Miasto - Tygodnik Koszaliński

Oniryczny melodramat w baśniowej scenerii

 W krainie czarów :: Fot: Izabela Rogowska

15 czerwca Bałtycki Teatr Dramatyczny zaprosił widzów na ostatnią w sezonie premierę. „Dziękuję za różę” Marii Kuncewiczowej przeniosła na scenę Alina Moś-Kerger. W artystycznej wizji młodej reżyserki obyczajowy melodramat zyskał surrealistyczny, baśniowy wymiar podkreślony efektowną scenografią Natalii Kołodziej i sugestywną oprawą muzyczną Marka Zalewskiego.


Chociaż sztuka została napisana w 1950 roku, wiele poruszonych przez autorkę problemów pozostaje niepokojąco aktualnych. To np. postrzeganie kobiet, jako atrakcyjnego dodatku do mężczyzny, czy konieczność przyjmowania akceptowanych przez większość społecznych ról. Nawet w imię wyrzeczenia się własnej indywidualności. Świat się zmienia, ale nie do końca…

Czy wraz z dorosłością należy natychmiast opuścić dziecięcą „krainę czarów”? Bohaterka sztuki, Róża (Adrianna Jendroszek), wystylizowana na Alicję ze słynnej powieści Lewisa Carolla, pragnie pozostać w tym baśniowym, zrodzonym z dziecięcej wyobraźni świecie jak najdłużej. Wprawdzie od trzech lat jest żoną Ryszarda, jednak status „pani domu” nie przynosi jej najmniejszej satysfakcji, a mąż nie budzi szczególnego zainteresowania. I raczej trudno się dziwić. Pragmatyczny, opętany pragnieniem kariery politycznej małżonek może tylko znudzić, więc o zauroczeniu po prostu nie ma mowy. Róża woli więc poczekać na „głos miłości”. I chociaż opresyjny system, w której przyszło jej żyć, zachęca kobiety do posłuszeństwa, ona pozostaje sobą – niepraktyczną, rozmarzoną dziewczyną tęskniącą za prawdziwym uczuciem. Jedynego przyjaciela znajduje w ekscentrycznym czyścicielu okien, zwanym „Panem Kuku”. Wprawdzie sama jest obiektem gorących uczuć doktora Jonesa, jednak natrętnie powtarzane wyznania budzą w Róży tylko niechęć. Nie może też liczyć ani na akceptację przyjaciółki, ani teściowej, egocentrycznej starszej pani (Małgorzata Wiercioch). I nagle, jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki - wszystko się zmienia. W życiu Róży pojawia się Alek (Adam Lisewski), a wraz z nim – Wielka Miłość. Czy przyniesie jej prawdziwe szczęście? Cóż, los często pisze zaskakujące scenariusze, a konfrontacja dziewczęcych marzeń z prozą życia bywa czasami bardzo bolesna…

Emocjonalne zawirowania bohaterów zyskały w artystycznej wizji Aliny Moś-Kerger spektakularny wizualnie i formalnie kształt. Wielkim atutem przedstawienia są pięknie skomponowane sceniczne obrazy, choreografia Katarzyny Kostrzewy, muzyka i gra świateł podkreślająca baśniowy charakter spektaklu. Godne uwagi są również efektowne kostiumy, określające osobowość bohaterów i bajkowych postaci komentujących sceniczne wydarzenia. Zwiewne suknie Róży w intensywnych kolorach oraz złocista peleryna i ekscentryczny cylinder pana Kuku doskonale wpisują się oniryczną materię spektaklu, a jednakowe stroje i identyczne peruki Ryszarda i doktora Jonesa podkreślają ich pragmatyczność oraz schematyczność.

Aktorzy BTD stworzyli zbiorową kreację nie pozbawioną nutki groteski i ironicznego humoru. Jednak na plan pierwszy zdecydowanie wysuwają się panowie. Warto podkreślić sugestywną kreację Jacka Zdrojewskiego, który jako dziwaczny Pan Kuku bawi i wzrusza, a także kolejną udaną rolę Wojciecha Rogowskiego tworzącego wyrazistą postać natrętnego wielbiciela przekonanego o wyjątkowych walorach swego ciała i umysłu. Interesujący jest również Wojciech Kowalski w roli banalnego, mocno przewidywalnego i roszczeniowego małżonka pięknej Róży, który nie jest w stanie zrozumieć pragnień wrażliwej dziewczyny uwięzionej w mieszczańskich schematach.

Izabela Nowak

Dodaj komentarz


Kod antysapmowy
Odśwież

Oglądasz teraz: Oniryczny melodramat w baśniowej scenerii