Miasto - Tygodnik Koszaliński

Czekają od 4 rano pod urzędem

 W oczekiwaniu na numerki... :: Fot: Magda Pater

Przybywa cudzoziemców w Polsce, również w Koszalinie. Najczęściej są to sąsiedzi zza wschodniej granicy. O pobyt stały starają się również mieszkańcy innych państw, np. USA. Od kilku miesięcy koszalińska delegatura Urzędu Wojewódzkiego może wydawać decyzje w sprawie pozwoleń na pracę. Petentów więc nie brakuje. Dostajemy jednak sygnały o jakości obsługi interesantów, która budzi zastrzeżenia.

Pani Marcelina (nazwisko do wiadomości redakcji) mieszka w Koszalinie z mężem pochodzącym ze Stanów Zjednoczonych. Kiedy już udało się im wziąć ślub w Polsce, mąż pani Marceliny stał się obywatelem Unii Europejskiej. W związku z tym musiał wyrobić dokumenty potwierdzające ten stan. Udał się więc do koszalińskiej delegatury po wyrobienie karty stałego pobytu. I tu doznał kulturowego szoku. – W wydziale obsługi osób zagranicznych, wszystkie komunikaty są w języku polskim – dziwi się pani Marcelina. – Nawet informacja o tym, że obowiązują numerki do kolejki i są wydawane o konkretnej godzinie. Dotykowy automat z informacjami także w całości jest w języku polskim.
Według pani Marceliny petenci, najczęściej z Ukrainy, poruszają się po korytarzu jak dzieci we mgle. Dyrektor koszalińskiej delegatury Paweł Michalak nie chciał komentować sprawy i skierował nas do rzeczniczki wojewody. Zwróciliśmy się więc do Agnieszki Muchli-Łagosz. – Wszelkie druki i wnioski oraz załączniki udostępniane cudzoziemcom na potrzeby prowadzonych postępowań posiadają wielojęzyczne tłumaczenie, są dostępne przy stanowiskach obsługujących cudzoziemców. Niezbędne dokumenty są też dostępne w języku obcym na naszych stronach internetowych. Funkcjonuje także automatyczna infolinia dla cudzoziemców 91 4412000 (istnieje tu możliwość wyboru języka). Pani Marcelina zwraca też uwagę, na jej zdaniem, absurdalny sposób organizacji przyjmowania petentów. Każdego ranka wychodzi urzędniczka z pokoju i rozdaje dziesięć (!) numerków. Kto pierwszy, ten lepszy. Pozostali muszą próbować następnego dnia. – Nie wiem, skąd to wynika – mówi pani Mariola. – Kiedy przyszliśmy z wypełnionymi wnioskami o godzinie 9 to spojrzano na nas dziwnie, co my tu robimy. Numerki zostały bowiem dawno rozdane. Dochodzi do sytuacji, że ludzie przychodzą pod urząd o 4, 5 rano, śpią w przedsionku pod bankomatem.

– Liczba wydawanych numerków jest uzależniona od liczby pracowników obecnych w danym dniu, wyznaczonych do przyjmowania wniosków o legalizację pobytu – wyjaśnia Agnieszka Muchla-Łagosz. – Dziesięć to minimalna liczba numerków. Z danych statystycznych wynika, że w kwietniu dziennie liczba przyjętych cudzoziemców wahała się od 5 do 27. Liczba osób przyjętych poza 10 klientami jest zależna od tego, jakie wnioski składają cudzoziemcy, np. wniosek o wymianę karty – 10-15 min, wniosek o pobyt rezydenta długoterminowego – nawet do 45 minut. Dopiero suma czasu obsługi klientów posiadających numerki wydanych rano pozwala na określenie ilości osób do przyjęcia dodatkowego w danym dniu – dodaje.

Pani Marcelina ma o wiele więcej obserwacji, które zdziwiły ją i męża. – Poranne pobieranie numerków to jedyna możliwość spotkania się z urzędnikiem. Nie można się umówić na godzinę telefonicznie czy przez internet. Trzeba przyjść osobiście i liczyć na szczęście. Przyjechaliśmy do urzędu we wtorkowy poranek. Rzeczywiście, o 7.45 wyszła urzędniczka i powiedziała, że ma dziesięć numerków i zaprasza po odbiór. System ten wydaje się wzięty wprost z filmów Barei. Czy nie można znaleźć innego sposobu na obsługę petentów? – W oparciu o działający w Szczecinie system elektronicznej rejestracji wizyt, zaobserwowano, że system taki nie sprawdza się w przypadku cudzoziemców składających wnioski o legalizację pobytu w Koszalinie – tłumaczy rzeczniczka. – Wielokrotnie dochodziło do sytuacji, że rejestrowane były fikcyjne wizyty, z których ostatecznie nikt nie korzystał, a brakowało numerków dla klientów zgłaszających się osobiście. Najlepiej sprawdza się wydawanie numerków przez pracownika, wyłącznie do spraw dotyczących złożenia wniosku o udzielenie zezwolenia na pobyt w RP. Cudzoziemcy, którzy chcą dołączyć dokumenty, uzyskać informację w sprawie, czy odebrać kartę – korzystają z biletomatu, wybierając właściwe kolejki. Czas obsługi klienta cudzoziemca jest dość długi właśnie z uwagi na konieczność kompleksowej obsługi wniosku, m.in.: rejestracji wniosku w systemach informatycznych, sprawdzenia cudzoziemca w systemach informatycznych, pobrania odcisków palców skanowania zdjęcia – dodaje.

Zdarza się, że Ukraińcy chcący uzyskać pozwolenie o pracę, śpią w samochodach przed urzędem. Rzeczniczka odpowiada, że „cudzoziemcy, którzy mają obawy, że nie załatwią sprawy w urzędzie z uwagi na brak numerków, składają wniosek za pośrednictwem poczty”. Pani Marioli to jednak nie zadowala. – Mąż był niedawno w Chinach, kraju, gdzie panuje komunistyczna partia, ale powiedział, że nawet tam nie było takiego traktowania – mówi rozgoryczona.

Ludzie, którzy szukają lepszego życia, a tak jest często w przypadku Ukraińców w Polsce, może i przełkną ślinę, czekając od 4 rano pod urzędem. Ci, którzy podróżują po świecie, mogą doznać szoku. W jednym i drugim przypadku nie jest to z pewnością reklama dla naszego kraju. Starajmy się tak obsługiwać innych, jak sami chcielibyśmy, będąc na obcej ziemi. I to zdanie kierujemy do szefów Urzędu Wojewódzkiego i jego koszalińskiej delegatury.

(mp)

Dodaj komentarz


Kod antysapmowy
Odśwież

Oglądasz teraz: Czekają od 4 rano pod urzędem