Miasto - Tygodnik Koszaliński

Tajemnicze życie Nepalczyków

 Spotkanie z Iwoną Szelezińską :: Fot: Magda Pater

Do Nepalu po raz pierwszy pojechała kilkanaście lat temu. Gdy się tam znalazła pomyślała, że wylądowała na innej planecie. Dziś nie wyobraża sobie życia bez powrotów do kraju, którego 80 procent stanowią góry. Zainspirowana spotkaniami z ludźmi i ich opowieściami napisała książkę „Kopnij piłkę ponad chmury”. Iwona Szelezińska, absolwentka filologii indyjskiej na Uniwersytecie Jagiellońskim, a dziś pilotka wycieczek i właścicielka biura podróży spotkała się z czytelnikami w Koszalińskiej Bibliotece Publicznej.

Więcej niż góry
Większości z nas Nepal kojarzy się ze zdobywaniem najwyższych szczytów Himalajów, a nie z ludźmi, którzy tam żyją. - Dominującą religią jest hinduizm, który wyznaje 70 procent populacji – wyjaśnia Iwona Szelezińska i dodaje: - Co ciekawe, mieszka tu aż 126 grup etnicznych. Część Nepalczyków ma domy na terenach nizinnych m.in. w Kotlinie Katmandu, ale są też wioski znajdujące się na wysokości dochodzącej do 4 tys. metrów n.p.m. Polka wiele z nich odwiedziła samodzielnie i z turystami, dla których organizuje wyjazdy. - Mogę śmiało powiedzieć, że mam tu przyjaciół – mówi z uśmiechem. - Jestem zapraszana na śluby i inne uroczystości rodzinne, na przykład tradycyjny obrzęd podawania sześciomiesięcznemu dziecku po raz pierwszy stałego pokarmu, jakim jest ryż na mleku.
Tradycyjny podział
W Nepalu obowiązuje patriarchat. Mężczyzna dominuje zarówno w rodzinie, jak i w społeczności, w której żyje. - Kobiety z reguły pozostają w cieniu. Ich głos jest mniej słyszalny – opowiada Szelezińska i podaje przykład marginalizacji dziewcząt: - Jeżeli małżeństwo ma kilkoro dzieci, a może wykształcić tylko jedno z nich to do szkoły z pewnością posłany zostanie chłopiec. Jest tu powiedzenie, że inwestycja w córkę jest jak podlewanie kwiatów w ogródku sąsiada, bo po ślubie i tak trafia ona do domu rodziny swojego męża.

Ta sytuacja ma odzwierciedlenie w statystykach, które wskazują, że około 38 procent mieszkańców Nepalu jest niepiśmiennych, z czego zdecydowaną większość stanowią kobiety. - W społeczeństwie jest jasny podział – tłumaczy Polka. - Kobieta ma zajmować się domem, dziećmi i teściami. Mężczyzna odpowiedzialny jest za utrzymanie rodziny. Nic zatem dziwnego, że w urzędach i w innych instytucjach publicznych zatrudniani są prawie wyłącznie mężczyźni. To także oni odpowiedzialni są za pochówek swoich rodziców. Co więcej, są zobowiązani podpalić stos kremacyjny i muszą być obecni podczas całej ceremonii.

Siła kobiet
Zdarza się, że kobiety są porywane lub sprzedawane do domów publicznych w Indiach. Te, którym udało się wydostać nie mogą wrócić do swojej dawnego środowiska. - Mimo że są ofiarami to przez swoją lokalną społeczność są wykluczone – przyznaje pilotka. Pozostawione same sobie Nepalki postanowiły założyć organizację pozarządową, której celem jest pomoc kobietom w podobnej sytuacji. Udało się i fundacja działa od kilkunastu lat. - Poznałam też dziewczynę, która utworzyła ośrodek dla dzieci, których matki skazane zostały na karę więzienia – dodaje Iwona Szelezińska. - Miejsce nazwała Butterfly Home (Dom Motyla – red.). Dzięki niej maluchy, które musiałyby spędzać najwcześniejsze lata życia za kratami mają zapewniony dach nad głową i opiekę.

Wiele stowarzyszeń działających w Nepalu przygotowuje kobiety do wykonywania różnych zawodów m.in. akuszerki, kosmetyczki lub krawcowej. - Najczęściej z tych możliwości korzystają mieszkanki miast. Tym, które żyją w górach jest zdecydowanie trudniej – opowiada autorka książki i podkreśla: - Jestem pod ogromnym wrażeniem Nepalek. To piękne, silne i pewne siebie dziewczyny, które chcą zmieniać rzeczywistość wokół siebie i pomagać innym. Kobiety obowiązuje tradycyjny ubiór. Nie pokazują ramion, nóg ani dekoltu. Mają za to piękne, kolorowe stroje i staranny makijaż oraz fryzurę.

Żywe bóstwo
W Nepalu praktykowany jest kult Kumari czyli dziewczynki, która przez Newarów uznawana jest za reinkarnowaną boginkę śmierci. Wybrana kilkulatka mieszka w pałacu i otaczana jest czcią. Ludzie, którzy ją odwiedzają wierzą, że potrafi przewidywać przyszłość i leczyć choroby, dlatego jednym z jej obowiązków jest udzielanie błogosławieństw. - Na Kumari wybierane są zazwyczaj czteroletnie dziewczynki, które według wierzeń tracą swoją boską moc w momencie osiągnięcia dojrzałości płciowej – wyjaśnia Iwona Szelezińska. - Dla dziecka jest to szansa, bo boginka otaczana jest wyjątkową opieką. Dba się nie tylko o zaspokojenie jej podstawowych potrzeb, ale także o odpowiednią edukację, dlatego do pałacu przychodzą nauczyciele. Podróżniczka dodaje, że bycie boginką ma też swoje ciemne strony, bo kilkulatka nie może rozmawiać, ani nawet uśmiechnąć się do odwiedzających ją ludzi. Nie wolno jej także opuszczać murów pałacu, z wyjątkiem kilkunastu uroczystości religijnych w roku, w których bierze udział. - Staram się nie oceniać tego, co widzę będąc w Nepalu – podkreśla Polka. - Inne podejście do życia, do tradycji i do religii spowodowane jest wieloma czynnikami, ale wiem, że warto samemu tam pojechać i na własnej skórze przekonać się, jak mieszka się w cieniu Himalajów.

(amb)

Dodaj komentarz


Kod antysapmowy
Odśwież

Oglądasz teraz: Tajemnicze życie Nepalczyków