jedną wieś. W dodatku umiejętności czytania i pisania uchodziły za niemal magiczne. Obecnie nabywa je każde dziecko, ale niestety, nie każde z nich korzysta.

Dotyczy to też wielu dorosłych. Ekskluzywność książce od 30 lat przywraca wydawnictwo z Koszalina, Kurtiak i Ley. Na obrzeżach miasta, przy ul. Szczecińskiej, powstają niezwykłe kolekcje książek w skórzanych oprawach. Wśród dzieł, wykonanych w wydawnictwie jest też m.in zwój papirusowy czy książka w kształcie koła, pachnąca jaśminem, oprawiona w jedwab. Te jedyne w swoim rodzaju trafiają nie tylko do kolekcjonerów w Polsce i zagranicą. Są one często podarowywane najważniejszym gościom naszego państwa, takim jak przywódcy innych krajów. Książki tworzone w Koszalinie można kupić w Szczecinie i Warszawie, gdzie wydawnictwo ma swoją galerię. Za swoją działalność Urszula Kurtiak i Edward Ley, właściciele wydawnictwa, otrzymali wiele nagród zarówno państwowych, jak i branżowych. Do najważniejszych należą: Złote Krzyże Zasługi 2015, Gloria Artis 2015, Medal Europejski 2015, Medal Polskiego Towarzystwa Wydawców Książek, Gifts Of The Year 2010 i 2011 w kategorii Product de Luxe.
W połowie kwietnia po raz pierwszy w historii Baltic Business Forum zostały wręczone nagrody: Promotor Polskiej Gospodarki i Promotor Polski. Przyznaje je Fundacja Polskiego Godła Promocyjnego „Teraz Polska”. Tytuł promotora polskiej gospodarki trafił właśnie do koszalińskiej firmy, specjalizującej się w tworzeniu książek cennych, nie tylko ze względu na wartość materialną.

To jest uzależnienie
Czytanie nam spowszedniało, a przecież ma niepospolite zalety. – Warto czytać, bo dzięki temu wchodzimy w inną rzeczywistość, poszerzamy wiedzę i słownictwo, a więc lepiej się wysławiamy i łatwiej komunikujemy z innymi – wylicza Beata Niestryjewska, kochająca książki i zajmująca się ich sprzedażą od ponad trzydziestu lat. – Mamy też kontakt z innymi ludźmi, którzy czytają. Poza tym, czytanie to po prostu czysta przyjemność. Dla mnie czytanie książek to nałóg. Jestem uzależniona od tego. Nawet w toalecie muszę czytać. Jeśli nie mam pod ręką książki, to biorę opakowanie proszku do prania czy pasty do zębów i czytam ich skład. Ta pasja zaczęła się już w dzieciństwie, gdy czytałam wszystko, co mi wpadło w ręce: bajki, powieści obyczajowe, przygodowe, romanse, nawet rozprawki filozoficzne. Warto czytać także te książki, które powstały dawno temu. Jednak utwory napisane językiem, którego już się nie używa, a więc trudnym do zrozumienia, powinny czytać osoby już wyrobione literacko.
Według pani Beaty młodzież podchodzi do czytania książek bardzo technicznie, jak do zadania z chemii, zastanawiając się, o co może spytać nauczyciel. Uczniowie nie zagłębiają się w treść utworu, przeżycia bohaterów, opisane obyczaje, wydarzenia. A przecież nawet książka kucharska może być zbiorem niezwykłych opowieści o dawnych czasach.
– Uważam, że książki nie gryzą, choć ewentualnie spadają z półek – śmieje się właścicielka księgarni. – Warto dać szansę książce. Czytanie daje dużo przyjemności, zabawy. Nie musi być to literatura wysoka, klasyka, bo każda książka ma jakąś wartość, nawet romans, kupiony na czas podróży pociągiem. Niech każdy czyta to, co lubi. A moją ulubioną lekturą jest powieść Michaiła Bułhakowa „Mistrz i Małgorzata”. Czytałam ją już minimum dziesięć razy. Zawsze, kiedy do niej wracam, wybieram sobie jakiś wątek i śledzę go przez cała książkę. A moi klienci znowu coraz chętniej zwracają uwagę na książki wyróżnione nagrodą Nike czy Noblem.

Czytająca pisarka
Swojej miłości do książek nie kryje Marta Matulewicz, koszalińska pisarka. W tym miesiącu ukazał się trzeci i ostatni tom jej debiutanckiej powieści „Singielka w Londynie”. Marta pracuje nad kolejną powieścią, a w głowie ma pomysły na następne. Mimo że jako pracująca w domu mama ma mało wolnego czasu, nie może go zabraknąć na czytanie.
– Na naszym rodzinnym rynku wydawniczym od dwóch lat jest boom na polskich pisarzy, więc to ich z szacunku i czystej sympatii czytam w pierwszej kolejności – przyznaje pisarka. – Przy wyborze lektury zwracam uwagę na okładkę: czy jest ładna, ciekawie zrobiona, czy kolory mi pasują. Potem patrzę na tytuł i czytam uważnie opis wydawniczy. Chętnie czytam komedie, komedie romantyczne, kryminały, thrillery, czyli to, co zapowiada się wspaniale, ciekawie i intrygująco, bo książka taka właśnie powinna być. Niezmiennie polecam książki Małgosi Falkowskiej, Anity Scharmach, Agnieszki Pietrzyk, Remigiusza Mroza, zwłaszcza jego serię z Chyłką, Adriana Bednarka, Katarzyny Puzyńskiej. Koszalińska pisarka, która zadebiutowała na zeszłorocznych Targach Książki w Warszawie, nie stroni też od literatury obcej. Z zagranicznych pisarek i pisarzy lubi takich jak Sheila O'Flanagan, Cathy Kelly, Jackie Collins, Harlan Coben, James Patterson, B.A Paris. Piszą oni powieści obyczajowe, sensację i thriller. – Co najważniejsze, ci autorzy piszą łatwym angielskim, więc polecam ich powieści tym, którzy chcieliby podszkolić znajomość tego języka – dodaje Marta Matulewicz. Z autorką przygód szalonej Ewci w Londynie będzie można osobiście się spotkać w Koszalińskiej Bibliotece Publicznej przy pl. Polonii w środę, 8 maja, z okazji Dnia Bibliotekarza.

Ewa Marczak

Dodaj komentarz


Kod antysapmowy
Odśwież

Oglądasz teraz: Dla bibliofilów zawodowych i amatorów