Miasto - Tygodnik Koszaliński

„Nie taki autyzm straszny”

98 procent autystyków to chłopcy, dlatego rodzice dzieci płci męskiej powinni szczególnie zwracać uwagę, czy rozwijają się one prawidłowo. Każde zachowanie, które ich zaniepokoi, już u niemowlaka, to powód do wizyty u pediatry. Tylko czy lekarze chętnie rozpoznają autyzm?

Pediatrzy często uważają, że rodzice, zwłaszcza mamy, są przewrażliwieni i wymyślają problemy zdrowotne, których nie ma. Tymczasem zwykle to rodzice mają rację. Jeśli nawet okaże się, że dziecko nie ma autyzmu, warto sprawdzić wszystkie niepokojące objawy. Podczas spotkania pod hasłem „Nie taki autyzm straszny – sto pytań do rodziców dzieci z autyzmem” obecni opowiadali o tym, dlaczego poszli z dziećmi do lekarza.
– Moja siostra ma dziecko autystyczne, więc zwróciła mi uwagę na nietypowe zachowanie mojego syna – przyznaje jedna z mam. – Moje dziecko bawiło się włączeniem i wyłączaniem światła, nie mówiło. Chodziliśmy do lekarzy w Koszalinie, w Gdańsku i Warszawie, aby uzyskać oficjalną diagnozę. – Diagnozę o autyzmie może postawić psychiatra dzieci i młodzieży – zaznacza Małgorzata Łuczkiewicz, prezes Koszalińskiego Stowarzyszenia Pomocy Osobom Autystycznym. – Co powinno zaniepokoić rodzica? Cofnięcie rozwoju mowy, niechęć do kontaktów z innymi dziećmi, specyficzne zabawy, a jeśli dziecko jeszcze nie mówi, to unikanie kontaktu wzrokowego. Czasami takie zachowanie ma inne podłoże, ale wtedy też warto skonsultować dziecko z lekarzem psychiatrą. Rodzice dostaną wskazówki, czy i jaką podjąć terapię.

Anna Chołuj, mama 17-letniego Mateusza, przyznaje, że terapia jest bardzo ważna, bo dzięki niej jej syn może obecnie chodzić do szkoły zawodowej.– Radzi tam sobie doskonale, co mnie i męża bardzo zaskakuje, bo gdyby ktoś nam powiedział, że tak będzie wiele lat temu, uznalibyśmy to za marzenia – przyznaje. – Warto się konsultować, diagnozować, nie wolno zlekceważyć niepokojących oznak, na przykład tego, że trzylatek nie mówi całymi zdaniami. Nasz syn dodatkowo stał się agresywny, izolował się od rówieśników. Bawił się kółeczkami. Lubił bardzo zapalać i gasić światło, a także otwierać i zamykać drzwi albo szafki. Mógł to robić godzinami. No i nie patrzył na nas, na innych. Chodziliśmy z synem do pediatry, potem do psychologa i w końcu do psychiatry. Kiedy został zdiagnozowany jako autystyk, miał cztery lata.

– Mój syn Konrad też unikał kontaktu wzrokowego, już jako niemowlę, na co zwróciła uwagę moja mama – wspomina pani Agnieszka. – Poza tym, lubił specyficzne zabawy, na przykład jazdę windą. Fascynowały go tory kolejowe, pociągi i zmieniające się światła na skrzyżowaniach. Mamy przyznają, że lekarze niechętnie stawiają diagnozę o autyzmie, bo wiedzą, że rodzice się jej boją. Autyzm jest owiany stereotypami, dlatego w kwietniu i w grudniu organizowane są specjalne akcje uświadamiające, czym jest to zaburzenie. Podkreśla się wtedy wyjątkowe zalety umysłowe autystyków, np. talent matematyczny lub muzyczny.

W Koszalinie coraz więcej placówek edukacyjnych otwiera swoje drzwi dla autystyków. Działają niepubliczne przedszkola, a starsze dzieci mogą się uczyć w Zespole Szkół nr 12.

(ejm)

Dodaj komentarz


Kod antysapmowy
Odśwież

Oglądasz teraz: „Nie taki autyzm straszny”