Miasto - Tygodnik Koszaliński

Jakub Żulczyk w Koszalinie

 Jakub Żulczyk podczas spotkania :: Fot: Magda Pater

15 maja w Koszalińskiej Bibliotece Publicznej sympatycy literatury mieli okazję spotkać się z Jakubem Żulczykiem, dziennikarzem, publicystą, pisarzem i scenarzystą. Popularny i lubiany autor bestsellera „Ślepnąc od świateł” przyznał, że do świata polskiej literatury wszedł „tylnymi drzwiami i właściwie przez przypadek…”

W literackim dorobku Jakuba Żulczyka znajduje się osiem książek utrzymanych w różnej stylistyce. Jednak pod płaszczykiem thrillera, horroru, kryminału, czy powieści fantastyczno-przygodowej kryją się uniwersalne problemy. Z dużym literackim talentem autor opowiada więc o miłości, przyjaźni, o samotności, dewaluacji młodzieńczych ideałów i marzeń.
Zadebiutował w roku 2006 książką „Zrób mi jakąś krzywdę”, następnie w 2008 roku ukazało się „Radio Armageddon”, a w 2010 – „Instytut”. Kolejne powieści to „Zmrojewo”, „Świątynia” i „Zdarzenie nad Strumykiem”. W 2014 roku czytelnicy otrzymali prawdziwy bestseller – „Ślepnąc od świateł”, który przyniósł autorowi wielką popularność spotęgowaną jeszcze przez oparty na tej powieści serial telewizyjny emitowany przez HBO. Listę książkowych pozycji autorstwa Jakuba Żulczyka zamyka – na razie – mroczny, niepokojący thriller „Wzgórze psów”.

A jak zaczęła się wielka przygoda pisarza z literaturą, która okazała się być jego życiowym przeznaczeniem? Swój literacki start określa jako „połączenie fartu i szczęśliwego zrządzenia losu”. - Właściwie do literatury wszedłem tylnymi dziwami – powiedział. – Wszystko zaczęło się od opowiadania, które – bez wielkich nadziei na sukces – wysłałem do redakcji ogólnopolskiego pisma kulturalnego „Lampa”. Studiowałem wówczas dziennikarstwo na Uniwersytecie Jagiellońskim w Krakowie i nawet nie zdawałem sobie sprawy, że w przyszłości mogę zostać pisarzem…

Zdaniem Jakuba Żulczyka nie był to dobry czas dla młodych debiutantów. Literatura polska opanowana była przez „pomnikowych” autorów. Dużo mówiło się o Wisławie Szymborskiej, Czesławie Miłoszu i w oficjalnym dyskursie królowali pisarze dosyć już wiekowi o ugruntowanym dorobku literackim. I gdzie tu miejsce dla młodych? A jednak wszystko się zmieniło za sprawą młodziutkiej Doroty Masłowskiej, która „podłożyła trotyl” pod fundamenty polskiego świata literackiego i totalnie zmieniła zarówno obowiązujące od dziesięcioleci układy, jak postrzeganie literatury. - To Masłowska otworzyła drzwi do literatury dla pisarzy w wielu policealnym – powiedział podczas spotkania. – Byłem jednym z nich. Nie było łatwo. Krytycy literaccy byli już zmęczeni tą „inwazją młodości” i tak surowo oceniali twórczość debiutantów, że poczułem się „chłopcem do bicia”. Ale przetrwałem, bo po prostu los mi sprzyjał. Moje opowiadanie spodobało się wydawcy tak bardzo, że otrzymałem propozycję napisania książki. To naprawdę wielki fart! Nie wierzyłem własnemu szczęściu! W roku 2006 roku zadebiutowałem więc powieścią „Zrób mi jakąś krzywdę”, która otrzymała pozytywne recenzje i spodobała się wielu czytelnikom. I właśnie tak wszystko się zaczęło… A co mnie inspiruje do twórczości literackiej? Nie są to wielkie traumatyczne przeżycia typu „cztery wesela i pogrzeb”, raczej bywa to nagła myśl, sen, czy nieoczekiwane emocje….

Spośród swoich książek autor najbardziej ceni tę… która dopiero się ukaże, bowiem już zapowiadana jest premiera „Czarnego słońca” – jego najnowszej powieści. - Ta książka jest pełna bardzo szczerych emocji i jestem pewien, że zdenerwuje wiele osób – wyznał pisarz. – Zapewniam, że na pewno nie będzie nudna, chociaż nie jest to kryminał. Ale nic już więcej nie powiem! Zaczekajcie do jesieni.

Jakub Żulczyk jest również cenionym scenarzystą. Doświadczenie zdobywał na planie popularnej telenoweli „Brzydula”. Obecnie ma na swoim koncie napisany wspólnie z Moniką Powalisz scenariusz do serialu „Belfer”, uznawanego za największy sukces polskiej telewizji ostatnich lat. Pisarz przyznaje, że w roli scenarzysty czuje się doskonale, ale…

- Zdecydowanie bardziej wolę być pisarzem – stwierdził. – Kiedy piszę książkę, wszystko zależy tylko ode mnie. Intryga fabularna, dialogi, atmosfera… Mam ostateczny wpływ na kształt literacki stworzonego dzieła, za które ponoszę pełną odpowiedzialność. Jednak lubię obie te profesje i mam nadzieję wykonywać je jak najdłużej. A z boku wygląda to tak samo – zgarbiony chłop siedzi przy komputerze i psuje sobie wzrok…

Izabela Nowak

Dodaj komentarz


Kod antysapmowy
Odśwież

Oglądasz teraz: Jakub Żulczyk w Koszalinie